/

Komisja prawdy i autorytetu

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


W programie wyborczym PiS-u znalazł się zapis o chęci stworzenia samorządu dziennikarskiego, który miałby „dbać o standardy etyczne i zawodowe, dokonywać samoregulacji oraz odpowiadał za proces kształtowania adeptów dziennikarstwa”. Oficjalny powód? „Odpowiedzialność i szczególne zaufanie, jakim cieszą się dziennikarze”. Nieoficjalnych podejrzewam co najmniej kilka…


Słyszeliśmy już w trakcie tej kadencji, że partia rządząca ma plany „repolonizacji” mediów w naszym kraju. Czy były to realne plany czy jedynie kij bez jednoczesnej marchewki, nigdy się nie dowiemy. Od razu po próbach wyczucia gruntu do ewentualnego przejęcia należącej do Discovery Grupy TVN, zareagował rząd amerykański. Jak ma się jednego sojusznika na świecie, nie można go drażnić. Przy okazji ktoś się chyba zorientował, że Agora S.A. wydająca m.in. „Gazetę Wyborczą” i nadająca radio TOK FM, a także Polityka Sp. z o.o., są polskimi spółkami i zrepolonizowaniu, a raczej, po prostu, znacjonalizowaniu pod przykrywką repolonizacji, raczej nie mogą podlegać.


Jak więc zabić potworka, który ma takie „plecy”? Chlastać kawałek po kawałku z nadzieją, że w końcu padnie. Taki plan wyłania się z tego projektu ustawy. Oczywiście, można powiedzieć, że przydałaby się w Polsce w końcu jakaś organizacja będąca w stanie połączyć zwaśnione od lat organizacje dziennikarskie. Można powiedzieć, że Ustawa Prawo Prasowe jest miejscami zbyt ogólna, a Rada Etyki Mediów to jedynie nic nieznacząca wydmuszka. Tylko po wszystkich huraganach, które zostały przez ostatnie cztery lata przeprowadzone pod płaszczykiem dobrych intencji, trudno jest uwierzyć, że w tym przypadku będzie inaczej. Najlepszym komentarzem do tego są słowa zastępcy naczelnego „Rzeczpospolitej” Michała Szułdrzyńskiego: „Jak wygląda reformowanie przez PiS, zobaczyliśmy przy okazji reformy sądownictwa. Dowiadujemy się kolejnych ciekawych informacji na temat poszczególnych sędziów tworzących nową KRS czy izbę dyscyplinarną Sądu Najwyższego. Te wszystkie doświadczenia każą być ostrożnym wobec pomysłów PiS, które chce uregulować pracę różnym grupom zawodowym.”


Zresztą, czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie, na przykład, duety Lis-Sakiewicz albo Pochanke-Holecka, dyskutujące na temat standardów dziennikarskich? Albo Pereirę tłumaczącego Bojanowskiemu podstawy researchu i rzetelności dziennikarskiej? W drugą stronę mogłoby to działać, ale jestem dziwnie przekonany, że to armia Kurskiego wiodła by prym w tej instytucji. Oni też będą w takim razie ustalać standardy etyczne i warsztatowe zawodu dziennikarza…


Wygląda więc na to, że wszystkimi aferami ujawnianymi przez ostatnie cztery lata, dziennikarze mediów innych niż „publiczne”, jednak zaleźli za skórę rządzącym. Nic nie dały w sondażach, ale uświadomiły pisowcom, że czwarta władza nie śpi i zasnąć nie ma zamiaru. Zastanawiam się tylko, czy ewentualny atak na media wywoła kolejną falę manifestacji na ulicach, jak w przypadku sądów czy praw kobiet. Pytanie czy społeczeństwo zdaje sobie sprawę z niewiarygodnie ogromnej wagi pluralizmu poglądów w mediach.


Najlepszym podsumowaniem całej sprawy jest twitterowy żart Bartosza T. Wielińskiego, więc pozwolę sobie go zacytować. „Co trzeba będzie zrobić, by zostać przyjętym do stworzonego przez PiS samorządu dziennikarskiego? Wydać dwie książki i czterech kolegów”.