Blaszane pudełko

[spider_facebook id=”2″]

 

„Kiedy Arab opuszcza ukochaną kobietę albo drogą mu ojczyznę, czuje gurbę”. Słowo to wywodzi się od wyrazu „garaba” – ciemność. Oznacza tęsknotę i wyobcowanie. „Oni w Europie słabo rozumieją co się u nas dzieje. Kto z kim walczy i o co. I my zaczynamy mieć z tym kłopot.”

 

Kontener

 

Kontener – ruchomy schron, obiekt pożądania, tymczasowy – nierzadko tylko z założenia – dom. Pudełka ustawione jeden przy drugim na płaskiej równinie – jak na zdjęciu na okładce. Tak wygląda życie milionów ludzi w pustynnym mieście, którzy z obywateli stali się uchodźcami. Pozbawieni dachu nad głową, dobytku, pracy i praw żyją, opłakując zmarłych i tęskniąc za ojczyzną. Marna, blaszana buda, która latem nie chroni przed żarem, a zimą przed mrozem, dziura w ziemi imitująca toaletę, jedno pomieszczenie dla wieloosobowej rodziny – to często szczyt marzeń i symbol wyższego standardu. Dla kogo? Dla uciekinierów, którzy z braku pieniędzy tułają się lub budują namioty na obrzeżach obozów, przy autostradach.

 

„Dziewięć milionów ludzi musiało opuścić swój dom. Powtórzmy: ponad dwa i pół miliona ruszyło do sąsiednich krajów. Połowa z nich to dzieci.” – piszą Wojciech Tochman i Katarzyna Boni na przełomie 2013 i 2014 roku. „Zaatari to drugi po kenijskim Dadaab tułaczy obóz na świecie. Czwarte miasto Jordanii. Dwieście dwadzieścia siedem ulic. Szesnaście tysięcy domostw.(…) Oprócz namiotów i kontenerów – trzy tysiące innych rozmaitych punktów: sklepy, małe biznesy, szkoły, kliniki…”. Skala uchodźstwa z Syrii do Jordanii, Palestyny i Turcji jest niemal niemożliwa do wyobrażenia. Ponad połowa mieszkańców Jordanii nie jest Jordańczykami. Para reporterów z tego ogromu nieszczęścia potrafiła wyłuskać pojedyncze twarze: Zahida i bohaterską Aidę – małżeństwo przeżywające kryzys z powodu zamiany ról w dotąd patriarchalnej rodzinie, Fadiego – Palestyńczyka, który nawet, gdyby mógł, nie ma dokąd wracać czy Ahmeda w namiocie zszytym z tego, czego inni nie chcieli.

 

„Kontener” pokazuje, że nawet opuszczenie kraju nie jest ucieczką od wojny. Edward Stachura miał rację, pisząc, że ludzi coraz więcej, a człowieka coraz mniej. Codzienność w obozie to nieustanna walka o schronienie i wodę, godność oraz wolność. Mieszkańcy tego obozu każdego dnia zmagają się ze strachem o najbliższych i tęsknotą. Ich sytuacja powoduje zmiany nie tylko materialne, ale też społeczne. Mężczyźni przestają być głowami rodzin, a stają się poniżonymi nieudacznikami. Kobiety zaczynają utrzymywać rodziny. Praca jest luksusem, a ci, którzy jej nie mają, popadają w apatię, snując się wśród monotonnych krajobrazów i stojąc w niekończącej się kolejce po wodę, ryż, soczewicę.

 

Tochman i Boni piszą oszczędnie, ale też dosadnie. Wiedzą, że nędzę, wojnę i śmierć można opisać tylko wprost. Książka składa się z luźno połączonych ze sobą rozdziałów, które autorzy często pozostawiają bez zakończenia. Zakończenia nie mają też losy bohaterów, chociaż trudno liczyć na szczęśliwy finał ich historii. Między opisami strzałów, chorób, ubóstwa i wszechobecnej śmierci, raz po raz pojawia się powtarzane przez Syryjczyków wyznanie wiary „Allah Akbar” – „Bóg jest wielki”. Czy wśród przelewu tylu litrów krwi, wciąż bez trudu udaje im się w to wierzyć?

 

Ta opowieść stanowi wyrzut sumienia dla pierwszego świata. „Kontener” rozpoczyna nowy projekt reporterski Wojciecha Tochmana „Migracje”. Książka wspiera działania Polskiej Akcji Humanitarnej, która od ponad 2 lat pomaga ofiarom wojny w Syrii.

 

Weronika Rzeżutka

 

„Kontener”
Autorzy: Wojciech Tochman i Katarzyna Boni
Wydawnictwo: Agora