Korzenie i liście – El Khat

Eyal El Wahab mieszka wprawdzie w Tel Awiwie, jednak w każdej chwili czuje, że duchem przebywa w Jemenie – kraju, który zdecydowała opuścić jego rodzina, a którego obecność w sercu tak bardzo wybrzmiewa w twórczości muzyka.

Po latach spędzonych w Izraelu świadomość własnego pochodzenia powoli zaciera się stłumiona gwarem tego na pozór wielokulturowego państwa. W niepamięć odchodzą tradycje i historia, a wewnątrz zaczyna doskwierać coraz pokaźniejszych rozmiarów pustka. W Tel Awiwie oraz innych miejscach w kraju dla wielu młodych ludzi największą trudność stanowi odnalezienie własnej tożsamości – niezaspokojona pozostaje potrzeba przynależności, zatraconej gdzieś pośród wielkomiejskiego życia.

Brak zrozumienia i ignorancja wobec dziejów ludności mizrachijskiej są w obecnych czasach faktem. Faktem, wobec którego Eyal nie zamierza pozostać obojętny. Nie wie jeszcze, jakie kroki powinien podjąć i do czego właściwie dąży – jest jednak pewien, że to nie Izrael jest jego rzeczywistym domem, a prawdy o sobie samym dostarczyć może mu jedynie spojrzenie w przeszłość, sięgnięcie do najgłębiej osadzonych korzeni.

Postanawia się zatrzymać i odrzucić wszystko to, czym dotychczas się zajmował. Istotnymi przestają być już zespół i aktualne muzyczne projekty. Coraz częściej w świadomości muzyka jawią się obrazy odwiedzanych przed laty społeczności, skrywane w najdalszych dziecięcych wspomnieniach. Kamieniem milowym okazuje się podarek w postaci płyty, który Eyal otrzymuje któregoś dnia od jednej z najbliższych jemu osób.

Pozornie niewyróżniająca się składanka tradycyjnych jemeńskich pieśni ujawnia przed muzykiem wszystko to, czego dotąd tak intensywnie poszukiwał – zarówno w sferze duchowej, ale także jako instrumentalista i kompozytor. Zainspirowany podejmuje się wówczas nauki języka arabskiego, którym tak chętnie posługiwać się będzie w swojej przyszłej twórczości.

Owocem, a właściwie listowiem poszukiwań artysty, staje się w niedługim czasie El Khat. Khat, z arabskiego qat, jest swoistym symbolem całej jemeńskiej społeczności – pozostałej w kraju, jak również tej rozsianej po świecie. Niepozorny liść, choć w wielu miejscach zabroniony przez prawo, dla Jemeńczyków stanowi nieodzowny element kultywowanych przez wieki obyczajów.

Żuty tradycyjnie w każdy wtorek, liść khat ma za zadanie łagodzić wszelkie bolączki i napięcia dręczące ludność. Powołany przez Eyala El Khat ma stanowić analogiczne remedium dla dusz, którego dźwięki jednoczyć będą podzielone przez lata środowiska. Fundamentem brzmienia zespołu jest właśnie jemeński folklor, jednak artysta nie poprzestaje na prostym powielaniu tradycyjnych dla tego regionu kompozycji.

Do El Khat mężczyzna werbuje muzyków rozmaitego pochodzenia – aktualny skład grupy obejmuje Eyala, jemeńskiego Żyda, oraz towarzyszących mu Marokańczyka, Irakijczyka i Polaka. Dzięki temu, dorobek zespołu ma szansę być ubarwiony wkładem różnorodnych kultur. Charakteru dodaje również fuzja instrumentów konwencjonalnych wraz z tymi tradycyjnymi, a także takimi, będącymi autorskim pomysłem lidera grupy, które muzyk wytwarza głównie ze znalezionych przypadkowo odpadów.

Żyję w nowoczesnym świecie wyrosłym na prymitywnej glebie – w ten sposób Eyal uzasadnia potrzebę eksperymentowania z budową coraz to nowych instrumentów z pospolitych śmieci. Chciałem zilustrować odgłos ubóstwa, ale też prostego szczęścia z posiadania dostatecznie tyle, by móc tworzyć muzykę. Inicjatywa tego rodzaju sprzyja także oczyszczaniu świata ze wszystkiego tego, co pozostawił na ulicach człowiek. Ponadto, niektóre z instrumentów świetnie nadają się jako podarunki dla dzieci mieszkających w okolicy.

Wydany pod koniec listopada roku ubiegłego debiutancki album Saadia Jefferson zdaje się idealnie odwzorowywać wszystko to, co pragnęli przekazać muzycy. Choć lwią część płyty stanowią zinterpretowane przez El Khat ludowe pieśni Jemenu, na krążku mamy okazję usłyszeć także w pełni autorskie kompozycje. Śpiewane w języku świeżo opanowanym przez Eyala, wybrzmiewają pełne energii i nadziei na lepsze jutro.

Zaaranżowane w nieoczekiwany sposób, definiują zupełnie nową ścieżkę interpretacji ludowości w muzyce rozrywkowej. Sprężyste partie rytmiczne odgrywane niekiedy na pojemnikach po oliwie, a także niespodziewane fragmenty na trąbce sprawiają, że album ten ma szansę być mianowanym jednym z najbardziej niezwykłych projektów ostatnich lat.

Choć utwory te bywają nie lada gratką dla europejskich odbiorców, tak dla słuchacza z Bliskiego Wschodu nieregularne rytmy czy tradycyjna arabska skala nie stanowią naturalnie żadnej trudności. Zaskoczyć może natomiast zupełnie osobliwa aranżacja, do której nie każde ucho potrafi się zaadaptować. Niesztampowy album odbiega tym samym od głównego nurtu forsowanego dotychczas przez rynek muzyczny w Izraelu.

Eyal El Wahab nie widzi bowiem celowości istnienia głównego nurtu. Dla mnie mainstream stanowi powielenie tego, co i tak zostało wcześniej skopiowanie. Chcąc tworzyć sztukę, musisz posiadać swoją własną prawdę, której pozostaniesz wierny – komentuje. Niepodważalnie, Saadia Jefferson wkracza w prawdziwie nowy wymiar – nie tylko w sensie muzycznym, ale w szczególności jako fenomen kulturowy współczesnej epoki. Jest czymś, czego dotąd po prostu nie było.

Wbrew pozorom, oprócz słyszalnych etnicznych inspiracji zespół pozostaje pod wpływem mistrzów zarówno z Zachodu, jak i nieco bliższych Jemenowi terenów. Zapytany o twórców mających wpływ na styl reprezentowany przez El Khat, Eyal El Wahab w pierwszej kolejności wymienia kompozytorów takich jak Ennio Morricone, etiopski saksofonista Gétatchèw Mèkurya czy nawet Jan Sebastian Bach. Wśród inspiracji pojawiają się także zespoły – mowa tutaj o Velvet Underground oraz nieco bardziej egzotycznym Orchestre Poly-Rythmo de Cotonou.

Dla kształtowania się brzmień zespołu nie pozostają obojętni artyści ściśle związani z muzyką faktycznie ludową. Swój ślad pozostawiają nagrania gromadzone i popularyzowane w XX w. przez amerykańskiego etnomuzykologa Alana Lomaxa. Jako istotną dla muzycznego rozwoju lider zespołu wspomina także twórczość cenionej przez wielu folkowej pieśniarki z Turcji Seldy Bağcan.

Grupa nie zamierza poprzestać tylko na jednej płycie i aktualnie pracuje nad kolejnym, równie wyjątkowym albumem. Członkowie El Khat mocno wierzą, że już wkrótce okoliczności będą na tyle sprzyjające, aby bez skrępowania móc odbyć trasę koncertową po Europie. Kto wie, czy jedną z destynacji tournée nie okaże się Polska.


Obrazek wyróżniający: okładka albumu Saadia Jefferson zespołu El Khat, źródło: Batov Records

Dziennikarka Nowego Folderu oraz szefowa działu Film w NMS Magiel. Miłośniczka niebanalnych brzmień z najdalszych zakątków świata. Nałogowa kolekcjonerka płyt winylowych i początkująca saksofonistka.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.