Centrum Kapuścińskiego

Ludobójstwo to jeden z najbardziej mrocznych tematów ludzkości. To właśnie on stał się obsesją Jeana Hatzfelda.

 


Zaczynał jako dziennikarz sportowy piszący dla  francuskiego dziennika „Libération”. W zastępstwie za redakcyjnego kolegę pojechał opisywać konflikt w Libanie. Praca korespondenta zafascynowała Hatzfelda tak bardzo, że na stałe związał się z działem zagranicznym swojej gazety,  gdzie opisuje między innymi upadek komunizmu w Europie Wschodniej. Opisuje konflikty zbrojne lat 90-tych: między innymi wojnę w Czeczeni, Kongo oraz byłej Jugosławii. Podczas oblężenia Sarajewa zostaje ciężko ranny. W tym okresie publikuje dwie książki reporterskie, doświadczenia korespondenta wojennego posłużyły także jako materiał do powieści Linia Zanurzenia.

 

Jednak to wojna i ludobójstwo w Rwandzie stały się tematyką reportaży Hatzfelda. Reporter wracał do Rwandy wiele razy, długo po tym jak temat zniknął z pierwszych stron gazet, a korespondenci wojenni rozjechali się po świecie opisywać kolejne konflikty. „Ci, którzy myślą, że Ruanda jest za daleko, mylą się. To też ich historia. Rodzi przemyślenia uniwersalne. I nie ma już wielkiego znaczenia, czy jest się Ruandyjczykiem, Żydem, Francuzem, Polakiem, Niemcem” – mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” po otrzymaniu Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki. Hatzfeld przyznał, że  ludobójstwo, przeciwnie do wojny, która ma swoją logikę i racjonalność,  ma w sobie coś absurdalnego. „Na wzgórzach Nyamaty nie było wojskowych czy profesjonalistów szkolonych do wojny. Tam byli zwykli rolnicy i sprzedawcy, którzy nagle od ósmej do szesnastej po prostu zabijali kolegów ze szkoły, z pracy, sąsiadów, tych, z którymi grali w piłkę” – mówił w rozmowie z  Agnieszką Wójcińską.

 

 

 

 

Rwandzie poświęcił aż pięć książek reporterskich. Strategia antylop oraz Nagość Życia poświęcone są ofiarom tragedii, Sezon Maczet to książka, w której reporter rozmawia z zabójcami. Powstaje także reportaż Englebert z rwandyjskich wzgórz, gdzie poznajemy monolog jednego z ocalałych, który snuje opowieść o tragedii całego społeczeństwa. W  ostatniej książce Więzy krwi Hatzfeld słucha opowieści młodego pokolenia Rwandyjczyków, którzy ludobójstwo oglądali oczami dzieci.

 

Autor oddaje zawsze głos bohaterom. Przypomina to metodę narracji Swietłany Aleksijewicz.  Podobnie jak ona przedstawia monologi bohaterów, ich własną opowieść, rzadko przerywa ją autorskim komentarzem.  Głos reportera jest tu mniej ważny, tłumaczy jedynie tło wydarzeń bądź wprowadza w historię postaci, która opisuje wydarzenie z własnej perspektywy.

 

Nagradzany za swoje książki, pisania Hatzfeld nie postrzega pisania w kategoriach misji czy obowiązku. Reporter zdaje sobie sprawę z potencjału opowieści o ludobójstwie, opisuje „historię bez końca, temat, który przyprawia o zawrót głowy”. Jak twierdzi, nie ma złudzeń, że pisanie może powstrzymać kolejną zagładę. Mimo to wraca do dramatu na wzgórzach Rwandy, by odkrywać na nowo prawdę o ludzkiej naturze.

 

 

Rafał Bartolik

 

 

Przeczytaj także naszą recenzję książki Jeana Hatzfelda „Więzy krwi”!

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Z reżyserką, producentką i autorką zdjęć Hanną Polak rozmawia Bartosz...
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...

Name required

Website