/

Krótkodystansowcy

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Czasami lepiej ugryźć się w język niż kogoś urazić – to jasne. Czy poprawność polityczna w rozsądnych dawkach ma sens? Niewątpliwie tak. Czy świat przesadza w kwestiach poprawności i zbyt często szuka problemów tam, gdzie ich nie ma? O matko, jeszcze jak!

 

 

W grudniu 2015 r. reporter MRC TV Dan Joseph przeprowadził eksperyment: na jednym z kampusów zbierał podpisy pod petycją, by usunąć z radia piosenkę „White Christmas”. Argumentował, że tekst utworu sugeruje, że kolor biały jest naturalnie najlepszy i w ten sposób wspiera ideały białych suprematystów. Podobno nawet zmarły w 1977 r. Bing Crosby potępił piosenkę wspierając jednocześnie ruch Black Lives Matter… Efekt? Dziesiątki studentów podpisały petycję.

 

W czerwcu 2015 r. Tauriq Moosa wytknął CD Projekt RED, że w Wiedźminie 3 są wyłącznie białoskórzy bohaterowie. I nie przyjął argumentu, że uniwersum Wiedźmina jest osadzone w mitologii słowiańskiej, gdzie jako żywo trudno o ludzi z innym niż biały kolorem skóry. Niech mu będzie. Mam jednak inny problem: czy odrzucanie ludzi o białej skórze, będąc człowiekiem innej rasy, też nie jest rasizmem? Czy ktoś zna białego gracza narzekającego, że w GTA San Andreas główny bohater jest czarny? Czy ktoś ma problem z faktem, że większość postaci w Tekkenie to Azjaci? Więcej: czy biali nie mogą utożsamiać się z Martinem Lutherem Kingiem lub chcieć grać na saksofonie jak Fathead Newman?

 

Od kilku dni Internet żyje aferą związaną z marketingową sesją zdjęciową H&M. Orędownicy totalnej poprawności politycznej rzucili się na szwedzką firmę, za zdjęcie czarnego chłopca w bluzie z napisem „Coolest monkey in the jungle”. The Weeknd i G-Eazy zerwali umowy na projektowanie ciuchów dla firmy, Snoop Dogg, Chris Brown, T.I., P.Diddy i kilku innych artystów wyraziło dezaprobatę na mediach społecznościowych. Co najlepsze, sam H&M pokajał się i przepraszał pisząc oświadczenia. Pytanie o komentarz pięcioletniego chłopca nie miało sensu, ale zabawnie zrobiło się w momencie, gdy głos zabrała jego mama – Jest to jedno z setek ubrań, w których pozował mój syn. Przestańcie płakać, to niepotrzebny temat, dajcie sobie spokój – powiedziała i dodała, że brała udział we wszystkich sesjach zdjęciowych i nie widziała żadnego problemu. A zresztą, czy samo doszukiwanie się powiązania pomiędzy małpką i pozującym czarnoskórym chłopcem nie jest rasizmem?

 

Jednak językowe przewrażliwienie nie dotyczy tylko rasizmu. W listopadzie ubiegłego roku czworo studentów Dziennikarstwa na UW oskarżyło prof. Andrzeja Misia o seksizm i homofobię. Profesor na pytanie „Co, jeżeli ktoś urodził się mężczyzną, a czuje się kobietą?”, miał odpowiedzieć: „Zostaje jeszcze samobójstwo, ale nie polecam”. W trakcie wykładu padły również według studentów słowa o seksie „po bożemu” i „biciu żony”. Temat podłapały „Gazeta Wyborcza”, „Metro Warszawa” oraz portal „Wawa Love” i skandal zaczął się rozkręcać…

 

Jeżeli, Drogi Czytelniku, nie miałeś przyjemności uczęszczania na wykłady Andrzeja Misia, być może czujesz się oburzony i nie masz pojęcia do czego dążę. Co więcej, jestem w 100 procentach pewny, że wszystkie wymienione powyżej słowa zostały wypowiedziane i to nie raz. Ważny jest jednak kontekst. Seks „po bożemu” jest, jak zresztą sam prof. Miś pisał w oświadczeniu po wybuchu afery, nawiązaniem do „Uczty” Platona, która, tak na marginesie, jest w licealnej podstawie programowej. Bicie żony, i ten punkt oskarżeń bawi mnie najbardziej, to kanoniczny przykład pytania z tezą, omawianego przez profesora już na pierwszym wykładzie („Czy przestał Pan już bijać swoją żonę?”). A co do oskarżeń o homofobię, seksizm, rasizm, czy cholera wie co jeszcze studenci chcieli Andrzejowi Misiowi zarzucić, to doskonale wiem z czego owe oburzenie wynika. Filozofia to nie podstawy prawa czy makroekonomia, a profesor na każdym wykładzie próbował szokować, może nawet denerwować, by zmusić studentów do myślenia, do zastanowienia się nad tematem i dojścia do jakichkolwiek, najlepiej własnych wniosków. Niestety, w tym przypadku najwyraźniej poległ.

 

Rozumiem, że ze względu na długą i bolesną historię, czarnoskóra społeczność USA jest wyczulona na przejawy rasizmu. Z kolei jako zadeklarowany feminista, codziennie widzę w reklamach czy show-biznesie koszmarny seksizm. Jednak szukanie problemów tam, gdzie, patrząc zdroworozsądkowo, ich nie ma i obrażanie się na każde słowo i reklamę, może być tragiczne w skutkach. Zachowajmy odrobinę dystansu. Już i tak coraz mniej ze sobą rozmawiamy: naprawdę chcemy zupełnie zamilknąć?

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.