/

Krzysia pamięci rapsod żałobny

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Wielkieś mi uczynił pustki w TV moim, mój drogi Krzysztofie, tym zniknieniem swoim! Jak mam żyć z myślą, że nigdy więcej nie zobaczę nad niosącym prawdę paskiem Twej przepełnionej misją twarzy, nie usłyszę natchnionego głosu? Jak przetrwać dzień gdy wiem, że w jedynej obiektywnej wieczornej rozmowie z politykami kto inny będzie brał ich w krzyżowy ogień pytań przebijających wygładzone przekazy niczym rosyjskie kule redutę Ordona? Jak, admirale, możesz uciec ze zwycięskiego statku niosącego prawdę, zostawiając na pokładzie swoich wiernych towarzyszy broni?


Pamiętam jak dziś, kiedy po wielkim zwycięstwie w 2015 r. pozowałeś do zdjęcia dumnie unosząc gest victorii. Już wtedy wiedziałem, że przez lata ciążyła Ci wstrętna propaganda giermków zachodu. Jednak już niedługo triumf miał się dopełnić. Chwilę po zwycięstwie Andrzeja Wielkiego całkowitą władzę przejęli jedyni godni. I to z Tobą mogliśmy przeżywać te piękne chwile.


Po wejściu do mediów publicznych (przepraszam, narodowych, jak się chwilę później okazało) za burtę wyrzucano kolejnych niewdzięcznych i nieprawomyślnych. Ty zostałeś, by bronić honoru i sławić czyny prawdziwych przedstawicieli polskości. Gdy walczył rząd, walczyłeś razem z nim. Nie bałeś się alarmować Polaków, gdy „Bruksela [stanęła] przeciw Polsce pod dyktando Niemiec”*. Gdy ta sama Bruksela bezpodstawnie opluwała nas za walkę z kornikiem w Puszczy Białowieskiej, głosiłeś wszem i wobec, że „Niemcy wycinają drzewa, ekolodzy milczą”. Gdy wielki dowódca Antoni zadął w róg, by zebrać patriotów pod flagami Wojsk Obrony Terytorialnej, z uśmiechem na ustach uspokajałeś Polaków przestraszonych wszechobecnymi atakami na nasz kraj, że „Terytorialsi [są] zawsze gotowi, zawsze blisko”.


Do końca swych dni głęboko w sercu będę trzymał wszystkie sukcesy, które pozwalały mi spokojnie zasypiać, a o których informowałeś mnie co wieczór w „Wiadomościach”. Dzięki Tobie mogłem nie przejmować się atakami na minister Zalewską – w końcu mówiłeś o „Udanej reformie edukacji”. Odzyskałem narodową dumę, gdy informowałeś, że „Niemcy [są] przerażeni widmem wypłaty reparacji”. Wiedziałem dzięki Tobie, że „Polityka polskiego rządu [jest] wzorem dla Europy”, a „Męstwo Polaków wzorem dla żołnierzy NATO”. Gdzie indziej dowiedziałbym się, że „Polacy doceniają reformy Jarosława Kaczyńskiego”? I, co najważniejsze, jak można wierzyć w brednie o jakiejś konstytucji czy innym przejmowaniu sądów, kiedy nasz wielki rząd czyni cuda? Przecież „Rząd znalazł pieniądze, których miało nie być”, a „Świat zazdrości Polsce sukcesu gospodarczego”.


Jednak prawda nie zawsze była tak słodka. Ale w chwilach trudnych dla naszego wielkiego państwa też nie zawodziłeś. Nie bałeś się informować, że ci chciwi, niewdzięczni „Początkujący lekarze żądają miliardów złotych”. Biłeś na alarm, kiedy „Sieci Sorosa oplotły Unię Europejską”. Nie umknęło Twojej uwadze, że „Schetyna atakuje bohaterskich strażaków”. Zadawałeś też trudne pytania, na przykład, „Czy obcokrajowcy molestowali polskie dzieci”? I, co najważniejsze, zawsze stałeś na straży prawdy historycznej, co najlepiej obrazuje największe dzieło firmowane Twoją twarzą – „4 czerwca – symbol zdrady i zmowy elit”.


Choć dni za oknem są coraz dłuższe, a słońcu zdarza się wyjrzeć zza chmur, jedyne słońce oświetlające moje dni bezpowrotnie zgasło. Nie wiem jak będę żył bez cowieczornych spotkań z najczystszą formą prawdy dostępną na Ziemi. Opłakując Twe odejście, tylko jedno mogę Ci dać – Drogi Krzysztofie Ziemcu, uroczyście przysięgam po kres mych dni sławić Twe wielkie osiągnięcia, by nikt, powtarzam, nikt, o nich nie zapomniał!


*Wszystkie cytaty zawarte w tekście pochodzą bezpośrednio z pasków w wydaniach „Wiadomości” TVP prowadzonych przez Krzysztofa Ziemca. Zostały zebrane przez twórców facebookowego fanpage’a Tymczasem w „Wiadomościach”.