/

Kto zgotował dzieciom ten los?


„Kafarnaum” Libanki Nadine Labaki debiutował w Cannes, gdzie otrzymał najdłuższe, aż piętnastominutowe owacje, i został uhonorowany Nagrodą Jury. Był także nominowany do Oscara w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Jednak twórcy filmu musieli pogodzić się z wygraną „Romy”.


„Kafarnaum” po łacinie oznacza „bezład”, „chaos” i „nagromadzenie wielu obiektów na małej przestrzeni”. Taki właśnie jest Bejrut, w którym jest za dużo bezdomnych zwierząt, metalowych bud służących za domy i wychowujących się na ulicach dzieci. Bałagan panuje też w życiu Libańczyków, którzy często nie znają nawet swojej daty urodzenia.


Tak właśnie jest w przypadku bohatera filmu- niezwykle rezolutnego chłopca, Zaina, który wraz z licznym rodzeństwem wychowuje się w bejruckich slumsach. Jednak zamiast zajmować się tym, co zwykle robią dzieci w jego wieku, czyli chodzić do szkoły i bawić się, Zain pracuje, sprzedając na ulicy soki i pomagając w sklepie, aby dołożyć się do rodzinnego budżetu. W pewnej chwili buntuje się przeciwko rodzicom i ucieka z domu. Na swojej drodze spotyka Rahil, nielegalną emigrantkę z Etiopii. W zamian za dach nad głową zgadza się zaopiekować jej malutkim synkiem Yonasem, w czasie, kiedy kobieta jest w pracy. Pewnego dnia Rahil nie wraca do domu, a Zain musi samodzielnie zadbać o los swój, a także kilkunastomiesięcznego chłopca.


Ramę fabuły stanowi sprawa sądowa wytoczona  Zainowi o napaść na osobę dorosłą. Ale chłopiec z oskarżonego staje się oskarżycielem, to on pozywa dorosłych, konkretnie swoich rodziców, za to, że przyszedł na świat. Więcej, występuje nie tylko w imieniu swoim, ale także w imieniu wszystkich dzieci, które nie otrzymały nic więcej poza życiem. Wychowuje je ulica i nikogo nie obchodzi, jak i czy w ogóle uda im się przeżyć kolejny dzień. Oskarżonymi stają się więc nie tylko rodzice, ale wszyscy, także władze państwa i system.


Mówi się, że największymi ofiarami konfliktów i wojen są niczemu winne dzieci. Historia ukazana w „Kafarnaum” jest na to dosadnym dowodem. W jednym z wywiadów reżyserka przyznała, że kiedy przygotowywała się do filmu i rozmawiała z setkami dzieci, na końcu pytała, czy cieszą się, że żyją. Większość z nich odpowiadała przecząco; twierdziły, że wolałyby umrzeć i nie mają pojęcia, dlaczego w ogóle przyszły na świat. Takim właśnie dzieciom Nadine Labaki oddaje głos w „Kafarnaum”.


Odtwórca głównej roli Zain Al Rafeea brawurowo udźwignął ciężar swojej roli. Jest niezwykle przekonujący, a w jego oczach można dostrzec szczery ból i samotność pozostawionego samemu sobie dziecka. Ta wiarygodność wynika zapewne stąd, że Zain gra tu w pewnym sensie samego siebie. Jako uchodźca z Syrii przez osiem lat mieszkał w Libanie, dlatego losy jego bohatera nie są mu obce. Tak samo zresztą jest w przypadku pozostałych aktorów  – naturszczyków, którzy w większości trafili do obsady filmu prosto „z ulicy”. Reżyserka w wywiadzie dla „Zwierciadła” przyznała też, że wszystkie kwestie, wypowiadane przez grające w filmie dzieci, były improwizowane, każda scena filmu miała wprawdzie swój zamysł, jednak nikt nie ingerował w grę małych aktorów. Gdyby Nadine Labaki zamiast filmu fabularnego zdecydowała się nakręcić dokument, jego fabuła nie różniłaby się zbytnio od tego, co widzimy na ekranie. Inna sprawa, że reżyserka sięga do dziedzictwa włoskiego neorealizmu, pokazując surowy obraz dzisiejszego Bejrutu, unikając przy tym modnego dziś epatowania „pornografią nędzy”.


Także neorealistyczny rodowód ma skłonność reżyserki do gry na emocjach widzów. Labaki skraca dystans między tym, co pokazuje na ekranie, a siedzącym w wygodnym fotelu kinowym widzem. Ujęcia bejruckich slumsów z lotu ptaka czy budująca ponury nastrój muzyka wydają się niepotrzebne. I bez tego losy bohaterów i obrazy miasta bywają tak poruszające, że łza sama zakręci się w oku. Nie jest łatwo oglądać jak dwunastolatek stara się wyżebrać coś do jedzenia dla siebie i pozostawionego pod jego opieką malca, jakkolwiek budzi pewne wątpliwości samoświadomość Zaina, dojrzale upominającego się o prawa swoje i innych dzieci. Również jego rodzice doskonale zdają sobie sprawę ze swojej sytuacji i potrafią o tym mówić, chociaż ten akurat komentarz wydaje się zbędnym naddatkiem. W końcu film porusza problem, o którym niechętnie rozmawiamy, choć większość z nas wie o jego istnieniu. Sam obraz wystarczy, by poruszyć nasze sumienia.


Nadine Labaki nie otrzymała Oscara. Jednak nie ma to w przypadku „Kafarnaum” większego znaczenia, bowiem film – oddając głos dzieciom z bejruckich slumsów – swoją misję już wypełnił.


„Kafarnaum”
Reżyseria: Nadine Labaki
Produkcja: Liban, Francja, USA 2018