Licencja na zabijanie

[spider_facebook id=”2″]

Zabójstwo to najokrutniejsza ze wszystkich zbrodni, dlatego trzeba jak najszybciej pozbyć się wyrzutów sumienia – mówi Anwar Congo, główny bohater filmu dokumentalnego Joshuy Oppenheimera „Scena zbrodni”.

 

Errol Morris, amerykański dokumentalista nagrodzony w 2004 r. Oscarem, stwierdził, że to najlepszy dokument roku. Werner Herzog, niemiecki mistrz kina, przyznał, że „Scena zbrodni” to w ogóle najlepszy film w tegorocznym zestawieniu. Mogą o tym świadczyć liczne prestiżowe nagrody, m.in. Europejska Nagroda Filmowa, BAFTA oraz nominacja do Oscara w kategorii dokumentu pełnometrażowego (ostatecznie zwycięzcą został film „O krok od sławy”).

 

joshua

 

„Scena zbrodni” to esencja dokumentalistyki. Podejmuje temat niezwykle trudny i kontrowersyjny – masowe mordowanie komunistów przez tzw. szwadrony śmierci w Indonezji w latach 1965-1966. Za początek prac nad filmem należy uznać 2005 r., kiedy 20-letni wówczas Oppenheimer spotkał się z Anwarem Congo, którego uczynił później głównym bohaterem filmu. Gromadzenie materiału opartego przede wszystkim na szeregu rozmów oraz kręcenie zdjęć w różnych miejscach Indonezji (głównie w mieście Medan w prowincji Sumatra Północna) zajęło Oppenheimerowi i jego współpracownikom siedem lat. Pierwszy pokaz „Sceny zbrodni” miał miejsce w 2012 r. Szybszą produkcję utrudniała nie tylko specyficzna, trudna tematyka, lecz także brak zgody władz indonezyjskich na jego realizację.

 

Uwagę przykuwa nietypowa dychotomia dzieła. Sekwencję otwierającą film stanowi monumentalna i surrealistyczna inscenizacja anonimowych, barwnie ucharakteryzowanych osób, które przez mimikę mają wyrażać – oczywiście zupełnie spontanicznie i dobrowolnie – ogrom szczęścia, jaki im towarzyszy. Wszystko to rozgrywa się na tle ogromnego wodospadu i pięknych górskich widoków, które – jak wyjaśnia jeden z „aktorów” – mają symbolizować głębię ich uczuć oraz wewnętrznych przeżyć. W kontraście do tej sceny przedstawiany jest właściwy temat dokumentu: rozmowy i osobiste zwierzenia głównych bohaterów, czyli Anwara Congo i Hermana Koto. To właśnie oni byli niechlubnymi konstruktorami pełnego bólu i przemocy mechanizmu, który zdziesiątkował ludność indonezyjską w latach 1965-1966. System obejmował wielu ludzi ze świata polityki, ekonomii, a przede wszystkim wojska. Jego przedstawiciele propagowali wykorzenienie w Indonezji przejawów komunizmu, dopuszczając przy tym wszelkie możliwe sposoby.

 tancerki

 

W pierwszych kilkunastu scenach Anwar i Herman prowadzą kamerę po ulicach miasta Medan, docierając do miejsc, w których wcześniej wykonywali masowe egzekucje na potencjalnych komunistach. W pierwszej scenie uderza  nastrój głównych bohaterów. Ubrani w kolorowe hawajskie koszule, uśmiechnięci, dumnie przechadzają się ulicami „swojego miasta”. Tacy są dzisiaj ludzie, dla których czterdzieści lat wcześniej pozbawianie życia drugiego człowieka było na porządku dziennym. Anwar Congo zapytany o to, czym obecnie się zajmuje, bez chwili zmieszania odpowiada: „Słucham dobrej muzyki, tańczę, chodzę na długie spacery”. Nie tylko nie odczuwa żadnych wyrzutów sumienia ze względu na swoją morderczą działalność, lecz także jest z niej dumny. I dumę tę eksponuje na każdym kroku. Z uśmiechem na twarzy zaczyna wspominać czasy, w których rozpoczynał seryjne zabijanie. Opowiada o zachwycie amerykańskimi filmami gangsterskimi, które stanowiły swoisty spiritus movens jego dalszych poczynań. Szczerze wyznaje, że on i jego koledzy wzorowali się na filmowych przestępcach i chcieli się do nich za wszelką cenę upodobnić. Dlatego po wielu latach Anwar z niekrytą satysfakcją potwierdza, że był i ciągle czuje się rasowym gangsterem. Bo gangster to wolny człowiek. A my właśnie tacy byliśmy. Nikt nas do niczego nie zmuszał. Mordowaliśmy, bo chcieliśmy.

 

Bezkarność zabójców jest oburzająca, ale dla nich samych oczywista. Nasze działanie to nie były zbrodnie wojenne. Definicję zbrodni wojennych wyznaczają zwycięzcy. A to my nimi jesteśmy – powtarzają zgodnie zbrodniarze, przejeżdżając triumfalnie przez centrum miasta Medan. Ta scena dowodzi, że mordercy są współcześnie dla wielu Indonezyjczyków symbolem walki z komunistycznym wrogiem. Nadal są w swojej ojczyźnie bohaterami. To oni stanowią autorytet moralny dla młodszych pokoleń, co najlepiej potwierdza zgromadzenie paramilitarnej organizacji Panczasila, podczas którego wygłaszają płomienne mowy, gloryfikując swoje dawne postępowanie i jednocześnie przyzwalając publicznie na kontynuowanie tej bestialskiej działalności.

 

 

5745728-scena-zbrodni-643-385

 

Czy istnieje możliwość, że dawni zbrodniarze kiedykolwiek zmienią swój stosunek do działań z przeszłości, czy raczej nadal będą interpretować ją jako zasługę dla narodu? Anwar Congo pod wpływem silnych przeżyć jest w stanie zmienić, przynajmniej częściowo, swój dotychczasowy stosunek do zabijania. Skłania go do tego jedna z zainscenizowanych scenek w trakcie której wciela się w rolę ofiary, mającej za chwilę ma umrzeć w okrutnych męczarniach. Anwar doświadcza wówczas paroksyzmu wewnętrznego bólu. Przywołuje też koszmary senne, w których prześladują go obrazy konających ofiar. Wkrótce udaje się na miejsce swojej pierwszej zbrodni –  to samo, które w początkowych scenach filmu prezentował z wielką dumą. Teraz dokonuje tu swojego prywatnego rozliczenia z grzeszną przeszłością. Jednak czy takie katharsis może zneutralizować w jego świadomości poprzednie zbrodnie? Odpowiedź na to pytanie zna tylko Anwar Congo.

 

„Scena zbrodni” to dokument wielopłaszczyznowy. Z jednej strony skupia się na szczegółowym przedstawieniu rzeczywistości i analizie różnych aspektów opisywanej sytuacji, z drugiej zaś pełni bardzo ważną funkcję impresywną. Chyba nikt nie może pozostać obojętny wobec tego filmu. Oppenheimer w wideorozmowie przeprowadzonej po projekcji filmu przez dziennikarkę „Gazety Wyborczej”, Urszulę Jabłońską, przyznał, że podczas jego realizacji  nie wybiegał myślami naprzód z ewentualnym odbiorem dokumentu w różnych częściach świata. Zaznaczył, że chciał raczej obiektywnie przedstawić historię, której poświęcił siedem lat życia. Dla niego odbiór tego filmu, zwłaszcza w Indonezji, był dużym zaskoczeniem (obecnie jest tam zakazany). Powiedział, że nie spodziewał się tak silnych kontrowersji przy ocenie dzieła. Starał się jak najdokładniej obnażyć i zdemaskować metody, którymi często posługuje się totalitarny reżim w celu utrzymania swojej pozycji. Podkreślił, że pod tym względem „Scena zbrodni” może mieć przesłanie uniwersalne, ponieważ ofiary takich systemów można odnaleźć na całym świecie. Nieprzypadkowo wymienił też Polskę. Powiedział, że zdaje sobie sprawę z tego, że za ofiary systemu nie można uznawać tylko zamordowanych, lecz także wszystkich obywateli, którzy funkcjonowali pod jarzmem dyktatury czy politycznego skrępowania, odnosząc się w ten sposób do historii naszego kraju, czym wzbudził entuzjazm słuchaczy.

 

Marcin Złotkowski