/

Lokomotywa, czyli kalendarium zwariowanego miesiąca

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Widziałem się z Wami, Drodzy Czytelniczko i Czytelniku, po raz ostatni miesiąc temu. I, prawdę mówiąc, nie spodziewałem się, że po tak krótkim czasie nie będę wiedział w co ręce, a raczej palce na klawiaturze, włożyć. Było na przełomie października i listopada 2019 r. ekscytująco, śmiesznie, momentami strasznie, a i smutnych chwil nie zabrakło.


Nie wypada mi nie wspomnieć na początek, jako że to najprzyjemniejsze co się przytrafiło, że Legia w końcu gra jak powinna, najpierw, dość nieśmiało, wygrywając z Lechem, później serwując Wiśle Kraków pogrom dekady, wracając do nieśmiałej wygranej z Arką i kończąc ten zwycięski pochód na spektakularnym 5:1 z Górnikiem. Z tą wesołą informacją i nadzieją, ze przerwa reprezentacyjna tego marszu nie zakończy, zostawiamy sport, bo przecież Wiejska żyje i znów krzyczy z pierwszych stron gazet.


Dobrze jest być politykiem w Polsce. Po raz kolejny wszystkie partie wygrały! Wszyscy, oficjalnie, osiągnęli swoje cele. PiS znów u władzy, chociaż możliwe, że już na początku „głosował, ale się nie cieszył”, zamieni się w „na tyle się nie cieszył, że aż nie zagłosował”. Lewica wróciła na Wiejską, więc na TVP Info wesoły pasek „Komuniści wrócili do sejmu” (nie, nie chodzi o Piotrowicza – on do sejmu nie wszedł). Janusz Korwin-Mikke zamieni spanie w Brukseli na spanie w Warszawie, a przy okazji Konfederacja wprowadziła do sejmu Grzegorza Brauna. Z tym panem mam o tyle problem, że chyba nawet wyśmiewać go nie ma sensu, bo człowiek, który rozpowiadał po Gdańsku, że Paweł Adamowicz nie umarł, tylko siedzi w willi w USA, raczej nawet na to nie zasługuje. Dodajmy do tego słynne „kondominium rosyjsko-niemieckie pod żydowskim zarządem powierniczym” i mamy braunowski obraz w pełni.


W KO, z kolei, już myślą o wyborach prezydenckich. Rycerz na białym koniu nie wrócił z Brukseli, więc giełda nazwisk rozkręca się na nowo. Prezydent Duda czeka, czeka też TVP, bo ze smutkiem musieli pochować po szafach dopiero co odkurzone materiały na Donalda Tuska i na razie nie wiedzą na kogo nadawać. Kto by to nie był, czekam z niecierpliwością. Tym bardziej, że pokazali swoje możliwości przy wyborze profesora Grodzkiego na marszałka senatu. Swoją drogą dawno nikt mi tak nie zaimponował, jak pan marszałek, który na insynuacje, że dorobił się majątku na łapówkach w szczecińskim szpitalu, odpowiedział: „Nie chcę zostać źle zrozumiany, ale ja się nie wstydzę swojego majątku, bo został zarobiony ciężką uczciwą pracą. Koledzy trakochirurdzy z podobną do mojej pozycją, którzy jako nieliczni w kraju zajmują się przeszczepami płuc i są uznanymi fachowcami, to w moim wieku, na przykład w Ameryce, rozglądają się raczej za prywatnymi odrzutowcami, a nie jaguarami w wypożyczeniu długoterminowym, bo za gotówkę nie byłoby mnie stać.” Krótko, szczerze, na temat i z doskonałą dozą poczucia własnej wartości i dumy z wykształcenia i dorobku zawodowego.


Najśmieszniejsze jednak na koniec, bo karma powróciła w zastraszająco szybkim tempie. O wybraniu przez PiS na kandydatów do TK ex-posłanki Pawłowicz, ex-posła Piotrowicza i ex-wiceminister Chojny-Duch było na tyle głośno, że nie ma co zarysowywać sytuacji. Najważniejsze są jednak słowa Krystyny Pawłowicz z obrad sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka z 17 października 2016 r.: „Ekspertyzy, które zostały przeprowadzone przez profesorów prawa pracy, lekarzy i profesorów medycyny wyraźnie mówiły, że propozycja podwyższenia wieku, do którego mogliby sędziowie Sądu Najwyższego pracować, mówię o Sądzie Najwyższym, to nawet te dwa czy trzy lata Sejm i tak w końcu obniżył. To jest niebezpieczne dla systemu prawnego, dlatego że to jest po prostu fizjologia, starzenie się. Osoby starsze cierpią już na wszelkiego rodzaju zaburzenia krążenia i nie będę już wymieniała na co, po prostu cierpią na zaburzenia, które mają wpływ na możliwość takiej trzeźwej, w medycznym sensie, oceny sytuacji, kojarzenia faktów. Przeżywają to po prostu i to jest niedobre dla zdrowia.” W takim razie państwo Pawłowicz i Piotrowicz kłamali do tej pory na temat swojego wieku, czy, jak Lewandowski i Ronaldo, mają młodsze organizmy, niż wskazuje na to PESEL? Z drugiej strony, jeżeli prokurator Piotrowicz dekomunizował sądy, to o co my się wszyscy czepiamy z tym wiekiem?


Mam nadzieję, że polska polityka za moment trochę zwolni, bo będę musiał zmienić tytuł cyklu i pisać dwa razy w tygodniu. A przecież przed nami jeszcze cała kampania prezydencka, niedomknięta zostały sprawa Banasia, za chwilę druga część „Tylko nie mów nikomu”, a Antoni Macierewicz będzie, w końcu, podsumowywał wielką dziejową misję podkomisji smoleńskiej. Uzbrójmy się w kawę. Ruszyła maszyna, ale pominęła ospałe ciągnięcie z mozołem, przechodząc od razu do przyspieszenia biegu i gnania coraz prędzej.

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.