Centrum Kapuścińskiego

Nigdy nie zrobiłbym filmu, który nie reprezentuje mojego poglądu czy jest sprzeczny z tym, co uznaję za wartość – mówi Sławomir Grünberg, reżyser, operator filmowy i montażysta.

 

 

Fot. Jerzy Maciej Koba

 

Wyemigrował Pan do USA…
W listopadzie 1981 roku pojechałem do Nowego Yorku, ponieważ tamtejsze Muzeum Sztuki Współczesnej zaprosiło mnie z filmem „Anna Proletariuszka” na jego specjalny pokaz. Miałem pokazać swój absolutoryjny dokument i wrócić. Film jednak nigdy nie został z Polski wysłany, a kilka tygodni po moim wyjeździe w Polsce wprowadzono stan wojenny. Na pierwszej stronie „Żołnierza Wolności” produkcja filmu „Anna Proletariuszka” nazwana została przykładem wydania społecznych pieniędzy na antykomunistyczną propagandę. Powrót do Polski był dla mnie zbyt ryzykowny, więc zdecydowałem się zostać w Stanach.

 

Jak ta decyzja wpłynęła na Pana karierę?
Myślę, że ukształtowało mnie to jako niezależnego reżysera i producenta funkcjonującego z powodzeniem na rynku amerykańskim. Zadawałem sobie czasami pytanie, co by było, gdybym wtedy wrócił do Polski, ale nigdy nie znalazłem odpowiedzi.

 

Czy dziś czuje się Pan reżyserem polskim czy amerykańskim?
Jeśli trzeba, kręcę materiał w Stanach, jeśli trzeba – w Łodzi, tak jak teraz. A bywało, że w Czelabińsku, Panamie czy innym zakątku świata. Jestem reżyserem, który chce robić ważne filmy. Decyduję się tylko na takie dokumenty, których temat jest mi bliski, gdy zabieram głos w jakiejś istotnej kwestii.

 

 

Fot. Jerzy Maciej Koba

 

Czy można powiedzieć, że ma Pan poczucie misji?
Nieskromnie powiem – tak. Dlatego reaguję na to, co mnie otacza. Poprzez swoje filmy próbuję zmotywować widza do refleksji nad sobą i nad tym, co się wokół nas dzieje. Nigdy nie zrobiłbym filmu, który nie prezentuje mojego poglądu czy jest sprzeczny z moimi wartościami.

 

W Pana filmach często pojawia się tematyka żydowska ale też kwestie ekologiczne i społeczne. Dlaczego?
Historia zadecydowała, że temat relacji polsko-żydowskich jest ciągle ważny i żywy. Poza tym sam jestem Żydem. Jeśli chodzi o inne tematy: interesuję się światem, ale przede wszystkim ludźmi. Spotykam osoby, których historia mnie w jakimś aspekcie interesuje, często fascynuje i czuję wtedy naturalną potrzebę jej zgłębiania. Tak było z Jonathanem, któremu towarzyszyłem z kamerą ponad cztery lata. Poza tym czuję wielką satysfakcję, kiedy mój film zmienia czyjś los, tak jak w przypadku bohaterki filmu „Borderline”: gdybym go nie zrobił, najprawdopodobniej nie wyszłaby z więzienia, w którym niesłusznie się znalazła.

 

Jak Pan ocenia polski dokument?
Jest bardzo silny. Jego jedyny problem jest taki, że często jest on skierowany tylko do polskiego widza i nie jest uniwersalny. Kiedy pracuję nad dokumentem, staram się myśleć zarówno o widzu w Polsce, jak i o widzu w Stanach, Chinach czy Australii. „Karski i władcy ludzkości” pokazywany był na wszystkich kontynentach, moim zdaniem właśnie dlatego, że pracując nad nim, myślałem o tym, jak dotrzeć z nim do widza na całym świecie.

 

 

Rozmawiała Magda Gontarek

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli

1 comment

  1. Agata says:

    Maj 3, 2018

    Odpowiedz

    Spoko!

Name required

Website