/

Manus Manum Lavat

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Ostatni tydzień brutalnie ukazał priorytety polskiej prokuratury i policji. Mieliśmy do czynienia z dwoma sprawami: odmówieniem wszczęcia postępowania w sprawie biskupa Janiaka, który krył pedofilów i łapankami demonstrantów stających w obronie aktywistki Margot, aresztowanej za wywieszenie tęczowych flag na pomnikach i atak na busa z idiotyzmami promowanymi przez Ordo Iuris. Już nie ma złudzeń – pedofilia w kościele będzie chroniona, społeczność LGBTQ+ będzie tępiona.


Przykro jest patrzeć na obecną sytuację. Powiedzmy sobie wprost – gdyby nie filmy braci Sekielskich, pedofilia w polskim kościele dalej nie byłaby w żaden sposób ruszona. Po publikacji „Tylko nie mów nikomu” i „Zabawy w chowanego” kościół i państwo udawali, że podejmą próby wyjaśnienia sprawy. Miały być konsekwencje, oczyszczenie kościoła i skazanie sprawców i pomocników najohydniejszej zbrodni, jaką można sobie wyobrazić. Tymczasem pomimo dowodów ci, którzy zawiadywali całym procederem, bo Janiaka i jemu podobnych nie da się inaczej określić, polska prokuratura nie chce nawet dotknąć. Panowie będą dalej pasterzami dusz prawiącymi morały swoim barankom i owieczkom.


W moich szczenięcych latach, zanim wśród panów pytających „czy masz jakiś problem” popularna zrobiła się odzież „patriotyczna”, jednym z haseł na ich koszulkach było „ręka rękę myje”. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że do serca wzięli to sobie bawiący się w najlepsze przedstawiciele dzisiejszej władzy i polski kościół katolicki. Jedni dają drugim głosy z ambony i „religijnych” rozgłośni, ci drudzy w zamian nie dotykają tych pierwszych. W sytuacji, w której szczyty kościelnej hierarchii nie chcą, dla własnego dobra, oczyścić się ze wszystkich zbrodniarzy będących w ich szeregach, argumenty, że „są przecież dobrzy księża” są bez sensu. Coś się miało w tej sprawie zadziać. Do tej pory wszystko było pod publiczkę. W końcu władza i kościół nie mają jedynie wspólnych interesów, ale też wspólnego wroga.


O powieszeniu tęczowej flagi na pomniku Chrystusa przy kościele św. krzyża przy Krakowskim Przedmieściu słyszała cała Polska. O łapance trzech aktywistek, które wieszały tamtego dnia flagi na pomnikach, też. Teraz doszło do tego ponad 40 osób zatrzymanych, a część z nich przy tym pobitych, przez policję. Pikieta została zorganizowana w celu okazania solidarności z Margot. I tu szybkie porównanie. Aktywistka LGBT została zatrzymana na dwa miesiące w areszcie po ataku na busa oklejonego homofobicznymi hasłami. W tym samym tygodniu w Jeleniej Górze zostaje wypuszczony na wolność za poręczeniem majątkowym ksiądz Piotr M. z Ruszowa, który w pierwszej instancji został skazany za zgwałcenie dwóch ośmioletnich dziewczynek, a w trakcie procesu zeznawało przeciwko niemu również kilka innych kobiet, które były przez niego molestowane w latach 80. Zrzutkę na prawnika wraz z listem poparcia zorganizowało 300 parafian. Natomiast manifestanci z Krakowskiego Przedmieścia zostali rozdzieleni pomiędzy kilka stołecznych komisariatów. Na komisariat nie wpuszczono ani pełnomocników osadzonych, ani interweniujących posłanek Lewicy.


Pamiętam jak w trakcie manifestacji w obronie sądów jeden z policjantów mówił nam, że nie chciał tam być, ale musiał wykonać rozkaz. W sumie nie miałem podstaw, żeby mu nie wierzyć. W weekend stołeczni policjanci też dostali rozkaz, żeby uporać się z manifestantami. Tym razem jednak nie uwierzyłbym, że któryś z nich nie chciał tam być. To była pacyfikacja protestu. Nie da się inaczej ująć sytuacji, w której protestujący są „rzucani jak worki ziemniaków”, jak ujął to jeden z protestujących, przyciskani kolanami do ziemi, a do suk ciskani są z krwawiącymi głowami. Policja dobrze się bawi. Policja nie lubi „dewiantów”. Policja chce szacunku. Może teraz homofobiczne środowisko kibolskie przestanie skandować „mamy tradycję jebać policję”. W końcu cel uświęca środki, a celem obu środowisk jest tępienie osób LGBT.


A gdyby role się odwróciły? Gdyby prokuratura i policja zajęły się zbrodniarzami kościelnymi i pakowały ich do aresztów, a potem więzień, a aktywistów organizujących zwykłe happeningi zostawiły w spokoju? Może w normalnym państwie. Tak się wszyscy boicie wyznaniowych państw kierujących się prawem szariatu? To otwórzcie oczy, drogie baranki i owieczki, bo Polska staje się faktycznym katolickim państwem kościelnym, w którym wszystko to, co nie odpowiada sutannowej hierarchii, będzie siłą przyciskane do ziemi tak, jak policjanci przyciskali manifestantów w piątek.

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.