/

Maszynka do świerkania

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Rad, polon, lampa naftowa, kamizelka kuloodporna, wycieraczki… Do listy wielkich polskich odkryć dołącza egzotyczna, ale tylko z nazwy, MaBeNa. Po co przejmować się opiniami o naszym kraju, skoro można stworzyć maszynkę służącą bezpośrednio do zmiany, czyli kształtowania jego wizerunku?

 

 

Prof. Andrzej Zybertowicz zaczął  wdrażać swój wielki pomysł od tego, co najważniejsze – znalazł odpowiednią, wręcz wybitną nazwę. Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego – MaBeNa. Maszyna jak sprawne działanie, trybiki kręcące się dzień i noc ku chwale ojczyzny, oliwione armią ziemkiewiczów i sakiewiczów. Bezpieczeństwo jak spokój dla narodu, raj dla zdruzgotanych nerwów i ucieczka przed czarnym jak ONR-owskie koszule światem. I narracja… Na razie dominuje uliczno-zagraniczna, tak nam nieprzychylna, ale możliwa do zmiany dzięki pomysłowi profesora.

 

Nie będę ukrywał, że rozmarzyłem się słysząc o MaBeNie. Od razu na myśl cisną się kolejne narodowe maszynki. Na fali wyraźnej motywacji obozu pana prezydenta, proponuję wraz z rządem pójść kilka kroków dalej. Teraz ruszmy z MaReSpo – Maszyną Repolonizacji Sportowców. Nie wiem co dla premiera jest gorsze: że Klose i Podolski nie strzelali dla Polski, czy że strzelali dla Niemców. Zgadzam się jednak, że nie możemy dopuścić, by kolejni sportowcy wybrali czarnego, zamiast białego orła. Ich zdanie jest mało ważne. Nie wiem czy wielka geotermia już powstała, ale mam wrażenie, że w dłuższej perspektywie danie tych pieniędzy na skauting dla PZPN-u byłoby lepszym pomysłem.

 

Następny krok: MaReIn – Maszyna Rechrystianizacji Innowierców. Po pierwszych słowach super-premiero-ministra wnoszę, że rechrystianizacja stoi wysoko na liście jego priorytetów. Dlaczego więc nie zacząć działać w tym kierunku? TVP udało się kupić prawa do Mundialu w Rosji, więc za zarobione pieniądze z reklam proponuję uruchomić nowy, międzynarodowy kanał tematyczny działający na rzecz wielkiej misji Morawieckiego. Ale polski rynek radzę odpuścić: konkurencji może się to nie spodobać.

 

W MaBeNie stworzyłbym trzy podmaszynki – MaKszPra (Maszynkę Kształcenia Prawnego), MaEdŚro (Maszynkę Edukacji Środowiskowej) i MaSygNa (Maszynkę Sygnalistów Narodowych). Dwie pierwsze są nieodzowne. Przecież właśnie tych dwóch sfer naszego wielkiego projektu nie jest w stanie zrozumieć ograniczona Bruksela. Sygnaliści będą zaś kontrolować i powiadamiać bazę którzy zagraniczni dziennikarze starają się tak fatalnie zepsuć nasz obraz na świecie. A kiedy rekonstrukcja w końcu dojdzie do skutku, będzie gdzie zatrudnić Waszczykowskiego i Szyszkę. Mam problem jedynie z obsadzeniem szefa MaSygNy, bo konieczności oddania ministerialnej teki nie musi się obawiać Mariusz Kamiński – twórca idei sygnalistów. Może już czas na awans Piotrowicza? W końcu walka o sądy szczęśliwie zakończona.

 

Na koniec najważniejsze – maszyna do maszyny i można z tego stworzyć całe ministerstwo. Przy notowaniach Beaty Szydło, Komitet Społeczny Rady Ministrów to mało, ale pierwsza szefowa Ministerstwa Maszyn Patriotyczno-Narodowych to jest coś! Wiem, że MaBeNa wyszła ze środowiska prezydenckiego, a nie rządowego, ale za te „wszystkie momenty dobrej współpracy przez ponad dwa lata”, prezydent Duda mógłby jej zaproponować taki prezent. Za wszystko co zrobiła dla dobrej zmiany, Wielkiej Broszcze należy się coś więcej niż bukiet kwiatów na Okęciu. Nawet wręczany przez Pana Prezesa.