Miejsko-wiejskie rozmowy o życiu


Myślę, że tak jak w perspektywie kontynentu popularny jest europocentryzm, tak w krajowych mediach i polityce możemy mówić o warszawocentryzmie. Momentami zaskakująco łatwo jest zapomnieć o tym, że w cieniu stolicy funkcjonuje cała reszta województwa z dziesiątkami miast i tysiącami wsi. Aleksandra Zbroja i Agnieszka Pajączkowska ruszają w drogę, by oddać głos kobietom z mazowieckiej prowincji. 

30-letnie singielki z Warszawy wyjeżdżają w podróż po Mazowszu. Błądząc palcem po mapie wybierają miejsca oddalone od głównych arterii. Dojeżdżając do wybranej wsi wysiadają z samochodu i zagadują kobiety na drodze, przy płotach, w sklepach. W „A co wyście myślały?” autorki oddają głos swoim rozmówczyniom. Dbają o ich anonimowość: zmieniają imiona bohaterek i nie ujawniają nazw miejscowości, zamiast tego określając orientacyjną odległość miejsca spotkania od centrum Warszawy. Jak się okazuje ten kilometromierz nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w sposobie i treści prowadzonej rozmowy, a sama stolica niekoniecznie jest punktem odniesienia dla kobiet z Mazowsza.

Co one myślały?

Wyjechałyśmy z Warszawy, mając w głowie kilka wyświechtanych prawd – że wieś jest konserwatywna, że religijna, że patriarchalna, że biedna, że z poczuciem krzywdy – przyznają autorki we wstępie. Sama idea książki jako podróż za Warszawę, do tego „innego świata”, nieznanego i zagadkowego, od początku wydawała mi się idealną platformą do wyłuszczenia granic na płaszczyźnie miasto-wieś. Po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron miałam wrażenie, że wszystko zmierza właśnie w tym kierunku. Na szczęście autorki zadbały o to, by ich rozmówczynie różniły się między sobą wiekiem, zawodem, wykształceniem czy stanem cywilnym. Zatem na kartach książki nie zabraknie zarówno bohaterek odzwierciedlających najbardziej banalne stereotypy o wsi, jak i przedsiębiorczych, samodzielnych i nowoczesnych kobiet.

Z rozdziału na rozdział obraz „wieśniaczki” staje się coraz szerszy, a jej poglądy na temat programu 500+, pracy na roli czy miłości w związku – bardziej zrozumiałe. Nie sposób nie zaangażować się w niektóre opowieści, które prawie zawsze są opowiedziane z rozbrajającą szczerością i prostotą. Jednocześnie podczas czytania miałam wrażenie, że poszczególne postaci i ich wypowiedzi zlewają się ze sobą. Jakby to nie była książka o wielu różnych kobietach ze wsi, ale o jednej o kilku twarzach. Trochę brakowało mi głębszego wejścia w jedną historię, zamiast licznych opowieści potraktowanych czasem nieco po macoszemu. Co prawda, są one niejako uzupełniane krótkimi dialogami, wtrąceniami mężczyzn, odautorskimi wątkami oraz wypowiedziami specjalistów. Jednak wydaje mi się, że to wciąż za mało.

Książka dla każdej „wieśniaczki”

Chociaż w książce wszystko kręci się wokół Mazowsza – czy raczej Warszawy – to ośmielę się stwierdzić, że „A co wyście myślały?” jest uniwersalnym obrazem kobiet żyjących na polskiej wsi. Właśnie dlatego powinna ją przeczytać każda kobieta z prowincji, która z pewnością znajdzie na kartach książki odbicie samej siebie. Jest to również lektura dla „nowowiejskich” i „miastowych”, a także – a może przede wszystkim – dla mężczyzn. Dla mnie jako dla kobiety urodzonej w małej mazowieckiej wsi, którą studia zaprowadziły, a praca zatrzymała w Warszawie, była to pozycja obowiązkowa. Szkoda tylko, że po przeczytaniu ostatniego rozdziału poczułam lekkie zdziwienie, że „to już” i aż miałam ochotę przewertować książkę w poszukiwaniu brakujących rozdziałów. „A co wyście myślały” odłożyłam na półkę z nutką rozczarowania urwanym zakończeniem, pomieszaną z niedosytem i oczekiwaniem na więcej.  

 

„A co wyście myślały? Rozmowy z kobietami z mazowieckich wsi”
Autorzy: Aleksandra Zbroja i Agnieszka Pajączkowska
Wydawnictwo Poznańskie
Rok wydania: 2019