Milczące, zapomniane, genialne

Od renesansu minęły setki lat, a kobiety wciąż są praktycznie nieobecne w podręcznikach historii. Jeśli już się pojawiają, to tylko w kontekście mężczyzn: jako żony, matki, córki. Mimo to, przez wieki czynnie uczestniczyły w sztuce i nierzadko dorównywały takim nazwiskom jak da Vinci, Rubens czy van Dyck.

„Zapomniane kobiety sztuki” to świetny portret ośmiu malarek, które przez całe życie walczyły z niesprawiedliwymi regułami zdominowanego przez mężczyzn świata sztuki. W dokumencie życiorysy artystek komentowane przez francuskich znawców malarstwa przeplatają się ze wspaniałymi dziełami, z których każde stawało się manifestem kobiecości i walki o prawo do tworzenia. Warstwie wizualnej towarzyszy niezwykle wymowna warstwa dźwiękowa: barokowe kompozycje takie jak aria „Lascia ch’io pianga” (Pozwól mi płakać nad mym okrutnym losem / I tęsknić do utraconej wolności / Niech mój ból rozerwie kajdany / W moim cierpieniu modlę się o łaskę) z opery „Rinaldo” Jerzego Fryderyka Händla i kobiece szepty, będące uosobieniem uciszanego przez mężczyzn głosu.

Już od czasów Leonarda da Vinci, który twierdził, że sztuce towarzyszy boskie natchnienie, w zachodniej kulturze boskość kojarzyła się wyłącznie z mężczyzną. Sam Bóg przedstawiany był jako istota płci męskiej, co znacząco wpływało na postrzeganie kobiety jako istoty podrzędnej i niepełnej, a co za tym idzie – również niezdolnej do bycia artystką. Akceptowane było anonimowe zdobienie wnętrz, jednak prawo do publicznego wystawiania dzieła mieli tylko mężczyźni. – Historia sztuki kobiet i mężczyzn przypomina bieg w workach. Kobiety przemieszczają się, skacząc, a mężczyźni mają w workach dziury, przez które wystają im nogi – są zatem o wiele szybsi. To nie przeszkadza niezwykle zdolnym kobietom, mimo krępujących je worków, wykonywać wielkie skoki, wymyślać nowe trendy i odnosić sukcesy. Ale trudno tu mówić o równości – mówi w dokumencie „Zapomniane kobiety sztuki” François Coulon, konserwator Muzeum Sztuk Pięknych w Rennes.

Sofonisba Anguissola (1532-1625)

Sofonisba Anguissola była najbardziej znaną malarką XVI wieku, damą dworu oraz nauczycielką Elżbiety Walezjuszki. Uznana przez Michała Anioła i uwieczniona w ostatnich latach życia przez Antoona van Dycka, genialna artystka rozpoznawana jest dziś głównie dzięki nowatorskiemu autoportretowi, na którym występuje w roli modelki swojego nauczyciela, Bernardina Gattiego. Historia sztuki zawdzięcza Sofonisbie nadanie autoportretowi miana manifestu i znaku rozpoznawczego malarek, które dzięki temu zyskały nową platformę do ukazywania swojej tożsamości seksualnej i społecznej.

Artemisia Gentileschi (1593-1652)

Obraz „Judyta zabijająca Holofernesa” jest alegorią wydarzenia, które ukształtowało Artemizję Gentileschi. Artystka uczyła się malarstwa początkowo u ojca, Orazia Gentileschiego, znanego w Rzymie malarza ze szkoły Caravaggia, następnie u jego współpracownika, Agostina Tassiego, który kilkukrotnie ją zgwałcił. Ojciec wytoczył Tassiemu proces, podczas którego Artemisia poddawana była torturom, co miało uwiarygodnić jej zeznania. – Zadziwiające jest to, że Artemisia przezwycięża przemoc seksualną i tworzy z niej manifest mocy twórczej kobiet – mówi w „Zapomnianych kobietach sztuki” Marie-Josèphe Bonnet, historyczka sztuki i pisarka. „Judyta zabijająca Holofernesa” przedstawia biblijną Judytę, która postanawia zabić, by uwolnić swój lud. Judyta jest na obrazie utożsamieniem Artemizji, która poprzez malowanie, uznawane w rozumieniu ówczesnego prawa za przestępstwo dla kobiet, uwalnia swoją moc twórczą i ukazuje swoje narodziny jako artystki.

Autoportret Sofonisby Anguissoli oraz „Judyta zabijająca Holofernesa” Artemizji Gentileschi. Źródło: Wikipedia

Rosalba Carriera (1675-1757)

XVIII wiek jest czasem początków emancypacji kobiet. Królewska Akademia Malarstwa i Rzeźby, założona w Paryżu w 1648 roku przez francuskich malarzy, za sprawą Ludwika XIV tworzy dla kobiet możliwość kształcenia się w dziedzinie sztuki. Dostępne dla płci żeńskiej miejsca zostają jednak ograniczone do czterech. Rosalba Carriera zasłynęła w Paryżu dzięki rozpowszechnieniu pasteli. Były delikatniejsze niż farby olejne, przez co wpisywały się w ideę portretów wyidealizowanych. W 1720 roku Królewska Akademia zmuszona była, by przyjąć Rosalbę jako piątą kobietę.

Angelika Kauffmann (1741-1807)

Jednak dopiero Angelika Kauffmann przyczyniła się do trwałego wejścia kobiet do historii sztuki. W XVIII wieku, mimo postępującej emancypacji, w Królewskiej Akademii istniał wciąż silny podział ze względu na płeć – kobiety były autorkami niezobowiązujących tematycznie dzieł lub ich fragmentów: martwych natur, kwiatów czy rekwizytów na obrazach historycznych. Aby namalować postać w ruchu, koniecznie jest studiowanie aktu, a malowanie nagości przez kobiety było zabronione. Angelika Kauffmann, dzięki ograniczeniu kontrowersji w swych obrazach, stała się pierwszą malarką dzieł historycznych. W 1768 roku dołączyła nawet do członków założycieli Royal Academy of Arts w Londynie.

„Autoportret z portretem siostry” Rosalby Carriery oraz „Święta Rodzina z aniołem” Angeliki Kauffmann. Źródło: Wikipedia

Elisabeth Vigee-Lebrun (1755-1842) vs. Adelaide Labille-Guiard (1749-1803)

Elisabeth Vigee-Lebrun była pierwszą artystką promowaną przez władzę królewską – królowa Maria Antonina zamówiła u niej portret i wymusiła przyjęcie młodej malarki do Królewskiej Akademii, sprzeciwiając się ministrowi sztuki. Adelaide Labille-Guiard natomiast, walcząc z oskarżeniami, jakoby to jej kochanek był autorem obrazów, wykonała portrety wszystkich akademików Królewskiej Akademii. „Kobieta malująca pod okiem dwóch uczennic” to rewolucyjny autoportret Adelaidy przedstawiający ją jako nauczycielkę. Po raz pierwszy w historii sztuki kobieta została ukazana jako mistrzyni ucząca inne kobiety fachu. Elisabeth Vigee-Lebrun i Adelaide Labille-Guiard są rywalkami nie tylko w dziedzinie sztuki, ale także stają po dwóch stronach politycznych rewolucji francuskiej: Elisabeth, mawiająca później „kobiety królowały, a rewolucja je zdetronizowała” opowiada się po stronie rojalistów, podczas gdy Adelaide wspiera rewolucjonistów.

„Maria Antonina z dziećmi” Elisabeth Vigee-Lebrun oraz „Kobieta malująca pod okiem dwóch uczennic” Adelaidy Labille Guiard. Źródło: Wikipedia

Rosa Bonheur (1822-1899)

Po Wielkiej Rewolucji Królewska Akademia Malarstwa i Rzeźby zmienia swój statut, zabierając kobietom możliwość kształcenia się. W 1804 roku Napoleon wprowadza do kodeksu cywilnego zmiany ograniczające prawa kobiet – kobiety stają się własnością mężów, braci i ojców. W XIX wieku artystki przestają wychodzić za mąż, sprzeciwiając się regułom narzuconym przez Napoleona. Rosa Bonheur publicznie przyznaje się do homoseksualizmu i utrzymuje kontakty seksualne z innymi malarkami. Jest znana jako malarka-animalistka, dzięki czemu udaje jej się uzyskać oficjalne pozwolenie na noszenie spodni – argumentuje to niewygodą podczas odwiedzin targów i ubojni. Bonheur maluje obrazy o wielkich rozmiarach, co staje się jej znakiem rozpoznawczym – „Targ koni” (lub „Koński jarmark”) ma aż 5 metrów długości. Jako pierwsza kobieta zostaje odznaczona Legią Honorową.

Berthe Morisot (1841-1895)

Pierwsza impresjonistka, nazywana „prostytutką”, bohaterka medialnych skandali, maluje tak dobrze jak Monet i Renoir i podobnie jak oni opuszcza pracownię, udając się w plener. – Jest mistrzynią rozszczepiania form. Małymi plamami rozszczepia obraz, gra światłem, niedopowiedzeniem, rozmyciem. Niby nic, ale to nic jest genialne – mówi Marie-Josèphe Bonnet. Zapamiętana jako modelka Édouarda Maneta, dopiero po 150 latach uznawana jest za genialną malarkę.

„Targ koni” Rosy Bonheur oraz „Kołyska” Berthy Morisot. Źródło: Wikipedia

Na początku XX wieku kobiety wychodzą na ulicę, aby walczyć o swoje prawa i możliwość tworzenia. W 1900 roku Szkoła Sztuk Pięknych otwiera się dla płci żeńskiej, a w 1903 roku kobiety mogą już uczestniczyć w prestiżowym konkursie Prix de Rome. – Jesteśmy na początku drogi. Możemy tylko sobie wyobrazić, jak mogłoby być, gdyby nie istniała ta „wieczna maszyna do zapominania kobiet”. Na razie widzimy tylko te wielkie artystki, które wybijały się ponad przeciętność – podsumowuje François Coulon.

„Zapomniane kobiety sztuki” / „Artistes Femmes, à la force du pinceau”
Reżyseria: Manuelle Blanc
Produkcja: Francja, 2015
Czas trwania: 52 minuty
Dystrybucja: TVP VOD

Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami są prawa i twórczość kobiet. W ramach otwartego czerwcowego pokazu Nowy Folder x Against Gravity mieliśmy wyświetlić „Poetka z Arabii” (reż. Stefanie Brockhaus, Andreas Wolff, 2017).

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.