/

„Miss Americana”, czyli opowieść o czasach zgubionej empatii

Kiedy nadchodzi ten czas, gdy niespodziewanie otaczają nas ze wszystkich stron serca i serduszka – wielkie i pluszowe, trzymane przez misie, a nawet ułożone z mlecznej pianki, wiemy że nadszedł TEN dzień – Walentynki. Wielu z nas będzie podekscytowanych, część uśmiechnie się z zażenowaniem, ale ciężko odmówić temu świętu jednego – celebruje wartości, których często dookoła brakuje. Nie tylko wielką i epicką miłość, ale i zwykły uśmiech czy życzliwość. Te same wartości stara się nam przekazać dokument „Miss Americana”, który okazuje się być niespodziewaną lekcją empatii. A przy okazji otwiera małe i rzadkie okienko do świata amerykańskiej gwiazdy Taylor Swift.

Jest 2016 rok. Na pochylonej scenie, zawieszonej nad widownią występuje raper Kanye West. Tłum wokół skacze do rytmu. Sceneria jest surowa, ktoś złośliwy powiedziałby, że może kojarzyć się z walkami w klatce. Tysiące gardeł wydziera się – „I made that b**ch famous! Yeah I made that b**ch famous”. Kilka lat wcześniej Taylor Swift nie może jeszcze zdawać sobie sprawy, że tyle osób będzie dociekało źródeł jej sławy. Przygodę z muzyką rozpoczyna jako piosenkarka country. W wieku 14 lat jej singiel „Our Song” (napisany i wykonany przez Swift) dostaje się na pierwsze miejsce Billboard Hot Country Songs Chart. Staje się najmłodszą artystką, której udaje się to osiągnąć. Jej kariera rozwija się błyskawicznie. Za następną płytę „Fearless” otrzymuje cztery nagrody Grammy. Późniejsze albumy: „Speak Now”, „Red”, „1989”, „Reputation” oraz najnowsze „Lover”, przynoszą jej łącznie dziesięć Grammy oraz 23 statuetki Billboard Music Awards. Z ponad 175 milionami sprzedanych albumów, znajduje się w czołówce najlepiej sprzedających się artystów. Jest jedyną artystką, która uświetnia okładkę tygodnika Time trzykrotnie (w 2014, 2017 oraz 2019 roku), reprezentując ostatnio setkę „najbardziej wpływowych ludzi”. A jednak, mimo tych sukcesów, opinia o niej często dzieliła fanów muzyki pop na całym świecie. Szczególnie w przypadku serii konfliktów z kolegami po fachu, w tym najgłośniejszgo – z raperem Kanye Westem. Konflikt ten jest jednym z wątków „Miss Americany”, nie jest pokazany jednak (tak jak to robiono w mediach dotychczas) billbordowo, jako afera gwiazd na szczycie, lecz subtelnie, z perspektywy osoby, która w zaciszu domu wspomina. I jeśli jest w tym widoczne jakieś uczucie, to jest to żal.

„I made that b**ch famous”

Kiedy w 2009 roku Taylor Swift odbiera nagrodę VMA za najlepszy teledysk kobiecy, na scenę niespodziewanie wskakuje Kanye West i przerywa przemówienie: „Yo Taylor, cieszę się bardzo i zaraz pozwolę ci skończyć, ale Beyoncé miała jeden z najlepszych filmów wszechczasów! Jeden z najlepszych filmów wszechczasów!” Piosenkarz później przeprasza i przez lata wydaje się, że topór wojenny został zakopany. Spór odnawia się jednak przy premierze piosenki „Famous” w 2016 roku. Swift zostaje opisana przytoczonymi już słowami: „I feel like me and Taylor might still have sex / Why? I made that b**ch famous / I made that b**ch famous” (‘Czuję, że ja i Taylor nadal możemy uprawiać seks / Dlaczego? Rozsławiłem tę s**ę / Rozsławiłem tę s**ę’). Kanye West uważa, że słowa powstały przy pełnej aprobacie piosenkarki. Natomiast zespół Taylor Swift utrzymuje, że nie doszło do jakiejkolwiek wymiany zdań na ten temat. Kiedy jednak, za sprawą Kim Kardashian, zostają opublikowane nagrania rozmowy dwójki, media zaczynają zarzucać piosenkarce kłamstwo. Dzieje się tak, mimo że faktyczny moment zgody na użycie konkretnych słów nie został zarejestrowany i według samej piosenkarki – nigdy nie miał miejsca.

„Musi przestać grać ofiarę”

„[Kim Kardashian] (…) udowodniła, że potrafi zrobić przynajmniej jedno: podważyć reputację Taylor Swift jako nieskazitelnego anioła w branży zamieszkanej przez intrygantów, kłamców i potwory.” pisała Eliza Thompson w Cosmopolitan, w artykule o prostym, ale wiele mówiącym tytule – “Taylor Swift musi przestać grać ofiarę”. Komentarze zaczynają sypać się lawinowo: „Taylor Swift to najgorsze co od dłuższego czasu przytrafiło się branży muzycznej. Wszystko w niej jest skalkulowane i fałszywe. ”, „Czy możemy w końcu zaakceptować fakt, że Kanye faktycznie uczynił ją sławną?”. Popularnosć zdobywa obrazek węża, mający obrazować dwulicowość Swift. W Melbourne, w Australii powstaje mural z podobizną piosenkarki wraz z epitafium: „In love memory of Taylor Smith 1989-2016” (‘Ku pamięci Taylor Smith’). Pod spodem widnieje napis „No tags, please respect the dead.” (‘Bez tagów. Proszę szanuj zmarłych’). Autor na swoim koncie na Instagramie zachęca do składania kwiatów i zapalania świec. Hashtag #TaylorSwiftIsOverParty (‘Taylor Swift jest skończona’) staje się numerem jeden na świecie na Twitterze. „Czy wiesz, ilu ludzi musi tweetować, że cię nienawidzi, żeby tak się stało?” – pyta piosenkarka. Dokument pokazuje jak duży wpływ miały na Swift te wydarzenia. Kiedy bycie otwartą osobą obróciło się przeciwko niej, musiała przyjąć maskę osoby, która jest silna i gotowa do pójścia na wojnę.  Po rocznej przerwie powraca z albumem Reputation. „Spójrz, do czego mnie zmusiłeś” – śpiewa w promującej album piosence. Zachowuje przy tym dużo dystansu. Na swojej stronie internetowej sprzedaje biżuterię z wężem, węże pojawią się również jako zapowiedź płyty. Tak jak w pojedynkach rapowych – wytrąca przeciwnikom broń z ręki. Jednocześnie w łagodnym utworze „Delicate” pokazuje, że jest zmęczona. W teledysku otrzymuje nawet magiczną moc, dzięki której staje się niewidzialna. „This ain’t for the best, My reputation’s never been worse, so, You must like me for me”. (‘Nie będzie najlepiej, Moja reputacja nigdy nie była gorsza, więc, Musisz mnie polubić za to kim jestem”) – śpiewa w refrenie. Czy można powiedzieć dobitniej, że tęskni się za byciem postrzeganym po prostu, jako… ty ?

„Kolejna drama queen”

„Miss Americana” to również opowieść o szklanym suficie, z jakim muszą mierzyć się kobiety. W wywiadzie dla tygodnika Time Swift wspomina, że jej przyjacielowi Edowi Sheeranowi nikt nie zarzuca w jaki sposób tworzy swoje teksty, ile osobistych fragmentów w nich przekazuje. W przypadku jej i innych kobiet – jak twierdzi piosenkarka – media nie są tak wyrozumiałe. Swift zarzuca się, że pisze „tylko o swoich ex”, albo „zbyt emocjonalnie” i „dramatycznie”. Pod lupę brane są także inne elementy – takie jak wygląd, ubiór, sylwetka. Jak prezentuje się strój? Czy wszystkie elementy pasują do siebie? Czy ma na sobie make-up? Czy przypadkiem nie przytyła? Męski wygląd nie wzbudza nawet w połowie tyle emocji – czy ktoś kiedyś zastanowił się dwa razy nad koszulką, w której występuje Ed Sheeran? Kobiety natomiast, muszą stale zmieniać kreacje, jeśli chcą być postrzegane jako świeże i atrakcyjne. Z tych samych powodów częściej muszą wymyślać na nowo swój wizerunek. Ich kariera szybciej się starzeje. „(…) Staram się znaleźć kobietę w muzyce, która nie została całkowicie obdarta przez media, nie była krytykowana za starzenie się, lub za zwalczanie starzenia się – po prostu wydaje się o wiele trudniej być kobietą w muzyce i dorosnąć” – mówiła Swift w wywiadzie dla Time.  Wyrazem tych uczuć jest piosenka z najnowszej płyty „Lover” – „The Man”: „I’m so sick of running / As fast as I can / Wondering if I’d get there quicker /If I was a man” (‘Mam dość biegania / Tak szybko, jak potrafię / Zastanawiania się, czy szybciej bym tam dotarła / Gdybym była mężczyzną’). Pradopodobnie tak.

„Miałem ją za pustą blondynkę”

W komentarzach pod zapowiedzią „Miss Americana” można dostrzec wypowiedzi – „miałem ją za pustą blondynkę”, „myślałem, że śpiewa tylko o swoich ex”. Mogła być to reakcja na przypomnienie o zaangażowaniu Swift w politykę, o którym część fanów mogła już zapomnieć. Piosenkarka w pewnym momencie swojej kariery osiągnęła punkt, w którym musiała przerwać milczenie i wypowiedzieć się po jednej ze stron politycznej debaty. Stało się to przy okazji wyborów senackich w 2018 roku, gdy kandydatka republikanów Marsha Blackburn zdobyła znaczącą przewagę. „Ona jest przeciw uczciwej płacy dla kobiet, przeciw ustawie o przemocy wobec kobiet (…) Nie zniosę kolejnego spotu i tej ohydnej polityki ukrytej pod hasłem chrześcijańskich wartości Tennessee. To nie ma z nimi nic wspólnego” – wypowiada się Swift w dokumencie. Po opublikowanym przez nią poście na Instagramie, nawołującym do wzięcia udzialu w wyborach, odnotowano bezprecedensowy wzrost głosujących. Według Vote.org Taylor Swift zainspirowała do głosowania aż 65 000 osób. Efekt ten skomentował Donald Trump –„Powiedzmy, że teraz lubię muzykę Taylor o 25% mniej”. Jednakże, mimo tych wysiłków kandydatka republikanów wygrała. Uczucia po przegranej wyraża nowa piosenka Only The Young: „You did all that you could do / The game was rigged, the ref got tricked / The wrong ones think they’re right / You were outnumbered, this time” (‘Zrobiłeś wszystko, co mogłeś / Gra była sfałszowana, sędzia został oszukany / Źli uważają, że mają rację / Tym razem przewyższono cię liczbą’). Jednocześnie Swift pokazuje w kim widzi nadzieje na przyszłość (i zapewne przyszłe głosowania). Nawet jeśli niektórzy mają polubić jej muzykę i o 50 procent mniej.

„Wolałem jak śpiewała country”

Nie jest tajemnicą, że wszystkich trudno jest zadowolić. Kiedy Swift grała country, fani woleli pop. Kiedy przeszła na pop – na odwrót. Nostalgię fanów za jej „dawną muzyką” oddaje dobrze angielskie słowo „defener” oznaczające kogoś „kto ma naprawdę silną opinię na temat czegoś, wierząc, że ich opinia jest jedyną słuszną.” „Najczęstszym rodzajem obrońcy jest ten słuchający wyłącznie klasycznego rocka, myślący, że współczesna muzyka jest najgorszą rzeczą, jaka przytrafiła się światu (…)” mówi definicja z Urban Dictionary. Brak możliwości zadowolenia wszystkich odnosi się także do innych obszarów. Kiedy artysta jest niezaangażowany politycznie – fani krytykują go za kalkulację i nieszczerość. Kiedy wyraża poglądy – jeszcze gorzej, bo skoro jest piosenkarzem, czemu ma wypowiadać się na tematy polityczne? „Powinna słuchać się starszych i mądrzejszych” – radzili Taylor Swift jej fani. Podobnie mieszany odzew wywołała piosenka „You Need To Calm Down” z przesłaniem przeciwko homofobii: „You are somebody that I don’t know / But you’re takin’ shots at me like it’s Patrón (…) / Like can you just not step on my gown? / You need to calm down” (‚Jesteś kimś, kogo nie znam / Ale strzelasz do mnie </ pijesz szoty>, jakby to był Patrón (…) / Możesz nie deptać mojej sukni? / Musisz się uspokoić’). Z jednej strony piosenka została odebrana pozytywnie i wypromowała amerykańską organizację LGBTQ Glaad. Z drugiej piosenkarka została oskarżona o próbę wypromowania się na temacie, czyli tzw. „queerbaiting”. W „Miss Americana” Swift pokazuje z jaką presją wiąże się podejmowanie takich i innych decyzji. To jak wygląda płyta, w jakim jest stylu,  jest jej decyzją. Jednak ewentualna porażka także spadnie na jej barki. Wydaje się jednak, że lepiej zawsze słuchać siebie, niż zastanawiać się – czego właściwie ludzie ode mnie chcą?

„Miss Americana” to przede wszystkim opowieść o empatii. To co próbuje przekazać nam Swift to ważna wiadomość, mówiąca, że jeśli postanowimy, że na osobach publicznych nie zostawimy suchej nitki, to zawsze będzie miało to swoje konsekwencje. Wiele osób nie dostrzega, że za aureolą sławy kryje się rzeczywista osoba. Bycie artystą, przedsiębiorcą czy nawet działaczem politycznym nie powinno wiązać się z wystawieniem tabliczki: „Między 8 a 11:30 przyjmuję porady dotyczące mojego wyglądu, kariery i charakteru. Nie trzeba stać w kolejce – mamy internet”. Niestety, ale takie komentarze mają wpływ. I mogą mieć różne skutki, szczególnie gdy są spotęgowane głosem milinów ludzi. Warto się nad tym zastanowić, kiedy zobaczymy jak ktoś wysyła taką internetową „walentynkę”…. A niestety jest ich coraz więcej.

Miss Americana, reż. Lana Wilson, prod. Netflix, 85 min.

/Obrazek wyróżniający: „Miss Americana” mat. dystrybucja

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)