Centrum Kapuścińskiego

Czasem pisanie książki ma służyć poznaniu historii swojej rodziny. Czasem ma pozwolić rozliczyć się z niezałatwionymi do tej pory sprawami. Innym razem jest dla autora swoistą terapią psychologiczną. W przypadku Sachy Batthyany’ego, jego „A co ja mam z tym wspólnego.  Zbrodnia popełniona w marcu 1945 roku. Dzieje mojej rodziny” pełni wszystkie te trzy funkcje jednocześnie. A nawet – jeszcze więcej.

 

 

 

 

Szwajcarski dziennikarz o węgierskich korzeniach, redaktor m.in. dziennika Neue Zürcher Zeitung, pewnego dnia dzięki artykułowi prasowemu odkrywa, że jego krewna brała udział w masakrze dokonanej na stu osiemdziesięciu Żydach w Rechnitz (dzisiejsza Austria) w 1945 roku. To wydarzenie staje się dla niego impulsem do tego, aby zainteresować się wojenną historią własnej rodziny. Podąża więc najpierw śladem swojej ciotki, niesławnej bohaterki wspomnianej tragedii, a potem babki, której dziennik trafia w jego ręce. Rozgrzebuje stare rany, rozmawia z osobami, które mogą jeszcze pamiętać tamte czasy, podróżuje po Europie i nie tylko, aby znaleźć odpowiedzi na pytania, o których do tamtej pory nawet nie myślał.

 

Historia, którą odkrywa jest ciekawa, ale nie różni się wiele od setek innych opowieści z czasów wojny, które doskonale już znamy. A jednak jest w tej książce coś, co nie pozwala się od niej oderwać. To sposób jej napisania.

 

„A co ja mam z tym wspólnego” jest połączeniem kilku gatunków literackich. Czytelnik znajdzie tu   fragmenty dziennika pisanego przez Marittę, babkę autora, i Agnes, Żydówkę, z którą Maritta znała się od dziecka. Natrafi na fragmenty prozatorskie, w których autor wyobraża sobie, jak na przyszłość mogłyby wpłynąć wydarzenia, o których się dowiaduje. Przeczyta zapis maili, które autor wymienił z córką Agnes. Obszerne fragmenty książki stanowi pamiętnik Batthyany’ego, a w nim – zapiski z podróży czy przemyślenia dotyczące tego, czego w miarę postępowania poszukiwań dowiaduje się autor. Najważniejsze jednak są osobiste refleksje dziennikarza na temat wpływu przeszłości na teraźniejszość, bagażu, jaki każdy niesie po swoich przodkach czy w końcu banalności zła, o którym pisała Hanna Arendt. Dopełniają to wspomnienia z sesji z psychoanalitykiem, na które dziennikarz uczęszczał w trakcie dokumentacji. I choć przemyślenia te nadają niepowtarzalnego charakteru, to czasem ma się wrażenie, że wojenna historia rodziny Batthyany’ego jest pretekstem do uporania się dziennikarza z własnymi rozterkami i demonami przeszłości i teraźniejszości – tak głęboko wchodzi autor w swoją intymność.

 

Jednocześnie książkę czyta się jak świetny kryminał. Klimat ten wprowadzają poszukiwania autora, które przypominają reportersko-detektywistyczne śledztwo i dynamika zachowana dzięki umiejętnie wprowadzonej synkretyczności książki.

 

Choć „A co ja mam z tym wspólnego” jest klasyfikowane jako literatura faktu, to klasyfikacja ta nie jest wcale tak oczywista. Jednak bez względu na gatunek, ta książka to próba zmierzenia się ze swoją przeszłością, również tą, której nie jest się w stanie pamiętać, a także zrozumienia mechanizmów, które kierują każdym z nas w sytuacji zagrożenia. To próba udzielenia sobie pewnych odpowiedzi, często niełatwych i wymagających odwagi. I to właśnie warto w tej książce docenić.

 

Magda Gontarek

 

„A co ja mam z tym wspólnego.  Zbrodnia popełniona w marcu 1945 roku. Dzieje mojej rodziny”
Sacha Batthyany
wyd. Czytelnik
Rok 2017

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim

Name required

Website