Młodzieniec, das Kunstwerk

Na „Portret młodzieńca” Rafaela czeka wciąż w Muzeum Czartoryskich pusta rama – jak matka czeka na swojego syna, który z wojny nie wrócił. Stęskniona, pełna nadziei i bólu. Czy powróci?

„Portret młodzieńca” został namalowany przez Rafaela Santiego prawdopodobnie w pierwszym dwudziestoleciu XVI wieku. Olej na desce parkietowanej, 75×59 cm. Niesygnowany. Na początku XIX wieku zakupiony przez rodzinę Czartoryskich. Zaginiony w 1945 roku. Nieodnaleziony. Szybko stał się symbolem wszystkich polskich dzieł sztuki, zaginionych podczas wojny.

Obraz, zakupiony przez księcia Adama Jerzego Czartoryskiego od włoskiej rodziny Giustinianich, trafił do Polski za sprawą matki księcia, księżnej Izabeli z Flemingów Czartoryskiej. Księżna miała marzenie: stworzyć muzeum dzieł przypominających o dawnej świetności kraju. Nostalgicznie. „Przeszłość przyszłości” – głosiła idea wyryta na froncie Świątyni Sybilli na Puławach, którą na początku XIX wieku oddano do użytku muzeum. Obok wybudowano Dom Gotycki, który miał pokazywać „pamiątki obce” i który wkrótce zyskał kilku mieszkańców: Damę z łasicą („Dama z gronostajem” Leonarda da Vinci zakupiona przez księcia Czartoryskiego również od Giustinianich), miłosiernego Samarytanina („Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta) i naszego Młodzieńca. Mieszkało się im zacnie, do dyspozycji mieli 2,5 tys. rękopisów, ryciny. Mieli też mapy, lecz nawet nie śniło im się wyruszyć w podróż. Byli dziwną, szczęśliwą rodziną o przydomku Wielka Trójka.

Oryginalne czarno-białe zdjęcie „Portretu młodzieńca” wykonane przed wojną. Źródło: Wikipedia

Ostatnia podróż Młodzieńca

W 1939 roku, jeszcze przed wybuchem wojny, historycy z Berlina, Królewca i Wrocławia zaczęli sporządzać spisy dzieł sztuki. Pod pozorem ochrony, na podstawie dekretu gubernatora Hansa Franka z 15 listopada 1939 roku, dzieła zaczęto zabierać w wielką podróż, której celem miało być nigdy niepowstałe Führermuseum w austriackim Linzu.

Co się działo z Wielką Trójką? Jeszcze w lipcu 1939 roku rodzina Czartoryskich za sprawą dyrektora Muzeum Książąt Czartoryskich Mariana Kukiela postanowiła zabezpieczyć się przez grabieżą. Młodzieniec, Samarytanin i Dama spoczęli w skrzyni oznaczonej LRR – od inicjałów Leonarda, Rembrandta i Rafaela. Przewieziono ich do Sieniawy, a następnie do pałacu Witolda Czartoryskiego w Pełkiniach a później do Jarosławia. Nadal jednak nie byli bezpieczni: dowiedział się o nich Kajetan Mühlmann. Skrzynię przekazał do Krakowa pod opiekę Hansa Franka. Stamtąd Wielka Trójka jeszcze wielokrotnie podróżowała, m.in. do Berlina, by w połowie 1943 roku znaleźć się z powrotem w Krakowie.

Kolejne zagrożenie pojawiło się ze strony rosyjskiej. Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną w lipcu 1944 roku Hans Frank podjął decyzję o ewakuacji dzieł. Z inicjatywy Wilhelma Palézieux zabytki przewieziono do pałacu w Sichowie (Seichau) na Dolnym Śląsku. Na liście sporządzonej przez Franka nie znalazł się jednak obraz Rafaela, ale, mimo to, do Sichowa dotarł razem z innymi dziełami i trzema wagonami wypełnionymi kosztownościami, o czym świadczą notatki i powojenne zeznania Wilhelma Palézieux.

Ostatnim znanym miejscem pobytu Młodzieńca jest pałac Hansa Christopha i Herty von Wietersheim-Kramsta w Morawie (Muhrau), gdzie zbiory trafiły 20 stycznia 1945 roku. Z listów Herty do męża wiemy, że na pewno trafił tam Leonardo, jednak kobieta wspomina również obraz Rubensa – możliwe, że pomyliła Rubensa z Rafaelem lub pisała o olejnym szkicu do obrazu „Chrystus upadający pod krzyżem” (wykonanego dla opactwa Afflighem w Brabancji), zrabowanym z Muzeum Narodowego w Warszawie, który również do dziś znajduje się na liście dzieł zaginionych.

– W nocy w styczniu 1945 roku przyszła nasza mama, kiedy leżeliśmy już w łóżku. Powiedziała: „Ubierzcie się szybko i nałóżcie szlafrok, czegoś tak pięknego możecie już nigdy więcej nie zobaczyć”. Pomyśleliśmy: co to może być? Nałożyliśmy szlafroki, byliśmy senni, ale zeszliśmy na dół do salonu, a tam nasza mama stała przy stosie obrazów opartych o siebie, bez ram. Było ciemno, więc miała latarkę. Wzięła obraz, oświetliła go swoją latarką i powiedziała: „popatrzcie tutaj, to jest Rubens”, a potem wzięła następny i „popatrzcie tutaj, to jest Rafael”. – wspomina po latach Mellita Sallai, córka Herty von Wietersheim-Kramsta. Dziś jednak Mellita nie może w stu procentach potwierdzić, że faktycznie tamtej nocy widziała Młodzieńca.

Wielka Trójka, od lewej: „Dama z gronostajem” Leonarda, „Krajobraz z miłosiernym Samarytaninem” Rembrandta, „Portret młodzieńca” Rafaela. Źródło: Wikipedia

Śmierć w Morawie

25 stycznia 1945 roku na rozkaz gubernatora Franka Helmut Pfaffenroth zabrał do Bawarii ponad dwadzieścia obrazów, w tym Damę i Samarytanina. Młodzieniec miał pozostać w pałacu w Morawie (nie było go na liście dzieł przywiezionych przez Pfaffenrotha do Neunhaus) ze względu na wymiary deski – trzeba pamiętać, że pozostałe obrazy były namalowane na płótnie i prawdopodobnie podróżowały wyjęte z ram i zwinięte w rulon. 29 stycznia Konserwator Zabytków Prowincji Dolnego Śląska prof. Günther Grundmann zabezpieczył trzy ciężarówki dzieł sztuki, które następnego dnia dotarły do jego biura w Bibliotece Schaffgotschów w Cieplicach. Z dziennika i wspomnień Grundmanna wiemy, że nie było wśród nich obrazu Rafaela.

Polskie zabytki przeniesiono do pałacu Callenberg, a następnie do majątku Tambach. Po wojnie zbiory zabezpieczone przez prof. Grundmanna wróciły do Krakowa wraz z dziełami z Neuhaus. Ani zeznania niemieckich urzędników, ani raporty przedstawicieli amerykańskich władz okupacyjnych i służb odpowiedzialnych za zabezpieczenie dzieł sztuki nie wspomniały „Portretu młodzieńca”. Musiał więc zaginąć po 20 stycznia 1945 roku. Co się z nim stało?

Po wojnie aresztowany został zarówno Helmut Pfaffenroth, jak i Wilhelm Palézieux. Przesłuchiwani nie wnieśli niczego nowego do sprawy poszukiwań zaginionego obrazu. Odpowiedzi starał się uzyskać dr Karol Estreicher, delegat polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki. Potwierdził, że dzieła nie mógł ukraść Palézieux – jego nieruchomości zostały bardzo dokładnie przeszukane, a on sam – poddany wnikliwemu śledztwu. Z podobnego powodu nie mógł też tego zrobić Pfaffenroth. Kolejnym podejrzanym był przez jakiś czas prof. Grundmann, który w swojej karierze konserwatora miał wiele okazji, by dokonać kradzieży dzieł sztuki, a jednak tego nie robił. Czemu miałby więc ukraść Młodzieńca namalowanego na sztywnej desce?

Istnieje wiele innych teorii. Jedna z nich głosi, że portret został zniszczony jeszcze w pałacu w Morawie. Kiedy dotarli doń polscy historycy sztuki i muzealnicy, zastali przerażający obraz: legowiska dla żołnierzy wyłożone albumami Stanisława Augusta zrabowanymi z Gabinetu Rycin oraz walające się wokół pałacu zmięte grafiki ze śladami fekaliów. Żołnierze i urzędnicy nie zdawali sobie sprawy z wartości dzieł, które bezwzględnie niszczyli. W jednej ze scen filmu „Obrońcy skarbów” George’a Clooneya widzimy obraz Rafaela palony przez nazistów. Bardzo prawdopodobne, że Młodzieniec spłonął właśnie w jednym z kominków, porąbany wcześniej siekierą.

Kolejna teoria tłumaczy zapewne los wielu (a może nawet większości) zrabowanych z Polski dzieł sztuki: Młodzieniec został ukryty. Zgłoszone straty wojenne sięgają kilkuset tysięcy dzieł. A niezgłoszone? Ile ich jest? W 2012 roku polskie media doniosły, że znaleziono obraz Rafaela w jednym z bankowych sejfów, jednak była to informacja wyssana z palca. Do dziś pojawiają się doniesienia o bezcennych dziełach sztuki, wypływających gdzieś na aukcjach. Możliwe, że nasz Młodzieniec został niepostrzeżenie porwany przez kogoś, kogo nie objęło śledztwo, i dziś zdobi ściany niemieckiego, amerykańskiego, rosyjskiego, a być może nawet polskiego domu.

30 kwietnia 1946 roku, Kraków. Karol Estreicher prezentuje „Damę z gronostajem” Leonarda na Vinci. Wiadomość o powrocie odzyskanych dzieł sztuki do Polski rozeszła się błyskawicznie: na trasie pociągu zbierały się tłumy, na większych stacjach czekały komitety z kwiatami. Przez rodzinę Czartoryskich obraz nie został jednak tak radośnie powitany: gdy Estreicher przywiózł im owiniętą w koc Damę, mieli pretensje, że sprowadził ją do kraju bez porozumienia z nimi. Dziś możemy podziwiać jedyne w Polsce dzieło Leonarda w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie. Źródło: monumentfoundation.org

Nie wszystko stracone

Tematem miesiąca Folderu z dokumentami jest sztuka. Pokaz Nowy Folder x Against Gravity z dnia 18 marca, podczas którego miał zostać wyświetlony film „Chińskie Van Goghi” w reż. Haibo Yu i Kiki Tianqi Yu, zostaje odwołany zgodnie z zarządzeniem rektora UW w sprawie zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19 z dnia 10 marca 2020 roku. Jednak nie wszystko stracone! Gdy zagrożenie zniknie, zostanie wyznaczona nowa data pokazu. Na razie zachęcamy do zanurzenia się w sztuce.

W celu rozszerzenia tematu zachęcam do przeczytania książki Roberta J. Kudelskiego „Zaginiony Rafael”, w której autor podjął się prezentacji efektów wieloletniego śledztwa w sprawie obrazu. Dla fanów powieści szpiegowskich zapewne „Operacja Rafael” Marcina Falińskiego i „Bezcenny” Zygmunta Miłoszewskiego będą świetnym sposobem na spędzenie wieczoru. Zachęcam do przejrzenia katalogu polskich strat wojennych i śledzenia kanału Muzeum Utracone na YouTube. Jak wygląda dochodzenie autentyczności obrazu? Możecie zobaczyć w serialu BBC „Falsyfikat czy forsa”, którego jeden sezon dostępny jest na Netfliksie.

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.