Modliszka w masce

Wraz z końcem 2020 roku żegnamy się z szumem medialnym wokół twórczości Leopolda Tyrmanda.  W 2021 kłaniamy się i zdejmujemy kapelusze przed fantastyczną (w obu znaczeniach) prozą Stanisława Lema. Z tej okazji reżyserka, Hanna Brulińska stworzyła wyjątkowo frapującą filmową interpretację opowiadania Maska” wspomnianego polskiego mistrza science fiction. Eksperyment ten w formie pełnometrażowego filmu, zrealizowany w ramach programu stypendialnego MKiDN Kultura w sieci” będzie można zobaczyć w 2021 roku w trakcie licznych festiwali.

Widz, który wcześniej nie zaznajomił się z treścią tego mrocznego, napisanego w 1974 r. opowiadania, może na początku się pogubić. Wprowadzające w niemal transcendentny nastrój zmieniające się co chwila, bardzo metaforyczne obrazy odrobinę przytłoczą zblazowany świąteczno-sylwestrowymi wrażeniami umysł odbiorcy. Z tego powodu warto przed seansem sięgnąć po lekturę „Maski” by w pełni docenić hipnotyzujący głos reżyserki, wcielającej się w postać głównej bohaterki, a zarazem narratorki opowieści. Filmowa interpretacja dzieła opowiadającego historię niecodziennej miłości robota do człowieka, staje się wtedy idealnym uzupełnieniem. Hanna Brulińska bardzo dobrze oddaje charakterystyczny w twórczości Lema problem zacierania się granic pomiędzy światem ludzkim i zaawansowanej technologii.

Podobnie jak w „Bajkach robotów” widz ma do czynienia ze społeczeństwem feudalnym, jednak w przeciwieństwie do „Bajek…” „Maska” nie zawiera w sobie elementów komicznych. Bogate, pełne wielorakich przenośni opisy wprowadzają nastrój grozy; opowiadanie przypomina miejscami horror.

 

„Na początku była ciemność i zimne płomienie, i huk przeciągły, a w długich sznurach iskier czarno osmalone haki wieloczłonowe, które podawały mnie dalej, i pełzające metalowe węże, co dotykały mię ryjkowato spłaszczonymi łbami, a każde takie dotknięcie budziło dreszcz błyskawiczny, ostry i rozkoszny prawie.”


Tak rozpoczyna się „Maska” – słowami mówionymi przez tajemniczą istotę  – mechaniczną kobietę-modliszkę, która nawiązując do księgi Rodzaju, opisuje historię swoich narodzin. Szata językowa, nieco staroświecka dodatkowo wzmaga wrażenie mistycyzmu. Zostaje zadane pytanie, w którym momencie może zakończyć się bezrefleksyjne wypełnianie ludzkich rozkazów przez sztuczną inteligencję. Trochę pod tym względem opowiadanie oraz film przypominają „Solaris” Stanisława Lema, które również bada relacje człowieka z istotą, czymś inteligentnym „poza” jego biologicznym istnieniem. Można powiedzieć, że filmowa adaptacja to rodzaj audiobooka z czytanymi w bardzo ekspresyjny sposób fragmentami pierwowzoru, z bardzo barwną i bogatą w znaczenie oprawą wizualną, aczkolwiek miejscami niedopracowaną  – padające płatki róż wyglądają jak zrobione w Paincie. Mimo to, niesamowita, inna niż znakomita część twórczości Lema, kolejna „bajka” doczekała się równie intrygującego ujęcia w dłoniach „X Muzy” dzięki Hannie Brulińskiej.

 

„Maska”

Reżyseria: Hanka Brulińska

Produkcja: Polska, 2021

Dystrybucja: Vimeo

Czas trwania: 14 min

 

Hanka Brulińska (ur. 1980) –  znana również jako Anna Brulińska, aktorka, absolwentka Wydziału Aktorskiego PWST w Krakowie – Filii we Wrocławiu. Od roku 2005 występuje w Teatrze im. Osterwy w Lublinie. Poza rolami teatralnymi wcielała się również w postacie z seriali m.in. „M jak Miłość”, „Klan”, „Wojenne dziewczyny” czy „Na Sygnale”. Jest także wykładowcą w Szkole Aktorskiej Haliny i Jana Machulskich przy PO ASSITEJ oraz pracuje jako szkoleniowiec w Ośrodku Rozwoju Kompetencji Edukacyjnych.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.