Centrum Kapuścińskiego

[spider_facebook id=”2″]

 

Jeśli tytuł tej książki sprawił, że ktoś oczami wyobraźni widział już sceny wielkich bitew i portrety niezłomnych bohaterów na miarę hollywoodzkich superprodukcji czy powieści Henryka Sienkiewicza, po lekturze poczuje się pewnie trochę rozczarowany. Fani reportażu, szczególnie tego wykraczającego poza ogólnie przyjęte ramy, będą jednak zadowoleni. Co najmniej!

 

Motory rewolucji

 

– Zostałem reporterem, żeby zadawać pytania i się za tymi pytaniami ukrywać – mówił Grzegorz Szymanik podczas spotkania promującego jego „Motory rewolucji”. Dalej opowiadał o tym, że bardziej niż protest sam w sobie interesuje go to, co dzieje się w jego następstwie, że zamiast czekać, co powiedzą wielcy tego świata, woli rozmawiać ze zwykłymi ludźmi, że w polskich mediach przeszkadza mu umacnianie romantycznego mitu buntownika. Wszystkie te poglądy znalazły odzwierciedlenie w wydanym w styczniu zbiorze.

 

Na „Motory rewolucji” składa się czternaście reportaży, które wcześniej publikowane były wprawdzie na łamach „Dużego Formatu”, „Gazety Wyborczej”, „Polityki” i „Odry”, lecz w nieco zmienionej formie lub pod innymi tytułami ukazują się w nowej koncepcji, ujęte w trzy rozdziały: „Zima na Ukrainie”, „Arabska wiosna” i „Jesień carów”. Opowiadają o ludziach w obliczu społeczno-politycznej zawieruchy. Mogą wybrać: stać z boku, ratować swój poukładany świat albo zepchnąć go w przepaść w nadziei na lepsze jutro. Niezależnie od podjętych decyzji autor z taką samą uwagą przygląda się byłemu dentyście, Ahmedowi Hararze, który w czasie protestów na placu Tahrir stracił najpierw jedno, a potem drugie oko, Antoniemu – uciekinierowi z Białorusi i Strażnikowi Wielkiej Polski, tym z kijowskiego Majdanu, z Doniecka i Odessy, tym, którzy w słonecznikach znajdują szczątki ofiar zestrzelonego malezyjskiego Boeinga 777 (to chyba najbardziej przejmujący reportaż w zbiorze) i tym z Tunezji, Syrii i Mauretanii, z Czeczenii, Azerbejdżanu i z rodzinnego regionu Aleksandra Łukaszenki (ten tekst wyróżniony został w 2012 roku nagrodą PAP im. Ryszarda Kapuścińskiego). Rzeczywistość bohaterów to tylko ich wycinek świata; autor ma tego świadomość, nie uogólnia więc ani nie ocenia i pokazuje rewolucje w całej palecie barw, bez mesjanistycznej narracji spod znaku „imię jego czterdzieści i cztery”.

 

Te reportaże to hołd złożony językowi oszczędnemu – tak jakby autor – niczym w czasach dalekopisów – za każde napisane i nadane do Polski słowo musiał płacić dolara. Szymanik nie przyjmuje roli eksperta od spraw rewolucji, a jedynie jako uważny obserwator precyzyjnie rysuje świat, w którym się znalazł. Robi to językiem prostym, powściągliwym, a jednocześnie pełnym treści, mięsistym, obrazowym, chwytającym za gardło już od pierwszych zdań.

 

„Motory rewolucji” łączą ciekawe, pozbawione schematyzmu spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość i doskonały reporterski warsztat, bo spuentowania każą przystawić tekstom stempel najwyższej jakości. To po prostu świetna książka, a także znakomita lekcja dziennikarstwa. I krzepiąca wiadomość, że można jeszcze uprawiać ten zawód zgodnie z własną osobowością i światopoglądem.

 

Agnieszka Kapela

 

„Motory rewolucji”
Autor: Grzegorz Szymanik
Wydawnictwo: Czarne

 

Czytaj także relację ze spotkania z Grzegorzem Szymanikiem

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...

1 comment

  1. Katemeika says:

    Mar 28, 2017

    Odpowiedz

    Najbardziej przerażające jest to że nikt nigdy nie poniósł kary. Była śmierć, było mataczenie, było łamanie życia wielu osobom w celu wplątania ich w to morderstwo. Szczęśliwie ocalały akta sprawy. I co? I nic. III RP sobie z tą zbrodnią nie poradziła. Nie była w stanie czy nie chciała? Na to pytanie książka nie daje odpowiedzi.
    Ojciec Grzegorza – Leopold Przemyk wnosi skargę do Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka a Trybunał orzeka, że Polska jest winna i zasądza odszkodowanie dla ojca. Może to jest odpowiedź?

Name required

Website