Mówić za nieobecnych

[spider_facebook id=”2″]

 

O fenomenie Marii Janion można mówić długo. Kazimiera Szczuka przeprowadziła z nią wiele rozmów, a podczas spotkania w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie opowiadała o pracy i życiu wybitnej profesor.

 

_DSC0223– Włączony magnetofon jest dla profesor blokującym elementem. Zaczyna mówić wtedy jak na wykładzie, dlatego też zrezygnowałam z nagrywania i zaczęłam notować mówiła Szczuka
(fot. Marzena Wieczorek) 

 

Spotkanie prowadzone przez Marka Beylina odbyło się w ramach cyklu dyskusji „Biografia, autobiografia, społeczeństwo”. Szczuka mówiła o pracy nad wywiadem-rzeką z Marią Janion, znawczynią romantyzmu i historyczką sztuki. Rozmowy zostały wydane w dwóch tomach: „Janion. Transe – traumy – transgresje. 1: Niedobre dziecię” oraz „Janion. Transe – traumy – transgresje. 2: Prof. Misia”. Obie książki dotyczą życia prywatnego i pracy akademickiej profesor.

 

– Trzonem książek były rozmowy przeprowadzone kilka lat temu. Niestety nie były one obiecujące. Kiedy pokazałam profesor spisane notatki, obie stwierdziłyśmy, że trzeba na istniejący wywiad nałożyć kolejne warstwy. Pierwsze zapiski stały się bazą, uzupełnianą o kolejne wątki. Tom „Janion. Transe – traumy – transgresje. 1: Niedobre dziecię” o dzieciństwie Janion stanowi jedną opowieść. Drugi jest bardziej fragmentaryczny, przepełniony historyjkami. Być może jest to spowodowane tym, że najłatwiej człowiekowi odtworzyć początek życia – stwierdziła Szczuka.

 

Przyznała, że podczas wywiadów  musiała zrezygnować z używania dyktafonu, bo nagrywanie rozmów peszyło profesor Janion. – Włączony magnetofon jest dla niej blokującym elementem. Zaczyna mówić wtedy jak na wykładzie, dlatego też zrezygnowałam z nagrywania i zaczęłam notować. Dzięki temu w naszych rozmowach zaczęła pojawiać się swoboda, rozluźnienie i anegdoty. Spisane notatki profesor zawsze czyta, poprawia i mówi, czego w nich brakuje – powiedziała Szczuka.

 

_DSC0247Publiczność chętnie zadawała pytania. Widzów bardzo ciekawiły kwestie związane z kulisami powstawania dwóch tomów książek o Janion (fot. Marzena Wieczorek) 

 

Prowadzącego spotkanie ciekawiło, dlaczego Janion zdecydowała się opowiedzieć historię życia i naukowej kariery właśnie Kazimierze Szczuce. Feministka powiedziała, że od dawna zna się z Janion, bo na studiach była wychowanką profesor. Obie panie są też sąsiadkami, co dodatkowo sprzyja zacieśnianiu ich znajomości.

 

– Profesor bała się, że sufit sąsiadów zawali się pod ciężarem jej biblioteki, dlatego zaproponowałam, aby część książek przenieść do mojego mieszkania. Janion zaczęła kolekcjonować książki jeszcze przed wojną, dlatego jej domowa biblioteka jest ogromna. Czasem niektóre egzemplarze wyrzuca, ale robi to bardzo niechętnie. Stara się nie wypuszczać poza mury swojego książkowego labiryntu żadnej pozycji, a jeśli już to robi – bardzo cierpi – wspominała autorka wywiadów.

 

Kazimiera Szczuka przypomniała także ważne okresy akademickiej kariery Janion. Wspomniała, że seminarium prowadzone przez profesor było dla niej szczególnie ważne – również ze względu na feministyczne wątki, które pojawiały się podczas zajęć. Szczuka była pod wrażeniem dialogu Janion z ówczesną doktorantką, Moniką Rudaś-Grodzką, dziś szefową Zespołu Badań Genderowych „Literatura i Gender” w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Zdaniem Szczuki w tamtych czasach debata na zajęciach akademickich była zdominowana przez mężczyzn.

 

– Maria Janion prowadziła seminarium w Szkole Nauk Społecznych, kiedy kierował nią profesor Amsterdamski. Były to zajęcia dla doktorantów filozofii i socjologii PAN-u, które zostały stworzone jako wielki, interdyscyplinarny projekt dla całej Europy Środkowej. Podczas studiów zajmowano się przedefiniowaniem, na użytek nowej epoki po roku 1989, pojęć z socjologii i kulturoznawstwa. Janion opowiadała wtedy o europejskim romantyzmie i pytała o jego aktualność. Zastanawiała się nad możliwością przedefiniowania polskiego romantyzmu z modelu patriotyczno-martylologicznego na model egzystencjalny, uprawiany przez Niemców  czy Francuzów. Janionizm miał pokazać, w jaki sposób literatura formułuje świadomość społeczną. Nauki profesor wyjaśniały, że sfery symboli i zbiorowej wyobraźni, kreowane przez teksty literackie, są mechanizmem świadomości społecznej, produkującym wydarzenia historyczne – tłumaczyła feministka.

 

_DSC0244Rozmówczyni  przypomniała także odcinkowy film dla publicznej telewizji izraelskiej o polskiej diasporze autorstwa Michała Sobelmana. W odcinku dotyczącym XIX wieku wystąpiła Maria Janion (fot. Marzena Wieczorek) 

 

Podczas spotkania Szczuka przypomniała też, że w latach 80. Maria Janion współtworzyła serię „Transgresje”, na którą składało się siedem tomów tekstów literackich i naukowych oraz dyskusji przeprowadzonych podczas seminariów w Gdańsku. Według Szczuki wydawnictwo stało się ważną publikacją dotyczącą zjawiska społecznego i kulturowego przekraczania granic. –W „Transgresjach” była mowa o głosach wypchniętych na margines. Janion sięgnęła po teksty francuskie, analizowała wątek homoseksualny wśród wyklętych pisarzy oraz kwestię nienormalnych feministek. Jedną z nich była Emma Santos, która przedstawiała siebie jako źle wykastrowaną kobietę. Santos mówiła o krwi menstruacyjnej i o okaleczeniu seksualności kobiet w patriarchacie, choć słowo patriarchat z jej ust nigdy nie padło – podkreślała Szczuka.

 

Opowiedziała  też o innej bohaterce książki Janion. – Maria Komornicka była modernistyczną poetką, ikoną transseksualizmu i trassgenderyzmu, która przedstawiała się jako Piotr Odmieniec-Włast. Uważała się za transgresorkę, była jedną z bohaterek, które dokonały przejścia w celu uzyskania pełni egzystencji. To właśnie płeć więziła ją w klatce, w masce kostiumu społecznego. Bohaterowie „Transgresji” to osoby wykluczone, wyobcowane, którym odebrano głos. Janion twierdziła, że wszyscy oni są częścią kultury i należy ich upodmiotowić – powiedziała Szczuka.

 

Rozmówczyni przypomniała także odcinkowy film dla publicznej telewizji izraelskiej o polskiej diasporze autorstwa Michała Sobelmana. W odcinku dotyczącym XIX wieku wystąpiła Maria Janion. – Pamiętam, że w jednej scenie filmu profesor podchodzi do portretu Mickiewicza i mówi, że nasz narodowy poeta uważał się za Żyda z pochodzenia. Kiedyś pokazałam ten film polskim Żydom z Izraela. Szczególnie ci starsi byli bardzo wzruszeni, cytowali z pamięci „Pana Tadeusza”. Przyjechałam do Izraela powiedzieć im, że w dzisiejszej Polsce, w kanonie narodowych bohaterów jest miejsce dla Żydów.

 

– Janion odwoływała się do czegoś, co jest zakotwiczone głęboko w podświadomości, szczególnie u ludzi takich, jak ci emigranci. Mówiła o utracie języka i korzeni, dlatego jej praca to mówienie za nieobecnych. Profesor późno zajęła się wątkiem żydowskim, ponieważ w latach 70. słowo „Żyd” było groźne. Bała się, że kogoś skrzywdzi i zrani. Nie chciała wyciągać tego tematu na wierzch – tłumaczyła Szczuka.

 

Pod koniec spotkania Beylin zapytał o miejsce Janion wśród innych badaczy kultury i literatury. Zauważył, że profesor funkcjonuje w społeczeństwie przede wszystkim jako wybitna znawczyni romantyzmu, ale powszechnie nie korzysta się z jej naukowego dorobku. – Odnawianie znaczeń i powrót do kanonu, o co dopominała się Janion, to ważne, choć mało komentowane dziś kwestie. Kiedyś pewna astrolożka postawiła profesor horoskop i powiedziała, że żniwo z zasianych przez nią ziaren nie będzie zbierane za jej życia. Minie wiele lat, zanim typ myślenia Janion i traktowania przez nią tradycji narodowej będzie obecny w szkołach – podsumowała feministka.

 

Szymon Rzyśkiewicz