Mur, który nie runął

[spider_facebook id=”2″]

 

W nocy z 9 na 10 listopada 1989 r. runął mur berliński – zimnowojenny symbol podziału Europy na dwie strefy wpływów. 26 lat później w Europie budowane są kolejne mury.

 

 

Kiedy przecinał Berlin, dzielił naród niemiecki, a w sposób szczególny mieszkańców tego miasta. Dzisiaj mur, którego upadek obrazował zjednoczenie i pokonywanie podziałów, to widmo historii. Trzynastu polskich i niemieckich reporterów przyjrzało się temu, czy mur, faktycznie zburzony, pozostawił trwały ślad w świadomości berlińczyków. Jedni opowiedzieli im więc o traumatycznych doświadczeniach z tamtych dni rozdarcia na pół. Drudzy zastanawiali się, czym jest współczesny Berlin? Symbolem rozpadu komunizmu, europejskim odpowiednikiem Nowego Jorku czy miejscem, w którym niegdyś aktualne hasło „multikulti” nie jest już wyłącznie pobożnym życzeniem?

 

Otwierający zbiór reportaż Urszuli Jabłońskiej poświęcony jest polskiemu dentyście, który kolekcjonuje kawałki muru. Tworzy z nich potem instalacje artystyczne, przez co owe betonowe bloki po raz drugi stają się symbolem, wyrażając silny wpływ, jaki mur miał na życie tak wielu osób. Historia Ludwika Waseckiego stała się punktem wyjścia do rozważań nad ważnością artefaktów i traktowaniu ich z należnym im szacunkiem.

 

Kolejne teksty opowiadają o losach pasażerów nieudanie porwanego samolotu, który zamiast w Warszawie miał wylądować na lotnisku Tempelhof (Juliusz Ćwieluch), o nielegalnych podkopach pod murem (Agnieszka Wójcińska), o niemieckich „paczkach solidarności”, wysyłanych jako dowód przyjaźni polsko-niemieckiej w dobie komunizmu (Witold Szabłowski) i o współczesnym, tętniącym życiem Berlinie, który dla nowej generacji Polaków okazał się ziemią obiecaną (Kaja Puto i Ziemowit Szczerek), a dla rodowitych berlińczyków – zbyt ciasną wielkomiejską aglomeracją (Merle Hilbik).

 

Tom zawiera też teksty, będące ważnym głosem w debacie na temat wielokulturowości Berlina. Katarzyna Brajewo, na przykład, podjęła próbę opisania sytuacji młodych Turczynek, które żyjąc w europejskiej metropolii są uwięzione, nie mogą przełamać granicy swojej strefy kulturowej, przeniknąć i przystosować się do zachodniego stylu życia. W „Tylko nie matura, córeczko” czytamy o morderstwach honorowych oraz atakach na pracownice organizacji pozarządowych walczących o prawa tureckich kobiet. Reporterka zwraca uwagę na wyrastające dookoła nas kolejne mury, oddzielające Europę od przybywających na Stary Kontynent emigrantów i uchodźców należących do innego kręgu kulturowego.

 

Książce „Mur. 12 kawałków o Berlinie” poświęcone było spotkanie, zorganizowane w związku z rocznicą upadku muru berlińskiego w krakowskiej siedzibie Instytutu Goethego przez Wydawnictwo Czarne i Fundację Współpracy Polsko-Niemieckiej. W dyskusji, którą poprowadził Michał Olszewski, udział wzięli reporterzy: Magdalena Kicińska, Urszula Jabłońska, Kaja Puto i Ziemowit Szczerek.

 

Tematyka związana z emigrantami i uchodźcami była jedną z częściej podejmowanych w rozmowie. Kaja Puto i Ziemowit Szczerek, mocno związani z ruchem pomocy dla uchodźców, stwierdzili, że jest widoczna wyraźna paralela miedzy murem berlińskim a murem, który sami budujemy wokół Europy. Reporterzy wspominali forsowanie muru jeszcze sprzed oficjalnego otwarcia punktów kontrolnych, kiedy kilkadziesiąt tysięcy osób naparło na strażników i przedostało się na drugą stronę. Odnosząc się do zburzenia muru, Kaja Puto postawiła ważne pytanie: Dlaczego właśnie to wydarzenie wspominamy jako zryw wolności, a gdy to samo dzieje się dzisiaj, myślimy sobie, że jest to działanie jakiejś nieokiełznanej hordy, której niczego nie da się przetłumaczyć?

 

Choć praca nad książka rozpoczęła się, zanim odnotowano kryzys związany z masowym napływem uchodźców do Europy, autorzy stwierdzili zgodnie, że wydanie jej właśnie teraz powinno czytelnikom pomóc spojrzeć na upadek muru berlińskiego w szerszej perspektywie, związanej z tolerancją i otwartością na innych. Urszula Jabłońska przytoczyła nawet historię, która wydarzyła się podczas opracowywania reporterskiego materiału. Będąc w Berlinie, mieszkała z dwiema hakerkami w jednym z tamtejszych squatów. Zeszłego roku władze miasta zorganizowały obchody w rocznicę zburzenia muru. Zaplanowano, że kolorowe baloniki ułożone wzdłuż linii betonowej konstrukcji będą wypuszczone w tym samym czasie przez zgromadzonych mieszkańców. Jednocześnie można było śledzić przygotowania do tego wydarzenia na stronie internetowej projektu, na której widniała mapa miasta z balonikowym murem. Wspomniane hakerki włamały się na tę stronę i przesunęły kolorowy mur na granicę Europy.

 

Ważnym dopełnieniem ukazującej się właśnie publikacji jest reportaż fotograficzny Filipa Springera. Zdjęcia pokazują proces „zabliźniania się” miejsc pamiętających zburzony mur w przestrzeni miejskiej. Kadry Springera to zarazem portret reliktów sprzed 1989 roku i obiektów po nich wyrosłych.

 

„Mur…” nie jest książką łatwą. Porusza wiele ważnych tematów, jakim na przykład bez wątpienia jest „patchworkowy” charakter społeczności Berlina. Zjednoczenie NRD i RFN wyzwoliło otwartość w berlińczykach, przyjmujących do swego miasta coraz to nowych przybyszów spoza kręgu kultury europejskiej. Czy będzie tak i teraz, kiedy u bram Europy stoją setki uchodźców?

 

Malina Szczepańska