/

Na koń, w dłoń broń i na wroga!

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Przy okazji zeszłorocznych wyborów samorządowych zdarzyło mi się popełnić tekst o plakatach wyborczych. Wydawało mi się, że lokalnych polityków pozbawionych armii spin doctorów i PR-owców, nie może pobić żaden aspirujący poseł czy europoseł. Na kolejne karykatury politycznego marketingu miałem więc czekać do 2022 r. A wtem wjechał na pole bitwy mój rycerz w lśniącej zbroi. I w tym przypadku ten opis jest nadzwyczajnie dosłowny.


Elektryzująca muzyka. Dwóch dzielnych rycerzy z orłem na tarczach naciera na przeciwników w krzyżackich barwach. Po heroicznej walce kładą adwersarzy krzyżem (a jakże) i w geście litości nad upokorzonymi rywalami cofają miecze przed zadaniem ostatecznego ciosu. Szybkie cięcie i dzięki magii kina nasi dwaj polscy rycerze rozmnażają się do trzech, a nad pokonanym krzyżowcem stoi teraz rycerz z wyraźnym, wręcz zagłobowskim brzuszk… tfu, pełną majestatu i powagi zbroją. Otwiera przyłbicę. To on – obrońca wielkiej Polski, Karol Karski. I zaczyna pieśń chwalebną ku czci Rzeczypospolitej – Kiedyś o interesy Polski w Europie zabiegano różnymi sposobami. Dziś w Parlamencie Europejskim walczymy o sprawy ważne dla naszych obywateli. O pomyślność naszego narodu. 26 maja odbędzie się bardzo ważna bitwa. Zadecydujemy jaka ma być Polska na arenie europejskiej: skuteczna czy spolegliwa. Ja wybieram Polskę skuteczną i odważną. Polskę, będącą sercem Europy. Razem wygrajmy dla Polski! (tu miecz dzierżony w jego prawicy wędruje ku niebu) Proszę o państwa głos. Karol Karski. Fanfary. Na planszy stworzonej najprawdopodobniej przez ucznia III klasy podstaw… tfu, przez wysoko wykwalifikowanych grafików, dumnie widnieje napis: Profesor Karol Karski. nr 1 na liście Prawa i Sprawiedliwości.


Jako że pan Karski przypomina mi nieco Janusza Rewińskiego, nie mogę się oprzeć zacytowaniu klasyki polskiej komedii. Karski, jak Ty mnie zaimponowałeś w tej chwili! Aż żal ściska me serce, że nie mieszkam na Podlasiu i nie będzie mi dane nagrodzenie tego arcydzieła głosem w wyborach.


Karol Karski zarzucał w „Faktach po Faktach” Dariuszowi Rosatiemu, że ten nie widzi w jego spocie pozytywnego przekazu. Bo przecież chodzi o to, że kiedyś toczyliśmy ciężkie boje, a teraz wystarczy porozmawiać. I to Panowie i Superiorzy do wygrywania tych sporów są predystynowani. To oni odnoszą, niczym Jagiełło pod Grunwaldem, zwycięstwo za zwycięstwem, z heroicznym 27:1 na czele. Ale pal licho krótkowzroczność Rosatiego. Przecież Karol Karski, prawdopodobnie przez przypadek, zdradził plany swojego obozu politycznego na rządzenie. Mamy być narodem multikulturowym, niczym średniowieczna Rzeczpospolita. Mamy być militarną potęgą, a nie czekać na jakieś obce bazy wojskowe – wiemy jak się to skończyło właśnie w przypadku Krzyżaków. Szlachta, obecnie reprezentowana przez klasę polityczną, musi mieć przywileje, a i liberum veto by się mogło przydać. Wojska Obrony Terytorialnej można teraz nazwać pospolitym ruszeniem. I najważniejsze – Trójmorze nabiera nowego sensu. Ale o tym lepiej na razie nie mówmy Litwie, Austrii, Chorwacji, Bułgarii i spółce.


Nacieszcie oczy, moi drodzy Czytelnicy, tym patriotycznym arcydziełem. Jeżeli idziemy na wojnę, chyba już wstaliśmy z kolan. Załóżmy więc zbroje, naostrzmy miecze i ruszajmy do boju. Ku chwale najjaśniejszej Rzeczypospolitej!