/

„Na noże”, czyli z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu


Osadzona w duchu Agathy Christie opowieść oferuje nam bardzo dynamiczną, podszytą humorem współczesną historię kryminalną. Co sprawia, że „Na noże” Riana Johnsona tak świetnie się ogląda? Jest  pięć powodów.


1. Klimat

Ponury, okryty jesiennymi liśćmi krajobraz. Zza drzew wyłaniają się ostro zakończone wieżyczki. Zdobią potężną, górująca nad okolicą rezydencję. Odwiedzający powinien kroczyć ostrożnie – psy czujnie wypatrują nieproszonych gości. Jednak gdyby udało mu się zajrzeć przez nieprzysłonięte zasłoną okno, mógłby dojrzeć bogate wnętrza, pełne książek oraz przedziwnych eksponatów – kukiełek, masek, rekwizytów. Cóż za ekscentryczny pan domu musiał je wystawić? Jaka rodzina jest tu gospodarzem?


2. Tajemnica

To samo pytanie mogą zadawać sobie lokalni detektywi, gdy przyjeżdżają do rezydencji by zbadać sprawę samobójstwa znanego pisarza Harlana Thrombeya (Christopher Plummer). Ledwie poprzedniego wieczora cała rodzina zebrała się, by świętować jego 85. urodziny. Rano zostaje znaleziony martwy. Mimo że samobójstwo zdaje się ewidentne, policja ma rutynowo przesłuchać rodzinę. Coś jednak zaburza zwykły przebieg przesłuchań. Co ma oznaczać obecność tajemniczego detektywa Benoita Blanca (świetny Daniel Craig)? Kto go wynajął? A przede wszystkim – jaki miał w tym cel?


3. Koktajl aktorski

Rodzina Thrombeyów, oprócz bycia bastionem bogactwa i władzy, stanowi mieszankę niepasujących do siebie charakterów, które muszą jakoś koegzystować – jak to w rodzinie. Krewni Harlana Thrombeya to jego matka, przygłucha starsza pani – Wanetta, drapieżna córka Linda (Jamie Lee Curtis) i jej niezbyt rozgarnięty mąż Richard (Don Johnson), najmłodszy syn Walt (Michael Shannon), synowa i guru stylu życia Joni (Toni Collette) oraz wnuczęta: rozpieszczony playboy Ransom (Chris Evans), wrażliwa Meg i antypatyczny Jacob. Blisko związana z panem domu jest również pielęgniarka i opiekunka Harlana – Marta Cabrera (Ana de Armas). Film ogląda się tak dobrze właśnie ze względu na różnorodność postaci, które są bardzo barwne, mają swoją własną charakterystykę oraz wady, będące zarzewiem małych rodzinnych waśni.


4. Niczym u Agathy Christie

Oglądając „Na noże” ciężko uciec od skojarzenia z kryminałami Agathy Christie, gdzie zbrodnia zwykle wydarza się w odosobnionym miejscu, z wąską pulą podejrzanych. Tu również mamy te elementy. Psy, płot oraz mała ilość wejść sprawiają, że dostęp do rezydencji jest bardzo ograniczony. Ewentualna lista podejrzanych nie jest długa – ogranicza się do członków rodziny. Natomiast uznany powszechnie detektyw Benoit Blanc budzi skojarzenia z kultowym Herkulesem Poirot.


5. A jednak zabawny

„Na noże” bawi się nieco konwencją kryminału. „Zabawny” to nieoczekiwane słowo przy opisywaniu kryminałów  – a jednak film naprawdę taki jest. Przede wszystkim w bardzo dowcipny ukazuje rodzinne relacje. Ze wszystkimi zawiściami, oraz koniecznością tolerowania dziwnych przyzwyczajeń członków rodziny. Również niektóre zwroty akcji, choć mogą przyprawić o ból głowy (nic nie dzieje się tak jak byśmy przewidywali!), wywołują uśmiech. Według reżysera celem był klasyczny kryminał, ale umiejscowiony współcześnie – w 2019 roku. Miał to być film, na który można pójść z rodziną i przejrzeć się w lustrze, pośmiać się z uniwersalnych konfliktów. I to się doskonale udało.

„Na noże”, reż. Rian Johnson, prod. USA 2019, 130 min, dystrybucja Monolith Films

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.