/

Na setkę mała otrzeźwiałka

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Jako że za tydzień #BananowaNiedziela będzie obchodzić swoją pierwszą rocznicę, postanowiłem, że na domknięcie pierwszego roku śmieszkowania mogę sobie ten jeden raz pozwolić na napisanie czegoś na serio. Dodatkowo dzisiejsze wielkie święto odrobiny powagi po prostu wymaga. Powagi i zdrowego rozsądku, bo tego często w tematach narodowo-patriotycznych nam brakuje.

 

 

W ostatnim numerze „Polityki” ukazał się świetny wywiad Sławomira Sierakowskiego z Timothym Snyderem. Tekst o tyle godny polecenia, że mamy w nim okazję do oglądu perspektywy Polski kogoś, kto naszą historię zna lepiej od wielu Polaków, a jednocześnie pozbawiony jest w mówieniu o niej romantycznej szabelki. Co więcej, myślenie czysto szabelkowe Pan Snyder piętnuje (co, nie będę ukrywał, jest mi bardzo bliskie). Wypadałoby w tym miejscu zacytować fragment, który według mnie powinien być dla nas mottem na kolejną setkę niepodległości: „Myślenie tylko w kategoriach romantycznych, a mamy teraz do czynienia ze wzrostem takich tendencji, prowadzi do klęski, której się podświadomie pragnie, ponieważ tylko klęska dowodzi, że masz rację. Potrzebujesz porażki, żeby pokazać światu, że jesteś wyjątkowy. Widać to w obecnej polityce historycznej Polski. Nie chodzi o to, żeby obraz Polski był lepszy, tylko o to, żeby był gorszy, bo wtedy zawsze możemy powiedzieć, że świat nas nie rozumie”.

 

Mamy ogromne szczęście żyć w czasach pokoju w Europie. Szukanie wrogów jest więc bardziej karkołomną dziedziną propagandy niż kilkadziesiąt lat temu. Rządzący serwują nam jednak obraz spisków byłych komunistów, którzy rzekomo do 2015 roku rządzili Polską. Na zewnątrz jest Unia Europejska, która wyraźnie się na nas uwzięła i nie rozumie naszych potrzeb. Na czele, oczywiście, stoją Niemcy, których jedynym celem, według części Polaków, jest od zawsze zniszczenie naszego państwa. Dodatkowo ze wschodu oprócz stale zagrażających nam Rosjan, mamy teraz bać się Ukraińców. Nikt nas nie rozumie. Nikt nie chce z nami współpracować. Wszyscy chcą nas zniszczyć.

 

Słowa Snydera rzucają na politykę zagraniczną PiS-u światło, które nie pada na nią z codziennych przekazów medialnych. Wielkie powitanie Beaty Szydło po 27-1 nie było udawane. Nowogrodzka dostała po prostu kolejną cegiełkę do mitu o wielkiej nienawiści Unii względem Polski. Podejrzewam, że podobną radość wzbudzają w pisowcach walki z TSUE i innymi instytucjami europejskimi o sądy. Przez 3 lata obecny rząd uzbierał tyle cegiełek, że moglibyśmy spokojnie zamurować całą zachodnią granicę. Nie umiem tylko pojąć, skąd w około 30% Polaków chęć wiary w ten mit?

 

W tym samym wywiadzie padły również słowa, które przez niektórych mogłyby być potraktowane jako herezja, jednak polecam się nad nimi na chwilę pochylić: „Jeżeli dialog z Żydami, Ukraińcami czy Rosjanami jest niemożliwy, to mamy do czynienia z sytuacją chorobliwą. Ale jeśli punktem wyjścia będzie dla nas historia, a nie pamięć, to zauważymy, że Polacy nigdy nie byli wyjątkowi. Rozmowa jest możliwa, kiedy wychodzimy z założenia, że tak, nasze cierpienie było prawdziwe i naprawdę się wydarzyło, ale nie jest całkiem niedostępne dla innych i oni są je w stanie zrozumieć”. Pamiętajmy na 11 listopada o naszej historii – tej lepszej i gorszej, bo niełatwe do przełknięcia epizody również możemy spokojnie znaleźć. Kluczowe jest jedno zdanie: „Polacy nigdy nie byli wyjątkowi”. Nie jest to próba dewaluacji naszej historii. Nie jest to też atak na pamięć. Kultywowanie pamięci mężów stanu, choć całkowicie „białych” postaci nigdy w historii nie było, jest niezbędne do wychowania pokoleń, które będą świętowały kolejne biało-czerwone stulecia. Za granicą z „walki o historię” musimy jednak przejść do uczenia naszej historii. Trzeba zrozumieć, że nie jesteśmy, i nigdy nie byliśmy, Chrystusem Narodów. Inni też swoje wycierpieli. I zrozumienie historii sąsiadów może nas jedynie do nich przybliżyć.

 

Życzę nam wszystkim kolejnych stuleci niepodległości. Życzę nam pokoju i spokoju, większej chęci do dyskusji w domu i poza nim i „nieciekawych czasów” w rozumieniu Młynarskiego. I przede wszystkim, przejścia od romantyzmu do pozytywizmu, od szukania wrogów do szukania przyjaciół i od niszczenia wyimaginowanych układów do układania się pomiędzy sobą dla ogólnego dobra. Zrobiło się troszkę zbyt patetycznie. No trudno, taka okazja.

 

Na koniec, zabiłoby mnie sumienie, gdybym nie pogratulował PFN-owi świetnego spotu z Melem Gibsonem. Nie można było tak od razu?

 

Wywiad Sławomira Sierakowskiego z Timothym Snyderem dostępny w 45 numerze „Polityki” z 7.11.2018 oraz pod adresem: https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1770394,1,timothy-snyder-o-tym-jak-w-ostatnim-stuleciu-wykorzystalismy-swoj-potencjal.read