Na setne urodziny Tali od różańca


Natalia Rolleczek urodzona 16 lutego 1919 roku w Zakopanem obchodzi dziś swoje setne urodziny. Książka „Drewniany różaniec” przyniosła jej niechlubne miano komunistki zwalczającej Kościół. Czy dzisiaj ponura historia z zakonu felicjanek może być czytana bez ideologicznego balastu?

Natalia Rolleczek, autorka wciąż wzbudzającej kontrowersje książkiDrewniany różaniec”

Rok 1931

Zakopane, lata 30. ubiegłego wieku. Do zakonu prowadzonego przez siostry felicjanki trafia dziewczynka z ubogiej rodziny, jako jedna z wielu posłana tam przez swoich rodziców. Oczekując pomocy i opieki, zderza się z głodem, chorobami, brudem i ciężką pracą. Trudne warunki dopełnia brak wrażliwości i wsparcia ze strony zakonnic, które wymagają od dziewczynki bezwarunkowego posłuszeństwa. Do wymierzania sprawiedliwości służy im drewniany różaniec, którym uderzają w nagie plecy dziecka. Ta dziewczynka to Natalia Rolleczek, która później opisze swoje wspomnienia z dzieciństwa spędzonego u felicjanek w książce autobiograficznej o znamiennym tytule „Drewniany różaniec”. 

Rok 1953

Ukazuje się ona wraz z adnotacją: „Książka zatwierdzona przez Ministerstwo Oświaty jako pożądana w bibliotekach licealnych pismem OC-459-53 z dnia 23 września 1953″. Opatrzona takim podpisem publikacja wydana w czasach zagorzałego stalinizmu staje się jednym z najbardziej rozpoznawalnych oręży walki komunistycznego państwa z Kościołem katolickim.  „Drewniany różaniec” ukazuje się w wielu republikach ZSRR, w ciągu kilku lat ma pięć wznowień, a w jedenaście lat po wydaniu zostaje zekranizowany. W ten sposób nazwisko Rolleczek staje się powszechnie znane. Jednak zdecydowanej większości społeczeństwa przez lata kojarzy się jednoznacznie negatywnie.  

Rok 2009

Stopniowo z roku na rok niechlubna sława „Drewnianego różańca” słabnie. Można powiedzieć, że książka ulega zapomnieniu, aż do 2009 r., kiedy zostaje opublikowana w nowej odsłonie przez wydawnictwo Ha!Art.  Jednak i tym razem nie udało się jej uniknąć „ocenzurowania”, i to przez samą autorkę, która łagodzi niektóre opisy bezwzględności i okrucieństwa zakonnic. W wywiadzie z Piotrem Mareckim zamieszczonym w publikacji Rolleczek mówi: – Obawiam się, że przesadziłam w książce, bo to nie było reguła, żeby one tłukły nas różańcami. Po prostu to było dla mnie takie szokujące, więc zapamiętałam to szczególnie mocno. Parę miesięcy temu przekartkowałam książkę i pomyślałam sobie, że to niesprawiedliwe, bo z lektury można wywnioskować, że one nas zawsze tłukły różańcem, a tak nie było.

Rok 2012

Zreflektowała się, ulitowała nad zakonnicami, a może od początku celowo koloryzowała fakty? Czyżby zagorzała komunistka zwalczającą Kościół zamieniła się w nawróconą katoliczkę? A może od początku była tylko autorką nieświadomą możliwych konsekwencji swojej publikacji? Kim tak naprawdę była – i jest – Rolleczek, pytają w dokumencie „Tala od różańca” z 2012 r. Sławomir Rogowski i Stanisław Zawiśliński. – W momencie kiedy pojawił się ten napis, że książka rozporządzeniem ministerstwa jest obowiązkowa do czytania, pojawiła się walcząca ideologicznie autorka, którą jak mi się wydaje, Natalia Rolleczek nigdy nie była. Stąd została ona ofiarą mechanizmu, tego co się wydarzyło w okresie stalinizmu – mówi w filmie redaktor Piotr Marecki.

Rok 2019

Natalia Rolleczek obchodzi swoje setne urodziny. Mija 88 lat od jej trafienia do zakonu i 66 lat od wydania „Drewnianego różańca”. Czy dziś można go czytać bez balastu ideologicznego, jako zwykłą powieść autobiograficzną? Niekoniecznie. Książka wciąż wzbudza silne emocje, a sama autorka jest przedstawiana w różnym świetle. Ze względu na jej tematykę i okoliczności wydania, nie może to dziwić. Dziwi natomiast, że są autorzy, którzy bez sprawdzenia rzetelności treści książki i poznana historii jej powstania, wydają śmiałe werdykty. Historia Natalii Rolleczek doskonale pokazuje, że nie ma czarno-białych postaci, a ocenę powieści autobiograficznych trzeba zacząć od próby poznania szerszego kontekstu.