Centrum Kapuścińskiego

Praca nad książką portretową czy biograficzną nigdy nie jest skończona. Zawsze jest coś, co można do niej dodać  – powiedział Remigiusz Grzela, autor głośnej książki „Podwójne życie reporterki. Fallaci. Torańska” podczas spotkania autorskiego zorganizowanego 9 stycznia na WDIB UW. Organizatorem spotkania była Fundacja Centrum Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego oraz redakcja Nowego Folderu.

 

Oriana opisywała świat, procesy, które się działy na jej oczach. Teresa opowiadała o świecie z dystansu, z zacięciem socjologa – powiedział o swoich bohaterkach Remigiusz Grzela. Fot. Paweł Sadowski

Książka Remigiusza Grzeli jest portretem dwóch niezwykłych kobiet: ikony dziennikarstwa włoskiego i światowego, Oriany Fallaci, oraz jednej z najważniejszych dziennikarek polskich, Teresy Torańskiej. To między innymi o nich opowiadał autor podczas spotkania prowadzonego przez Magdalenę Bojanowską z redakcji Nowego Folderu.

– Kiedy myśli się o Orianie Fallaci, od razu myśli się o jej charakterze, sile, życiu pełnym przygód. Teresa Torańska była wspaniałą, wielką dziennikarką, ale nie miała takiej szansy, jak Oriana, by pojechać we wszystkie miejsca, w które chciała. Trudność, jaka stoi w takiej sytuacji przed dziennikarzem, polega na tym, aby nie zagubić proporcji pomiędzy jedną a drugą bohaterką. Nie chciałem, żeby Oriana przytłoczyła Teresę i musiałem na to znaleźć jakiś klucz – mówił o dylematach, które pojawiły się podczas pracy nad książką, Remigiusz Grzela. – Postanowiłem opowiadać dwa światy: świat wewnętrzny Teresy Torańskiej z jej tekstami o wschodzie, komunistach, stalinizmie i niezwykle ciekawe i różnorodne życie Fallaci. I ten portret Teresy jest portretem wewnętrznym, a portret Oriany – bardziej fabularny.

Portret Teresy jest portretem wewnętrznym, a portret Oriany – bardziej fabularny – stwierdził autor. Fot. Monika Tułodziecka

Przygotowując się do napisania książki, autor przeczytał wszystkie teksty, jakie napisała każda z bohaterek, ich archiwa osobiste, notatki, spotykał się z wieloma bliskimi im osobami. – Zbieranie materiału do tego typu książki, gdzie dokumentacja to również zdjęcia, listy itp. jest dość przytłaczające i obezwładniające. Trzeba podejmować decyzje, z którymi osobami się rozmawia, wybrać jakiś kierunek poszukiwań – wspominał pracę nad książką. – Jednak praca nad książką portretową czy biograficzną nigdy nie jest skończona. Zawsze jest coś, co można by dodać. Zawsze też po wydaniu książki odzywają się ludzie, znający historię, które powinny się tam znaleźć, a do których nie udało się dotrzeć, o których nawet nie miało się pojęcia, że istnieją.

Jednym z ważniejszych poruszonych wątków był sposób pracy dziennikarek: – Oriana opisywała świat, procesy, które się działy na jej oczach. Teresa opowiadała o świecie z dystansu, z zacięciem socjologa – stwierdził autor. Obie jednak miały, jak mówił, „piekielny warsztat”. – Chodzi o doskonałe przygotowanie. Nieustanną, obsesyjną wręcz pracę, świadomość, że każda myśl, refleksja, artykuł, wydarzenie może się przydać w przyszłości – tłumaczył.

Wśród publiczności znalazło się wielu fanów twórczości Remigiusza Grzeli. Pojawił się również Leszek Sankowski, mąż Teresy Torańskiej. Fot. Paweł Sadowski

Obok Fallaci i Torańskiej, trzecim bohaterem książki jest czas. – Opowiadam historię dziejącą się po dwóch stronach żelaznej kurtyny. Nie porównuję ze sobą  moich bohaterek, ale poprzez ich teksty i doświadczenia opowiadam o epoce, w której żyły – wyjaśnił Remigiusz Grzela. Książki nie kończy na śmierci dziennikarek, lecz ciągnie opowieść aż do dnia dzisiejszego. Dlaczego? – To, co Torańska pisała o Polsce, a Fallaci o świecie, było w pewnym sensie profetyczne. Dlatego zaglądam w to, co się dzisiaj dzieje. Nie próbuję zinterpretować teraźniejszości przez ich postaci, ale pokazać, że czas zatrzymał je w jakimś ważnym momencie.

Dyskusja przerodziła się w rozmowę na temat dziennikarstwa i warsztatu dziennikarskiego w ogóle. – Za każdym razem kiedy oglądam telewizję i słucham wywiadów, zastanawiam się, dlaczego dziennikarz nie powie politykowi, z którym rozmawia „Pan teraz kłamie”. Nie przygotowanych argumentów, niby ma wiedzę wstecz, ale nie potrafi jej wykorzystać podczas rozmowy – podzielił się swoimi obserwacjami autor „Podwójnego życia reporterki”. – Zauważam też, że wielu moich kolegów dziennikarzy stosuje autocenzurę, szybko się wycofuje, unika sporu. Dziennikarz ma prawo zarzucić kłamstwo rozmówcy, ma prawo zareagować po ludzku, tymczasem chowa się za „obiektywizmem”. To właśnie odróżniało Torańską i Fallaci od innych dziennikarzy: one miały odwagę mówić, co myślą – dodał.

Oprócz „Podwójnego życia reporterki” Remigiusz Grzela wydał wiele innych książek, m.in. „Bądź moim Bogiem” i „Krafftówna w krainie czarów”. Fot. Paweł Sadowski

 

Remigiusz Grzela zwrócił uwagę na to, jak dziennikarstwo, które jest nazywane czwartą władzą, traci tę pozycję. – Pozwoliliśmy sobie coś odebrać redaktorom, wydawcom, zaczęliśmy rezygnować z jakości na rzecz tego, żeby było szybciej, fajniej. Trudno jest wrócić do stanu, który kiedyś panował. Zaczął rządzić marketing, tekst ma być klikalny, ma się sprzedać. Przysłania nam to jakość zawodu – stwierdził dziennikarz.

Co więc powinno być najważniejsze w dziennikarstwie? – Pisania zawsze można się nauczyć. Ale jak ciekawości nie ma, to nic z tym się nie zrobi – podsumował Remigiusz Grzela.

 

Magda Gontarek

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...

Name required

Website