/

Narysuj mi bajkę

– Ilustracja ma na celu wyrażenie emocji i ukazanie różnych historii. Możemy o czymś czytać i sobie to wyobrażać, ale jeśli to zobaczymy, zaczniemy o tym myśleć w zupełnie inny sposób – mówi ilustratorka i graficzka Agnieszka Cieślikowska.

Co jest kluczowego w ilustracji?

Myślę, że klimat, sposób pokazania jakiegoś tematu, próby eksperymentowania, poszukiwania stylu. Ważne, żeby ilustracje nie wyglądały jak z jednej sztancy.
Siła ilustratora polega na odnalezieniu własnego stylu. Oczywiście, on się może zabarwić jakimiś trendami, ale najlepiej, jeżeli będzie to jego podejście i jego ręka. To właśnie takie prace są najbardziej doceniane. Zbytnie przeszczepianie jakiś trendów do własnej ilustracji nie jest najlepszym rozwiązaniem. Trzeba zagłębić się w tekst, poszukać w nim tego, co nas najbardziej intryguje i pomyśleć co tak naprawdę chcemy naszą ilustracją pokazać i na koniec po swojemu to narysować.

Kto wybiera ilustratora do książki? Wydawca, autor?

Zdarza się, że autor nie ma pojęcia o dziedzinie sztuki jaką jest ilustracja i wtedy zdaje się na wydawnictwo, ale są też autorzy, którzy wyszukują sobie ilustratorów, bo chcieliby, żeby książka była zilustrowana w konkretnym stylu. Takim pisarzem jest na przykład autor książek dla dzieci Przemysław Wechterowicz, współpracujący z wydawnictwem Ezop. Spodobał mu się styl ilustracji Oli Woldańskiej-Płocińskiej i Emilii Dziubak, które poniekąd zostały wprowadzone przez niego do wydawnictwa Ezop i ilekroć wychodził jego nowy tekst, chciał, żeby znów któraś z pań go ilustrowała.

Jak wygląda współpraca autora książki z ilustratorem?

Bywa różnie. Niektórzy ilustratorzy w ogóle nie przejmują się stroną ilustracyjną. Czasem jednak ta współpraca musi być bardzo ścisła, np. kiedy dochodzi do opracowywania komiksów i ilustrator rozmawia z autorem o tym, jak pokazać daną scenę czy emocję.
Osobiście nigdy nie spotkałam się z czymś takim, żeby autor korygował moją pracę i powiedział, że coś mu nie pasuje, ale wiem, że takie sytuacje się zdarzają. Robiłam opracowanie graficzne serii książek Macieja Wojtyszki o Brombie. Wszystkie ilustracje były wykonane przez niego. Miały one specyficzny styl „drżącej ręki” i zawsze były czarno-białe. Podczas jednego ze spotkań Wojtyszko strasznie narzekał, że książkę wydało inne wydawnictwo, które zmieniło wygląd okładki, a ilustracje w środku były wykonane przez kogoś innego i w dodatku zostały pokolorowane. Zmian nie uzgodniono z autorem. Maciej napisał list do tej redakcji, że jako autor protestuje przeciwko temu charakterowi ilustracji, bo w życiu nie widział, żeby Gluś miał w takim a takim kolorze włosy, a Fikander nosił tego typu spodnie.

Dlaczego książki dla dorosłych raczej nie są ilustrowane?

Przede wszystkim dlatego, że jest to dodatkowy koszt dla wydawców. Jeśli nie siedzimy w świecie ilustracji dziecięcej, to pole do popisu stwarza nam ilustracja prasowa.

 

Ilustracja do książki Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie”
Autor ilustracji: Agnieszka Cieślikowska
Książka wydana przez Rzecznika Praw Dziecka w ramach Roku Janusza Korczaka w 2012 r.

Czy ilustracje w książkach dla dorosłych zmieniłyby w jakiś sposób ich odbiór?

Wielu czytelników nie do końca lubi pewną podpowiedź wizualną dla swojej wyobraźni. Jeżeli czytamy książkę i wyobrażamy sobie bohaterów czy przestrzenie, w których się rozgrywa akcja, to możemy tworzyć własne światy. A kiedy mam wszystko podane na tacy, to dla wielu czytelników znika duża frajda z czytania. Ale to nie znaczy, że pozycji dla starszych odbiorców nie ilustruje się w ogóle. Wykonałam serię ilustracji i opracowania do książek Janusza Korczaka dla Rzecznika Praw Dziecka. Marek Michalak postawił sobie za cel, żeby wznowić wszystkie dzieła Janusza Korczaka. To się zaczęło w 2012 roku, który był rokiem korczakowskim. Pomysłodawca wznowienia tych wszystkich dzieł chciał ożywić książkę, żeby była bardziej przystępna dla ludzi, bo wiadomo, że przeczytanie tych trudnych tekstów sprzed stu lat jest dla wielu bardzo karkołomnym zadaniem. Wymyśliliśmy więc, żeby ten tekst był poprzetykany takimi ilustracjami i kolażami, gdzie byłyby ujęte również cytaty, najważniejsze myśli. Książki Korczaka były tak naprawdę skierowane do dorosłych, a ilustracje w nich zawarte miały przykuć uwagę i przekazać to, co tam tkwi najważniejszego – wyłuskać spośród całego tekstu najważniejszą myśl Korczaka.

Ilustracje w książkach dla młodszych czytelników nie zabijają dziecięcej wyobraźni?

W książkach dla dzieci ilustracja zawsze ma też walor edukacyjny. Poza tym, można ilustrować krok po kroku to, co opisuje tekst albo można tworzyć ilustrację, która będzie wyrażała to, co nie wyrażalne, będzie metaforą samego tekstu. I ten drugi typ ilustracji, która nie podaje wszystkiego kawa na ławę, jest najbardziej interesujący. Ale nie każdy ilustrator to potrafi.

Dzieci są wymagającymi odbiorcami?

Dziecko wszystko dostrzeże, potrafi wyłapać różne zabiegi, a poza tym, w przeciwieństwie do dorosłego, jeżeli zobaczy coś, co go poruszy, to od razu powie, co o tym myśli. Kiedy moje córki rysowały i pytałam, gdzie znajduje się jakiś element ilustracji, odpowiadały, że jest schowany. Albert Einstein powiedział kiedyś, że jeżeli nie jesteśmy w stanie wyjaśnić czegoś w prosty sposób, to znaczy, że po prostu tego nie rozumiemy. Jeżeli poprzez obraz wizualny mówimy o uczuciach, trudnych sprawach i nie jesteśmy w stanie tego pokazać tak, żeby przemówić do małego odbiorcy, to najpewniej to nie przemówi do nikogo. Ilustracja ma na celu wyrażenie pewnych emocji, ukazanie pewnych sytuacji. Możemy o czymś czytać i sobie to wyobrażać, ale jeśli to zobaczymy, zaczniemy o tym myśleć w zupełnie inny sposób.

Usłyszała pani kiedyś komentarz na temat swoich ilustracji od dziecka?

Tak, moje córki mnie komentują i ich opinie nie zawsze są pochlebne. Kiedy były młodsze i robiłam ilustracje skierowane do dzieci w ich wieku, to często pytałam, czy te rysunki się im podobają. Teraz są już trochę starsze, jedna ma 9, a druga 11 lat, ale też czasem pytam je, czy ta ilustracja jest fajna czy nie i zdarza mi się usłyszeć „słowa krytyki”.

Kieruje się pani tymi uwagami córek?

Nie, ponieważ zdaję sobie sprawę, że wykonuję ilustracje dla grupy odbiorców, do której nie należą moje córki, bo wrażliwość i inteligencja dziecka trzyletniego a jedenastoletniego jest zupełnie inna. Często młodzi ilustratorzy, którzy nie mają doświadczeń rodzicielskich nie do końca wyczuwają te różnice. Dzieci się bardzo szybko rozwijają. Ilustracja dla malutkiego dziecka powinna być prosta, ale nie infantylna. Czym innym jest pokazywanie najprostszych elementów świata dla dwulatka, kiedy ilustracja powinna być jasna, bez elementów rozpraszających, a czym innym dla nastolatka, który już nie chce książki o kosmosie, w której ilustrator wyobraża sobie jak wyglądają planety, tylko oczekuje realnych zdjęć kosmosu.

 

Ilustracja do książki Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie”
Autor ilustracji: Agnieszka Cieślikowska
Książka wydana przez Rzecznika Praw Dziecka w ramach Roku Janusza Korczaka w 2012 r.

Jak zmienił się rynek ilustracji?

Do końca lat 80. istniały polskie wydawnictwa, domy wydawnicze jak Nasza Księgarnia czy Czytelnik. Sam druk był, co prawda, słaby, a papier średniej jakości, ale polscy ilustratorzy znajdowali zatrudnienie. W latach 90. miało miejsce załamanie się rynku ilustracyjnego w Polsce. Lata 90. były upadkiem książki dziecięcej. Zalała nas powódź tanich przedruków, królował głównie Disney. Jest takie stowarzyszenie międzynarodowe IBBY zajmujące się książką dziecięcą, które co roku nagradza książki, zarówno autorów jak i ilustratorów oraz bibliotekarzy za promocję czytelnictwa. Kiedy sobie przypomnę sytuację z roku 2003, to tych ciekawych propozycji zilustrowanych w niesztampowy sposób było może z dziesięć. W tej chwili takich książek, nad którymi warto się zastanowić pod kątem ilustracji, wychodzi kilkadziesiąt. Uważam, że sam poziom grafiki, ilustracji, łączenia ich z tekstem, opowiadania obrazem jest na pewno na dużo lepszym poziomie.

Nowinki technologiczne, programy graficzne zmieniły pracę ilustratora?

Są ilustratorzy, którzy mogą w ogóle nie dotykać komputera, są tacy, którzy szkic i koncepcję robią na papierze, a realizację w komputerze albo projektują na papierze, a detale wykańczają w komputerze. Są też tacy, którzy bezpośrednio rysują na tabletach. Używamy też do obróbki programów jak Photoshop czy Illustrator, które dają szerokie pole do popisu. Trudno stworzyć coś od podstaw tylko w komputerze, ale z drugiej strony wydaje mi się, że ilustratorów, zwłaszcza w tym młodym pokoleniu, którzy pracują tylko na papierze, już się nie spotka.

Jakie techniki pani wykorzystuje?

Jeśli chodzi o ilustrację do edukacji, to bardzo często wykorzystuję właśnie program Illustrator, głównie ze względu na grafomotoryczny charakter tych rysunków. Całą serię Korczakowską robiłam z użyciem Photoshopa. Ponieważ były to kolaże, wykorzystywałam zarówno własny rysunek jak i stare vintygowe wycinki i moje rodzinne archiwalne zdjęcia, które przerabiałam. Do rysunków na papierze używam ostatnio długopisu, cienkopisu i markera.

Jak wygląda obecna sytuacja ilustratorów na rynku pracy?

Zaraz po 2000 roku nastąpiła na rynku lekka zapaść. W tej chwili wszystko poszło do przodu, jeśli chodzi o ilustrację i grafikę jako taką. Krótko mówiąc, graficy mają wzięcie i mają pracę. Po 2000 roku ten rynek był związany z tym, co wydaje się na papierze, a obecnie jest także bogaty rynek tego, co się dzieje w Internecie i projektuje na rzecz różnych aplikacji. Jako ilustrator i grafik nigdy nie szukałam pracy. Nigdy nie siedziałam w domu, zastanawiając się skąd wezmę zlecenie. Jeżeli ktoś solidnie i na czas wykona swoją pracę, bardzo często jest polecany do innego wydawnictwa albo brany do kolejnego zlecenia. W tej chwili, jeżeli firma czy wydawnictwo chce pozyskać jakiegoś ilustratora, z pomocą przychodzi internet, gdzie można znaleźć sporo materiałów, podpatrzeć styl, klimat ilustracji, na jakim nam zależy. Przypuszczam, że te nowe media są dziś sposobem na promocję wielu ilustratorów.

Ilustratorzy często wykorzystują portale internetowe do promocji i szukania zleceniodawcy?

Tak, szczególnie młodzi ludzie, którzy są na studiach albo dopiero je ukończyli. Czasem tworzą też własne strony internetowe. Jednak mam wrażenie, że ten boom na strony internetowe trochę minął i teraz częściej wykorzystuje się portale, na których można coś zaprezentować.

 

Ilustracje do książki Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie”
Autor ilustracji: Agnieszka Cieślikowska
Książka wydana przez Rzecznika Praw Dziecka w ramach Roku Janusza Korczaka w 2012 r.

Pani też korzysta z tych możliwości, jakie daje internet?

Jedyną rzeczą jaką robię, to czasem wrzucam swoje prace na Facebooka. Ciągle mam w zamiarze stworzyć prezentację na portalu Behance, gdzie można pokazywać swoją pracę. Jest to bardzo pomocne, nawet przy współpracy z klientem, żeby zaprezentować swoje style i dać klientowi możliwość wyboru.

Co jeszcze robią ilustratorzy poza ilustrowaniem?

Dobrą drogą dla ilustratorów jest stworzenie książki autorskiej, gdzie zarówno tekst jak i ilustracje są „własnej roboty”. To może być nawet bardzo prosty tekst, gdzie część graficzna odgrywa główną rolę. Świetnym przykładem jest seria „Mapy” Daniela i Aleksandry Mizielińskich, którzy stworzyli cały koncept od początku do końca. W „Mapach” dużo pracy, oprócz samego zilustrowania, wymagało opracowanie czcionek i to w kilku językach. Seria doczekała się publikacji za granicą, a ponieważ użyte w książce kroje pism są krojami autorskimi, to autorzy musieli dodać do nich znaki diakrytyczne dla konkretnych języków. Wiem, że wyszły też edycje w Chinach i Japonii więc praca nad tłumaczeniem na te języki przypominała tworzenie zupełnie nowej książki. Ja oprócz ilustrowania zajmuję się też liternictwem, z którego robiłam doktorat. Pracuję w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdzie wykładam liternictwo i w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych, gdzie prowadzę przedmiot topografia i liternictwo.

Na przestrzeni lat zmieniło się podejście do zawodu?

Praca ilustratora jest dla pasjonatów. Nadal uważam, że jeśli weźmie się pod lupę średnią zarobków ilustratorów w Polsce, to są one dość niskie w porównaniu do Europy. Zwykle ilustratorzy, zwłaszcza początkujący, nie koncentrują się jedynie na ilustrowaniu, bo ilustracja wymaga dużo czasu, wnikliwego spojrzenia i jest dość czasochłonna. To, co ułatwia teraz pracę, to możliwość podpatrywania innych. Dzięki internetowi można zainspirować się czymś, co ktoś zrobił na drugim końcu świata.

Rozmawiała Natalia Oumedjebeur

Agnieszka Cieślikowska urodziła się w 1971 roku. W 2000 roku uzyskała dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Projektowania Graficznego na Wydziale Grafiki ASP w Warszawie. W tym samym roku rozpoczęła pracę na macierzystym wydziale jako asystent stażysta w Pracowni Liternictwa prof. Andrzeja Nowaczyka. Zajmuje się ilustracją książkową, projektowaniem graficznym i plakatem. Współpracuje również z wydawnictwami zajmującymi się książką edukacyjną. Wykonała ilustracje do książki Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko. Dziecko w rodzinie” wydanej przez Rzecznika Praw Dziecka, Marka Michalaka. W 2004 w konkursie PTWK „Najpiękniejsze Książki” otrzymała wyróżnienie za opracowanie graficzne książki „Bromba i inni” Macieja Wojtyszki w kategorii Książki dla dzieci i młodzieży oraz nagrodę za opracowanie graficzne książki „Kruk między innymi” Joanny Haręży w kategorii Literatura Piękna. Oprócz ilustracji zajmuje się również liternictwem. Obecnie wykłada liternictwo na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie oraz topografię i liternictwo w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych.

Tematem miesiąca Folderu z dokumentami jest sztuka. Pokaz Nowy Folder x Against Gravity z dnia 18 marca, podczas którego miał być wyświetlony film „Chińskie Van Goghi” w reż. Haibo Yu i Kiki Tianqi Yu, został odwołany zgodnie z zarządzeniem rektora UW w sprawie zapobiegania rozprzestrzenianiu się wirusa COVID-19 z dnia 10 marca 2020 roku. Gdy zagrożenie zniknie, zostanie wyznaczona nowa data pokazu.

Obrazek wyróżniający: pixabay.com

Wpisy

Studentka III roku dziennikarstwa na UW. W dziennikarstwie najbardziej fascynuje ją wywiad i reportaż, a za mistrzów gatunku uważa Ryszarda Kapuścińskiego i Orianę Fallaci, których ceni za dociekliwość i otwartość na drugiego człowieka. Pasjonatka jazdy konnej, kryminałów i dobrej kuchni.