Nie będę stać z tyłu

Pierwsza dama wbrew pozorom nie tylko macha do zdjęć i odwiedza szkoły. Kim jest Brigitte Macron, kojarzona głównie z tego, że wyszła za młodszego od siebie polityka, który w 2017 roku został prezydentem Francji?

Amiens, kupieckie miasteczko na Północy. W powietrzu zapach czekolady, dobrobytu, ale i rodzinnej traumy. Klan Trogneux, z którego pochodzi obecna pierwsza dama Francji, prowadzi wielopokoleniowy sklep ze słodkościami. Najmłodsza z szóstki Brigitte wie, że biznes wedle tradycji odziedziczy brat Jean-Claude, nomen omen starszy od niej o 20 lat (później tym będzie argumentować fakt, że nie zwraca uwagi na różnicę wieku między nią a mężem).

Wyłamuje się z mieszczańskiego, paternalistycznego schematu i podejmuje studia filologiczne w Lille. W wieku 21 lat wychodzi za mąż po raz pierwszy, przerywając naukę. Przez kolejne lata skupia się przede wszystkim na prowadzeniu domu i wychowywaniu trójki dzieci. Wysyła je wreszcie do katolickiego, prestiżowego liceum La Providence w rodzinnym miasteczku, gdzie sama zatrudnia się jako nauczycielka francuskiego i łaciny. Zyskuje status pedagoga o żelaznej dłoni w aksamitnej rękawiczce. Prowadzi szkolne koło teatralne. Swoim zaangażowaniem wzbudza powszechny szacunek.

Byłem zaskoczony, ale nie zszokowany – wspomina dyrektor liceum na wieść o plotkach o romansie między 40-letnią Brigitte Auzière, a błyskotliwym, 16-letnim wówczas, Emmanuelem Macronem. Spotykają się w domu nauczycielki, by pracować razem nad adaptacją sztuki. Obecny prezydent Francji mówi, że rozmawiali wtedy o wszystkim, ale do niczego nie doszło. Zbliżenie intelektualne wystarczyło, by wywrócić życie obojga do góry nogami.

Pierwszy odcinek dokumentu „Brigitte Macron. Francuska opowieść” (reż. Virginie Linhart, Francja, 2018) przedstawia pierwszą damę jako heroinę rodem z XIX-wiecznej literatury. Jest jednocześnie oddaną matką i kobietą pełną namiętności, narażoną przy tym na społeczne odrzucenie. Na co dzień musi zmagać się z docinkami i anonimowymi telefonami. Część rodziny jest oburzona. Nie godzi się przecież zakochać na nowo pani z 20-letnim stażem małżeńskim. Bronią jej w tym fragmencie wszyscy – od współpracowników ze szkoły, po własną córkę, która za wzór prawdziwej miłości uważa właśnie związek mamy z Emmanuelem, z którym chodziła w liceum do tej samej klasy.

Brigitte przerwała studia w Lille, by założyć rodzinę.
Dyplom pozwalający jej uczyć dokończyła mając 36 lat.
Powtarza, że studia dały jej niezależność.
fotos z filmu (mat. dystrybucja)

Obraz charyzmatycznej i inteligentnej Brigitte zaczyna w filmie niebezpiecznie przypominać laurkę. Oddana kochanka czeka cierpliwie na Emmanuela, który kiedyś musiał ukończyć studia wyższe. Wliczając w to przygotowanie do grandes écoles, ich związek na odległość trwał ponad dekadę. Tu pierwsza poważna luka w dokumencie: czy kobieta miała w tamtym okresie dekadę wątpliwości? jak się czuła? czy sensacyjne nastroje w Amiens ucichły? Niedoinformowani złośliwcy będą mówić, iż Brigitte uwiodła młodzieńca tuż przed jego prezydenturą. A przecież ich związek trwa już ponad 20 lat.

W głębi duszy bałam się, że twórcy materiału pójdą w stronę „żony Emmanuela”, a nie po prostu – Brigitte Macron. Okazało się jednak, że nie da się jej jednostkowej historii oderwać od un couple fusionnel, czyli harmonijnej pary, którą stworzyła z przyszłym prezydentem. Rozwój jego kariery w Paryżu, kończący pierwszy odcinek dokumentu i zwiastujący akcję drugiego, stanowił przełom także w życiu Brigitte. Z nauczycielki na prowincji przeszła na stanowisko w klasycznym liceum Franklina. Kształcenie dzieci polityków i prawników rozwinęło sieć kontaktów wśród paryskich elit. Macron w wieku 36 lat został ministrem gospodarki. Sympatię kolejnych kręgów, tym razem artystycznych, para zyskała chociażby na organizowanych z rozmachem przyjęciach. Za ich logistykę odpowiadała głównie Brigitte. Konsultacje z mężem pracującym na okrągło pochłaniały coraz więcej czasu. Zrezygnowała z pracy. Głównym powodem miało być wsparcie Emmanuela. – Swoje odsłużyłam – pojawia się w jednej z jej nielicznych przytoczonych w produkcji notek. Kolejne filmowe niedomówienia: czy Macron naciskał, by opuściła pracę, która ją pasjonowała? a może zyskała nowe, własne ambicje polityczne? czy na decyzję mogła już wpłynąć w tamtym czasie prasa?

Medialny wizerunek przedstawiony w drugim odcinku dokumentu wprowadza do historii nutę prostej sensacji, ale i komplikuje konstrukcję na korzyść głównej bohaterki. Zdaje się w końcu być przedstawiona jako dużo bardziej złożona postać, niż tylko zakochana w uczniu nauczycielka z prowincji. Eksperci, przyjaciele, a także autorzy kilku (już wtedy) pozycji o Macronach próbują analizować jej udział w zwycięskiej kampanii przyszłego prezydenta. Z jednej strony współczują jej kąśliwych komentarzy w prasie na temat wyglądu, z drugiej zauważają świadomą strategię kogoś, kogo nazwanie tylko osobistą sekretarką polityka byłoby niewystarczające. Przeciekawy przypadek stanowi plotka, jakoby małżeństwo Macronów było tylko przykrywką dla kandydata będącego gejem. Dlaczego w ogóle komentują ją głośno? Czyżby nie wiedzieli, że przedłużą tym samym żywotność wątpliwego newsa? Kto im doradza?

Brigitte popełnia czasem gafy, ale momentami staje się głównym atutem prezydenta w kontaktach z Francuzami. Tak dzieje się od początku prezydentury, od maja 2017 roku, kiedy Virginie Linhart zamyka swoją filmową opowieść. Kiedy zajęty Emmanuel stoi w blasku fleszy, ona wita się ze „zwykłymi ludźmi”. Wyłamuje się z klasycznego obrazu francuskiego polityka, który w oczach społeczeństwa ma żonę, a na boku kochankę. Elity kręcą nosem na trzymającą się za ręce jak nastolatkowie parę prezydencką. Tymczasem w pewnych kręgach powstaje zjawisko Brigittemanii. Kibicuje się temu niecodziennemu związkowi. Pierwsza dama szybko zyskuje status ikony mody. Nieżyjący już dyrektor Chanel, Karl Lagerfield, nadaje jej tytuł najpiękniejszych nóg w Paryżu. Francuzki chcą wiedzieć jak po 60-tce utrzymuje znakomitą formę. Prasa, choć z natury niezainteresowana życiem celebryckim (bo takim trochę zaczyna postrzegać życie Pałacu Elizejskiego), wypuszcza w obieg szalenie potrzebne informacje: Brigitte czyta jedną powieść dziennie. Wstaje o 6, na stole szef kuchni ma serwować po 10 owoców i warzyw.

Bardziej jednak intryguje to, jaki jest wpływ pierwszej damy Francji na politykę męża. Bez wątpienia, twierdzą filmowi eksperci, stanowi dla niego ważne wsparcie psychologiczne i emocjonalne. Jest też autorytetem, chociażby w zakresie wiedzy kulturalnej. Nie brak jej także ambicji i determinacji, co udowodniła swoim dotychczasowym życiem. Czy jednak działania domeny społecznej są dla niej wystarczające? Czy, pomimo braku prawnych możliwości i własnego budżetu, zdanie pierwszej damy może zmieniać decyzje prezydenta? A może czasem zachowuje się jak nowa Maria Antonina?

Brigitte Macron na początku swojej kadencji pierwszej damy zadeklarowała, że nie zgadza się, by na zdjęciach przedstawiano ją za plecami męża. Albo będzie stać obok, albo nie pojawi się w kadrze wcale.

To dla mnie jasne, że Francuzi wybrali jego, a nie mnie – przekonywała w wywiadzie dla „Elle”. Otoczenie prezydenta twierdzi, że Brigitte nie pełni żadnej politycznej funkcji. Gdy w 2019 roku poparcie dla Macrona zaczęło spadać, próbowała ocieplić jego wizerunek w prasie. Jednocześnie trzy dni przed pierwszym poważnym buntem „żółtych kamizelek” (protestującym m.in. przeciwko niskim płacom), wyznała w „Le Monde”, że na ostatnie renowacje w Pałacu Elizejskim wydano 600 tysięcy euro. Potem na świeczniku medialnym dominował sam Macron. Im dalej w las, tym więcej niejednoznaczności.

Wycofanie się Brigitte w momencie protestów jest przemyślaną strategią. Zresztą odsunęła się na drugi plan już wcześniej, kiedy Emmanuelowi zarzucano, że to ona pełni rolę męża stanu. Aktywne zaangażowanie w politykę nie jest też zwyczajową rolą pierwszej damy we Francji. Może Macronowi doradzać, ale to on podejmuje decyzje, komunikuje je narodowi i ponosi za nie odpowiedzialność.

Jako związek przetrwają obecną falę krytyki, bo są silni, ale może nie wytrzymać tego kariera prezydenta. Warto mieć na uwadze, że w kontekście żółtych kamizelek problem ze zrozumieniem potrzeb narodu leży jeszcze gdzie indziej. Obydwoje pochodzą z wyższych warstw społecznych, nie rozumieją postulatów protestujących w praktyce – komentuje prof. Katarzyna Gajlewicz-Korab z Uniwersytetu Warszawskiego.

Myślę, że popularność pierwszej damy nie spadnie na tyle, by nie powstał o niej kolejny dokument. „Brigitte Macron. Francuska opowieść” nie wyczerpuje bowiem ciekawości rzeszy obserwatorów, a przede wszystkim złożoności jej osoby. Czekam jednak, by to ona przejęła wreszcie narrację własnej historii. W „Elle” dodaje: – Nie jestem „pierwszą damą”, ani też „ostatnią”, ani nawet „damą”. Jestem po prostu Brigitte Macron. Czyli kim?

„Brigitte Macron. Francuska opowieść”
Reżyseria: Virginie Linhart
Kraj: Francja
Rok: 2018
Czas trwania: 2 x 45 min (2 odcinki)
Film dostępny na player.pl / Planete+

Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami są ludzie polityki. W ramach otwartego kwietniowego pokazu Nowy Folder x Against Gravity mieliśmy wyświetlić „Świadków Putina” (reż. Witalij Manski, 2019). Mamy nadzieję, że gdy tylko sytuacja zewnętrzna na to pozwoli, nadrobimy wspólnie seans.

fot. obrazek wyróżniający: mat. dystrybucja; tłumaczenie napisu na plakacie: „Za każdym mężczyzną, który odniósł sukces, stoi kobieta.

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.