Nie ma sprawiedliwości bez obiektywizmu

Zakończyła się 15. edycja Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Watch Docs. Prawa człowieka w filmie.

 

 

W sekcji konkursowej festiwalu pokazano 15 wybitnych dokumentów, poruszających wiele aspektów szeroko pojętych praw człowieka – wśród nich kwestie ruchów obywatelskich, wymiaru sprawiedliwości, uchodźców oraz konfrontacji kultur. Oto niektóre z nich.

 

Po różnych stronach muru

 

Nikt w Humaniu nie budował muru, odzielającego chasydów od Ukraińców, ale ktoś postawił krzyż w miejscu, gdzie Żydzi dokonują rytualnej mykwy. To kulminacja sporu o prawdę historyczną, który jest tematem filmu „Dybuk. Rzecz o wędrówce dusz” Krzysztofa Kopczyńskiego. Społeczność chasydzka przybyła z całego świata do Humania, by na grobie rabina Nachmana celebrować Rosz Haszana. Miejscowi nacjonaliści oskarżają Żydów o problemy finansowe mieszkańców – i to nie od dziś, ale od co najmniej 1768 roku, kiedy doszło do wybuchu powstania, w wyniku którego wymordowano około 20 tysięcy Żydów i Polaków. Przywódcą rebelii był Iwan Gonta, któremu prawicowi mieszkańcy Humania chcą postawić pomnik jako bohaterowi narodowemu. Dla chasydów jednak pozostaje ludobójcą, ich zdaniem myślenie Ukraińców jest prymitywne. Wielu miejscowych uważa, że Żydzi przekupili lokalne władze, które są im przychylne i ociągają się z wydaniem zgody na pomnik. Być może napięta atmosfera w mieście to wina dybuka – zabłąkanej duszy Iwana Gontego, która doprowadziła do powstania mentalnego muru między chasydami i Ukraińcami, muru trwalszego od niejednej budowli.

 

Kadr z filmu „Dybuk. Rzecz o wędrówce dusz” (fot. materiały prasowe)

 

O innym konflikcie opowiada zbiorczy dokument, zrealizowany pod kierunkiem Jeleny Chorewej. Dziesiątka filmowców kręciła zdjęcia w Moskwie i Kijowie, by nakreślić obraz konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. „Kijów/Moskwa cz. I” jest kroniką wydarzeń od rewolucji na Majdanie po aneksję Krymu i wojnie w Donbasie. Po części kronikalnej twórcy skupiają się na życiu codziennym mieszkańców obu miast, ukazuje różnice i podobieństwa w sposób niezwykle trafny i skłaniający do refleksji. Poznajemy między innymi wnętrze medycznego ambulansu odbywającego rutynowe wizyty domowe w Moskwie oraz karetkę pogotowia wysłaną na kijowski Majdan. A w finale rozbrzmiewa ukraińska pieśń ludowa „Czom ty nie pryjszoł” – śpiewana na kameralnym spotkaniu w Moskwie i przez tysiące Ukraińców zebranych nocą na Majdanie. Ten obraz ukazuje kulturowe podobieństwo obu narodów, uczestniczących w konflikcie, będącym grą polityczną, w której zmuszeni są brać udział.

 

Postawiony na granicy mur między Meksykiem i USA jest jak najbardziej prawdziwy, ale nie przeszkodził Matthew Heinemenowi w nakręceniu znakomitego dokumentu „W krainie karteli”. To opowieść o tym, jak lokalne społeczności i odważne jednostki walczą z narkotykowymi kartelami po obu stronach muru. Wobec indolencji władz mieszkańcy meksykańskiego stanu Michoacan utworzyli straż obywatelską, której pod dowództwem lekarza Jose Manuela Mirelesa udało się odbić 13 miasteczek z rąk przemytników. Niestety, organizacja zacząła przyjmować byłych członków karteli, co zniszczyło piękną ideę ruchu obywatelskiego. Cywilne koszule zamieniono na rządowe uniformy, a członkowie lokalnych sił samoobrony podjęli współpracę narkotykowymi kartelami. Po drugiej stronie granicy Heineman zabiera widza do Arizony, gdzie pewien mężczyzna zdecydował się na samotną walkę z przestępcami, a po pewnym czasie otrzymał rządowe wsparcie. Jednak mimo jego wzorowej postawy można odnieść wrażenie, że problem narkotykowych karteli nie ma końca, skoro ich ludzie zdolni są przeniknąć nawet do obywatelskich sił samoobrony.

 

Walcząc o sprawiedliwość

 

Daleko nam do świata sprawiedliwości. W Kongo przekonują się o tym kobiety – ofiary gwałtów, o których postanowił opowiedzieć Thierry Michel w filmie „Mężczyzna, który naprawia kobiety: gniew Hipokratesa”. Bohaterem tej smutnej opowieści jest ginekolog Denis Mukwege, laureat Nagrody Sacharowa z 2014 roku. Założył szpital, gdzie leczy kobiety i dziewczynki, doznające  rozległych obrażeń w wyniku gwałtów. Ich sprawcami byli przed laty głównie uchodźcy z Rwandy, którzy uciekli do Konga przed wojną plemion Hutu i Tutsi oraz kongijscy rebelianci wojny domowej. Kobiety opowiadają o gwałtach – często zbiorowych, dokonanych na oczach dzieci, rodziny i mężów. Pełne nadziei i wiary, pragną sprawiedliwości. Jednoczą siły i wraz z ukochanym lekarzem edukują i uświadamiają społeczeństwo. Niestety, Denis Mukwege operuje coraz młodsze osoby, które będąc ofiarami przemocy seksualnej, same zostały poczęte w wyniku gwałtów. Dziś gwałcicielami są mężowie, policjanci, księża i wysokiej rangi oficerowie, którzy dzięki swojej pozycji społecznej pozostają bezkarni. Poszkodowane kobiety składają pozwy, które sądy odrzucają lub skazują niewinnych. Film Michela to poruszające świadectwo okrucieństwa i bezprawia we wschodnim Kongu, gdzie sprawiedliwość to tylko idea, w którą heroicznie wierzą kobiety.

 

Kadr z filmu „Mężczyzna, który naprawia kobiety: gniew Hipokratesa” (fot. materiały prasowe)

 

Wierzyła w nią także Claudia Paz y Paz, pierwsza kobieta na stanowisku prokuratora generalnego Gwatemali. Od początku swojej działalności publicznej zajmowała się prawami człowieka. Po przejęciu obowiązków prokuratora w 2010 roku zaczęła walkę ze skorupowaną władzą i kartelami narkotykowymi, co śledził Joey Boink, reżyser filmu „Cena pokoju”. Największym osiągnięciem pani prokurator było postawienie przed sądem byłego szefa państwa, generała Efraína Riosa Monttiego pod zarzutem ludobójstwa dokonanego w 1982 roku podczas wojny domowej. Okazało się jednak, że proces byłego dyktatora był przeprowadzony „nieprawidłowo”, a Claudia Paz y Paz nadużywa władzy. Nieprzychylnym jej politykom udało się odsunąć Claudię Paz y Paz od władzy i zmusić do ucieczki z kraju z obawy przed śmiercią.

 

Kadr z filmu „Cena pokoju” (fot. materiały prasowe)

 

Problemy z wymiarem sprawiedliwości bywają także w Stanach Zjednoczonych. David Sington stworzył intymną opowieść „Lęk przed trzynastką”, której narratorem jest charyzmatyczny bohater, opowiadajacy tragiczną historię swego życia. Jako dziewiętnastolatek został niesłuszne oskarżony o gwałt i morderstwo przez co 20 lat spędził w celi śmierci. Uratowała go literatura. „Triskaidekafobia”, czyli lęk przed trzynastką – to wyraz który powtarzał, ucząc się efektywnie czytać. Pasja do czytania zmieniła całkowicie jego usposobienie. To w gazecie przeczytał wiadomość o badaniach DNA, dzięki którym wielu niesłusznie skazanych wychodziło na wolność. Przez kilkanaście lat bezskutecznie walczył o uwzględnienie dowodów wskazujacych na jego niewinność. Kiedy zrezygnowany poprosił o cofnięte apelacji i wymierzenie kary śmierci, nieoczekiwanie uznano go za niewinnego. Ponownie przeprowadzono badania, których wyniki  zostały wreszcie zaakceptowane przez sąd. Nick wyszedł na wolność i założył rodzinę, ale nikt nie jest w stanie cofnąć cierpień, których doznał w celi śmierci.

 

Kadr z filmu „Lęk przed trzynastką” (fot. materiały prasowe)

 

Inny obraz nieskuteczności systemu prawnego w USA pokazują „Ofiary proroka” Amy Berg. Warren Jeffs był charyzmatycznym przywódcą Fundamentalistycznego Kościóła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, odłamu kościoła mormonów. Miał 78 żon, lecz mimo to gwałcił i molestował inne kobiety, indoktrynował i zastraszał, zmuszał do posłuszeństwa i poddańczej pracy pozostałych członków społeczności. Schwytany w wyniku potężnej akcji policyjnej w 2007 roku  i skazany na dożywotnie więzienie za seks z nieletnimi, nadal trzyma władzę nad 10 tysiącami wiernych, którzy wierzą, że jest prorokiem pokutującym za ich grzechy. Sąd wymierzył sprawiedliwości, ale nie zmieniły się reguły obowiązujące w jego kościele. Wierni nadal poddawani są bezwzględnej  manipulacji zza krat więziennych, wobec czego władza świecka pozostaje bezradna.

 

Kadr z filmu „Ofiary proroka” (fot. materiały prasowe)

 

W obliczu konfliktów, których strony budują jednoznaczne wrogie stanowiska, często podsycane przez media, prawda obiektywna zanika, przez co obraz rzeczywistości staje się fałszywy, a nowa historia świata budowana jest na złudzeniach. Mówi się, że bez obiektywizmu nie istnieje sprawiedliwość. Tymczasem historie przedstawione w filmach podają w wątpliwość istnienie sprawiedliwości w ogóle. A może istnieje tylko wiara w sprawiedliwość, do której ludzie czasami niestrudzenie dążą?

 

Sylwia Fornalczyk