Centrum Kapuścińskiego

Wielka księga teorii spiskowych z początkiem tego miesiąca powiększyła się o kolejną, tym razem naszą, krajową teorię: w niedzieli bez handlu nie chodzi bynajmniej o prawa pracowników czy czas dla konsumentów na zabawę z rodzinami. To super tajny i niezwykle wyrafinowany plan Prezesa, rządu i ministra Glińskiego wspierający rozkwit narodowej kultury.

 

 

Szczerze wierzę, że trzecie oko naszego Pana i Superiora jest w stanie dostrzec wszelkie potencjalne następstwa ustaw uchwalanych w Polsce. Na pewno więc przewidział, że po uchwaleniu ustawy o zakazie handlu w niedzielę inwencja twórcza właścicieli polskich sklepów eksploduje. Może nawet sam przemyślał jakie furtki powinien zostawić, by na zakazie handlu wszyscy kreatywni poddani skorzystali nie tylko materialnie, ale i duchowo?

 

Pojawiły się więc w Polsce stacje benzynowe, na których w niedzielę można do 30 litrów paliwa dokupić schabik i kurczaka na 30-osobowego grilla, jest też galeria handlowa przerobioną na dworzec, gdzie można kupić bilety na pociąg z drugiej ręki. Osiedlowe sklepiki zakupiły ekspresy do kawy i stoliki z plastikowymi krzesełkami, by raczyć swoich gości kawiarnianym klimatem pośród paczek chipsów i suszonej wołowiny. Jednak właścicielami tych stacji mięsnych, dworco-galerii i spożywczych kawiarenek kierowała jedynie przyziemna rządza pieniądza, tymczasem dziesiątki małych sklepikarzy w całej Polsce usłyszało pierwotny zew kultury i postanowiło zostać osiedlowymi kuratorami sztuki.

 

Nie potrzeba wiele, by podblokowego osiedlaka zamienić w galerię sztuki. Ściągamy z półek kilka butelek coli, orzeszki upychamy obok chipsów szukamy na Facebooku niespełnionych malarzy i wystawiamy ich dzieła naprzeciw najbardziej obleganych lodówek z piwkiem. Wygrywają wszyscy: biznes całkowicie legalnie kręci się siedem dni w tygodniu, artyści zdobywają należną im sławę, a Janusz przed zakupieniem czteropaka i wieczornym kanapowym tournée z kabaretami może zaczerpnąć z życiodajnej czary kultury wysokiej. W takiej sytuacji inwestycje w muzea nie mają sensu, a państwowe dotacje dla artystów to marnowanie pieniędzy. Za to akademie sztuk pięknych powinny jak najszybciej podpisać długoterminowe umowy z sieciami sklepów spożywczych: prace młodych artystów miałyby większą publikę niż obecnie. Tak, to zbyt dalekosiężny i przebiegły plan, by wymyślił go sobie byle polityk. Bez wątpienia został zrodzony w głowie naszego Wielkiego Myśliciela z Żoliborza.

 

Dostrzegam tu jednak ogrom niewykorzystanego potencjału: drodzy właściciele spożywczaków – nie ograniczajcie się do malarstwa! Jak piękny byłby nasz kraj, gdyby np. każda Biedronka została przerobiona na teatr. Już widzę te plakaty reklamowe: „Chcesz schab na kotleta? Obejrzyj u nas Hamleta!”. Z kolei w Tesco do zgrzewki wody mineralnej dodawano by w promocji za 1 grosz wykuwany na żywo marmurowy pomnik przedstawiający kulturalnego konsumenta na koniu (w niedzielę nie można gorszyć aktami). Galerie handlowe mają wystarczająco duże ściany, by Panorama Racławicka wyruszyła w objazdowe tournée, okraszone dodatkowo występem grupy rekonstrukcyjnej walczącej na ruchomych schodach.

 

Już za kilka miesięcy wernisaże będą odbywać się co niedzielę, apeluję więc do Prezesa i ministra Glińskiego o szybką pomoc dla kuratorów żabkowej sztuki. Program OsiedlowaKulturka+ stwarza możliwości przekształcenia Polaków w najbardziej ukulturalnione społeczeństwo świata. Nie zmarnujmy tej szansy!

 

Jakub Banan Banasik

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Z reżyserką, producentką i autorką zdjęć Hanną Polak rozmawia Bartosz...
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Koczownicy z dachu świata

Koczownicy z dachu świata

Fotoreportaż z Czangtangu

Name required

Website