(Nie)dziwne historie


Kiedy oczy wszystkich kierują się na to, co w świetle reflektorów, w cieniu można zobaczyć to, co prawdziwe – czytamy na rewersie książki „Historie dziwnych samotności” autorstwa Marty Mazuś.


Matka, odwiedzająca syna, który odsiaduje wieloletni wyrok za zabójstwo, wciąż wierząca w jego duszę. Pijaczyna umierający tuż za ścianą sąsiadów bez ich wiedzy. Niespełniony artysta alkoholik. To nie sceny z popularnych filmów, czy seriali. To życie, jakie w swojej książce opisuje Marta Mazuś. W „Historiach dziwnych samotności” zebrała opowiadania o istnieniach ludzkich, niebędących we wspomnianym już, zarówno dosłownym, jak i przenośnym – świetle reflektorów. Autorka w centrum zainteresowania postawiła ludzi zwykłych, prostych i niewyróżniających się. Pokazuje, jak fascynujący, ale zarazem trudny potrafi być żywot ludzi, których mijamy na ulicy.


Oddając się lekturze książki, która w istocie zaliczana jest przecież do literatury faktu, czytelnik zawieszony jest gdzieś między wrażeniem, jakoby czytał idealnie wykreowane historie, a świadomością, że opowiadania są prawdziwe, że mowa jest w nich o zdarzeniach, które rzeczywiście miały miejsce. Marta Mazuś nawet z prostego i powszechnego przecież nawyku obgryzania paznokci tworzy świetną historię o introwertycznej dziewczynie, która nadałaby się na scenariusz choćby krótkometrażowego filmu. Wszystkie te postaci łączy jednak pewien rodzaj samotności. I mimo poczucia, że sobie z nią nie radzą, można zastanowić się, czy jest jakiś skuteczny sposób na zwalczanie poczucia odosobnienia.


Urok książki tkwi jednak przede wszystkim w tym, że autorka w narracji stosuje mowę pozornie zależną. Dlatego cały czas ulegać można wrażeniu, że mówią do nas bohaterowie. Gdy czytamy o kobiecie, której syn siedzi w więzieniu, wyobrażamy sobie, jak ta matka opowiada historię pisarce. Gdy poznajemy niespełnionego artystę, który popadł w alkoholizm, mamy wrażenie, że on sam zdradza nam swoją historię. Gdy dowiadujemy się o pijaczynie, który zmarł w swoim mieszkaniu i żaden z sąsiadów tego nie zauważył, czujemy się, jakbyśmy sami żyli obok. Historię jednego z bohaterów, autorka opisuje za pomocą złamania książki w nietypowy sposób. Dzięki temu przedstawia równocześnie dwie narracje – stworzoną przez siebie oraz urzędniczą, bezduszną wobec życia.


Marta Mazuś pokazuje nam więc niedziwne historie niedziwnych ludzi. To, co pozornie wydawać się może czytelnikowi fikcją, dzieje się nieraz tuż obok, bez jego wiedzy naturalnie. Autorka znalazła te sytuacje i wycisnęła z nich maksimum codzienności. Jednocześnie, do żadnej z historii nie dodała komentarza, który wyrażałby jej uczucia, oceniał to, co odkryła. W tym przypadku byłoby to zbędne. Do czytelnika należy więc werdykt, czy codzienność opisana w książce jest szara, a może piękna i intrygująca.


„Historie dziwnych samotności”

Autor: Marta Mazuś

Wydawnictwo: Wielka Litera

Rok wydania: 2019

Wpisy

Studentka dziennikarstwa i medioznawstwa, pochodząca z zachodniej Polski. Do kręgu jej zainteresowań należy fotografia – na zdjęciach uwiecznia naturę oraz ludzi w codziennych sytuacjach. Lubi przyglądać się społeczeństwu, a w kwestiach politycznych i światopoglądowych stara się szukać złotego środka. Żyje w przekonaniu, że to siatkówka jest sportem narodowym.