Nieruchomi podróżnicy

[spider_facebook id=”2″]

 

Zdobywca Oscara za film „Marsz pingwinów” – Luc Jacquet opuszcza mroźną Antarktydę, by z botanikiem Francisem Hellé zgłębić tajemnice tropikalnych lasów.

„Był sobie las” to nie tyle dokument, ile wzniosła opowieść o drzewach. Twórcy filmu postawili sobie za cel pokazanie zarówno piękna i dostojeństwa lasów, jak i roli, jaką drzewa odgrywają w tworzeniu ekosystemu całego świata. Lasy nie są więc nic nieznaczącymi elementami krajobrazu, a każde drzewo staje się w filmie prawdziwym bohaterem. Olbrzymem, podróżnikiem, postacią mityczną.

Był sobie las_2Narratorem i pomysłodawcą dokumentu jest Francis Hallé francuski przyrodnik, pionier botaniki i ekologii, autor wielu książek przyrodniczych (fot. materiały prasowe)

Na wycieczkę po najpiękniejszych zielonych zakątkach świata, po lasach Gabonu i Peru zabiera nas Francis Hellé. Francuski botanik poświęcił swoje życie badaniu lasów pierwotnych, niezmienionych przez człowieka, których powierzchnia niestety z roku na rok się kurczy. Hellé wchodzi w filmie w rolę przewodnika-bajarza i w sugestywny sposób opowiada o drzewach, które dla niego są świadkami narodzin ludzkości. Stara się nam uzmysłowić, jak łatwo człowiek zapomina o wartości lasów, wycinając je i rujnując to, co natura tworzyła przez tysiące lat. „Był sobie las” nie jest moralizatorskim manifestem ekologicznym. Jednak autorzy skłaniają do refleksji nad działalnością ludzi, którzy dla zysku gotowi są zdewastować nasze naturalne środowisko, nie licząc się z ogromnymi kosztami tej grabieżczej eksploatacji.

Nie poznamy nieznanych dotąd ciekawostek o lasach równikowych. Ale reżyser opowie nam, jak drzewa „wołają” o deszcz, jak komunikują się między sobą i jak podróżują, choć wydawać by się mogło, że w ciągu całego swojego życia nie przesuwają się nawet o milimetr… Mimo niezaprzeczalnej warstwy informacyjnej filmu nie można porównać z powszechnie znaną serią przyrodniczą BBC Planeta Ziemia, której kwintesencją jest pokazywanie widzom tego, co jeszcze nie zostało pokazane. Bo Jacquet skupia się na przesłaniu o potędze lasu, a nie na naukowej treści. To podejście pozwala mu dokument przeobrazić w baśń.

Był sobie las_3Luc Jacquet pokazał lasy tropikalne, które wyrastają niemal na naszych oczach. W 78 minutach zmieścił ich dzieje od prehistorii do czasów współczesnych
(fot. materiały prasowe)

W tworzeniu atmosfery tego niezwykłego filmu pomogła nie tylko profesjonalna narracja. Istotnym elementem konwencji jest animacja. W filmie drzewo rośnie – od ziarenka aż po dorosłą postać olbrzymią. Ten trwający przecież dziesiątki lat proces tu ilustrują „ożywione” dzięki najnowszym technikom komputerowym szkice Hellé, który drzewa obserwuje, lecz ich nie fotografuje, a całe godziny spędza na ich szkicowaniu. I właśnie animacyjna sztuczność wniosła ową magię, bez której film straciłby swój urok.

Wrażenie robią też zdjęcia. Lasy tropikalne pokazane zostały z różnych perspektyw. Kadry przedstawiają całe korony drzew, poszczególne konary, gałęzie, pojedyncze liście. Nie zabrakło ujęć z wnętrza drzew, dzięki którym można było podglądnąć życie mrówek. Tłem dla tych zdjęciowych sekwencji jest muzyka Érica Neveux. Na ścieżce dźwiękowej utwory wykonuje orkiestra symfoniczna z towarzyszeniem chóru dziecięcego i odnosi się wrażenie, że zwracają się one ku harmonii świata.

Był sobie las_4Zdjęcia do filmu powstały w mało znanych do tej pory lasach deszczowych, rosnących w Peru i Gabonie (fot. materiały prasowe)

„Był sobie las” swój odmienny charakter zawdzięcza przede wszystkim swoim bohaterom – drzewom. Bez moralizowania, a dzięki pokazaniu piękna lasów, film niesie ekologiczne przesłanie, oczarowuje i wzrusza. Niekoniecznie zadziwia, raczej onieśmiela majestatem i siłą przyrody, a baśniowa narracja sprawia, że ta podróż w głąb lasu staje się nie jedynie lekcją biologii, a również wciągającą filmową przygodą.

Aleksandra Zbróg

„Był sobie las”

Reżyseria: Luc Jacquet

Produkcja: Francja 2013