/

Niewielki Brat Patrzy

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Są rzeczy, które mogą się ukryć w natłoku afer politycznych i obietnic wyborczych na ostatniej prostej kampanii przed wyborami parlamentarnymi. Nie jestem jednak pewny, czy system szpiegowski Pegasus powinien być jedną ze spraw, która od razu po wyjściu na jaw ginie w gąszczu politycznego pierdu-pierdu. Może wynika to z faktu, że, jak powiedział Jacek Sasin, „uczciwi obywatele mogą być spokojni”? Ale kto ustala standardy uczciwości?


W skrócie – system inwigilacji Pegasus, zakupiony prawdopodobnie przez polskie służby, pozwala na zdalne śledzenie rozmów telefonicznych, wiadomości na komunikatorach, korzystania z aparatu i mikrofonu w telefonie, sprawdzaniu maili, kalendarzy, zdjęć, plików i lokalizacji. Słowem, służby posiadające Pegasusa mogą kontrolować dosłownie wszystko, co robimy na swoich telefonach. Można oczywiście powiedzieć, że sami nie dbamy, a raczej nie jesteśmy w stanie w pełni dbać o bezpieczeństwo w sieci. Program szpiegowski, dzięki któremu służby mogą podglądać nasze życia 24/7, przyprawia mnie jednak o ciarki.


Tekst Sasina o „uczciwych obywatelach” też jest dość zabawny. Wszelkie afery i kreatywne podejście do faktów partii rządzącej można już liczyć w dziesiątkach, a i tak dalej mamy perłowo-kryształowy rząd, więc jeżeli uczciwość jest mierzona tą miarą, nie czuję się zbyt pewnie.


Mam dziwne wrażenie, że gdyby sytuacja przy Wiejskiej była odwrócona o 180 stopni, a Pegasus został zakupiony za rządów KO, wyborcy PiS-u już byliby na ulicach. Po raz kolejny uderza mnie jednak krótkowzroczność prawicowych Polaków. Wszystkie instrumenty, które gromadzi obecna władza, będą mogły zostać wykorzystane przez kolejną władzę. Jeżeli wyborcy PiS-u podoba się to, że w rękach partii, na którą głosuje, znajdują się obecnie władza wykonawcza, ustawodawcza i ogromna część władzy sądowniczej, niech pomyśli, czy będzie mu się to tak samo podobać, kiedy u władzy będzie obecna opozycja. Jeżeli temu wyborcy podoba się niestosowanie się do wyroków sądów i kontroli Unii Europejskiej, niech pomyśli co będzie, kiedy obecna opozycja będąc u władzy zrobi to samo, używając argumentu „nasi poprzednicy też to robili”. W końcu, jeżeli temu wyborcy podoba się, że w rękach służb Kamińskiego może być tak potężny system jak Pegasus, niech pomyśli co będzie, jeżeli znajdzie się on w rękach obecnej opozycji. Oczywiście dochodzą tu dwie kwestie: kolejny rząd może okazać się uczciwy i odwrócić pisowskie zmiany (mam ogromną nadzieję, że tak będzie), ale co jeśli się tak nie stanie? I oczywiście, po drugie, panuje ogólne przekonanie, że PiS będzie w Polsce rządził wiecznie, ale muszę zmartwić tych, którzy tak uważają. Żadna władza nie jest wieczna. Nawet Kimowie w Korei Północnej prędzej czy później upadną.


Radzę się więc zainteresować Pegasusem. Te wszystkie piątki, szóstki i hat-tricki zostaną zweryfikowane przez budżet. „Dwie akacje” Młynarskiego się kłaniają. Inwigilacja obywateli może dotyczyć każdego z nas. Nigdy nie wiemy kiedy staniemy się niewygodni. A raczej „nieuczciwi”, trzymając się przerażająco ciarkogennej wypowiedzi Jacka Sasina.