O czym szumią drzewa?

 

Drzewa wydają się być ciche. Podczas spaceru po lesie możemy od czasu do czasu usłyszeć jedynie lekki szum liści – ale to tylko wiatr. A może jednak nie? Może drzewa naprawdę potrafią mówić? – Drzewa mówią, a współczesny człowiek stracił zdolność słuchania tego, co chcą nam przekazać – pisze na pierwszych stronach książki „Tajemna mowa drzew” austriacki leśnik Erwin Thoma. – Są w stanie komunikować się stale między sobą (…). Rozmawiać z pozostałymi drzewami, ale też z innymi istotami żywymi – dodaje. Trzeba przyznać, że te słowa mogą dla niektórych brzmieć nieco podejrzane, a nawet absurdalne. Jednak okazuje się, że autor nie jest w swojej opinii odosobniony: niemiecki leśnik, Peter Wohlleben, w bestsellerowym „Sekretnym życiu drzew” też wspomina o umiejętnościach komunikacyjnych drzew. I nadaje im podmiotowość emocjonalną: – Trudno nawet ogarnąć myślą, co by to było, gdybyśmy mogli usłyszeć, czy bukom, dębom i świerkom dobrze się wiedzie lub też czy może im czegoś brakuje – pisze.

 

 

Język drzew

 

Szczerze mówiąc trudno nawet ogarnąć myślą sam fakt porozumiewania się drzew, chyba że przyjmiemy, że „język” to zdolność przekazywania sobie informacji nie tylko za pomocą słów, ale na przykład… zapachów. Na pewno każdy podczas jesiennego spaceru zwrócił uwagę na słodki zapach wydzielany przez kasztanowce czy delikatną wczesnowiosenną woń kwiatów wiśni. To są jasne komunikaty wysyłane do pszczół, zapraszające je do odwiedzin i zapylania. Jednak zazwyczaj komunikacja drzew opiera się na wzajemnym ostrzeganiu o nadchodzących niebezpieczeństwach. Już kilkadziesiąt lat temu zaobserwowano to na afrykańskich sawannach: żyrafy po paru minutach obgryzania akacjowych liści przechodzą kilka drzew dalej i tam kontynuują posiłek. Dlaczego omijają bliższe drzewa? Otóż zaatakowane przez żyrafy akacje nasycają swoje liście toksycznymi substancjami, a także wydzielają gaz, który ostrzega sąsiadujące drzewa o niebezpieczeństwie. Te zawczasu wydzielają toksyny, zniechęcając tym samym żyrafy do posiłku. W ten sam sposób drzewa ostrzegają się nawzajem nie tylko o grasujących roślinożercach, ale także o grożącym im insektach, pasożytach czy też chorobie. System sprawdza się, dopóki wiatr nie zacznie przenosić wysyłanych komunikatów w niewłaściwym kierunku. Na szczęście drzewa są przygotowane i na taką ewentualność: potrafią bowiem porozumiewać się również za pomocą… Internetu.

 

Leśny Internet

 

W 1999 r. owinięto norweskie świerki kabelkami. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że było już trzy miesiące po Bożym Narodzeniu, świerki miały 40-metrów wysokości, a zamiast lampek powieszono kable wpompowujące do drzew dwutlenek węgla. Był to bowiem eksperyment naukowy Christiana Körnera. Chociaż celem badań było sprawdzenie, ile izotopu węgla przemieści się z korony drzewa do korzeni – odkryto znacznie więcej. Poszukiwany izotop węgla znaleziono bowiem w rosnących nieopodal drzewach innych gatunków. Jak tam się znalazł? Został przetransferowany dzięki drzewnej symbiozie z grzybami, czyli tak zwanej mikoryzie. – Sieć połączeń jest tak gęsta, że pod każdą naszą stopą mogą znajdować się setki kilometrów grzybni – tłumaczyła podczas konferencji TED Suzanne Simard, profesor ekologii leśnej. – I nie tylko to, bowiem grzybnia łączy w jeden wielki system zarówno osobniki tego samego gatunku, jak i osobniki należące do różnych gatunków, jak choćby brzoza i sosna, funkcjonując jakby na kształt Internetu – dodała. Leśny Internet został nazwany przez naukowców www – Wood Wide Web – czyli w wolnym tłumaczeniu Rozległą Siecią Drzewną. Zapewnia on nie tylko na przekazywanie substancji odżywczych, ale także umożliwia obieg informacji pomiędzy drzewami. Dowiedli tego Ren Sen oraz David Johnson w swoim eksperymencie na… pomidorach. Niektóre z nich spryskali grzybem powodującym chorobę, a po kilkudziesięciu godzinach starali się zarazić zdrowe rośliny. Te, które korzystały z sieci grzybni były bardziej odporne od tych, które nie miały do niej dostępu. Możemy domniemywać, że drzewa w ten sam sposób przekazują sobie informacje o zagrożeniach.

 

1533 taksonów grzybów

 

– Wiele grzybów bierze udział w symbiozie między grzybami a drzewami – potwierdza Piotr Fidler z Kampinoskiego Parku Narodowego. – Są różne rodzaje tej mikoryzy, szczególnie w przypadku naszego lasu możemy mówić o wnikaniu grzybni w przestrzenie międzykomórkowe drzew w celu utworzenia czegoś na kształt otuliny wokół korzeni. Dzięki temu zostają zwiększone zdolności przyswajania wody i rozpuszczonych w niej substancji pokarmowych – tłumaczy. Okazuje się, że Kampinoski Park Narodowy jest najlepiej , zaraz po Białowieskim Parku Narodowym, poznanym obszarem pod względem gatunków występujących tu grzybów. Wszystko dzięki wzmożonej inwentaryzacji prowadzonej w ramach projektu „Natura 2000”. – Jednym z elementów projektu były badania mykobioty, czyli świata grzybów – jak czytamy w kwartalniku „Puszcza Kampinoska”. – Pięcioosobowy zespół specjalistów-mykologów przeprowadził badania różnorodności gatunkowej grzybów wielkoowocnikowych na terenie parku. Szczególną uwagę poświęcono obszarom ochrony ścisłej (OOŚ) i wybranym terenom nieleśnym związanym z działalnością człowieka – potwierdza biolog parku, Anna Kłębowska. Zgodnie z danymi na 2015 r., liczba taksonów grzybów – czyli gatunków, odmian i form – wyniosła 1533. To aż o 1108 więcej niż stwierdzono w poprzednim badaniu i zaledwie o 52 mniej niż w Białowieskim Parku Narodowym.

 

Sieć ratunkowa

 

Ta sieć grzybni jest niezwykle ważna dla funkcjonowania całego lasu, szczególnie dla słabszych i mniejszych drzew. To one w szczególny sposób otrzymują pomoc od swoich leśnych pobratymców. Gdyby nie podziemna sieć ratunkowa, wiele sadzonek by nie urosło, a chore okazy nie miałyby szans na przetrwanie. Wspomniana już badaczka Suzanne Simard podczas konferencji wskazała na cztery sposoby wsparcia funkcjonowania mikoryzy. – Po pierwsze musimy wszyscy wyruszyć w las. Musimy odnowić zainteresowanie i związek z naszym lokalnym lasem, bowiem większość naszych lasów jest kultywowanych na bazie jednego, identycznego rozwiązania dla wszystkich, mimo tego, że dobre nim zarządzanie wymaga wiedzy o warunkach lokalnych – stwierdziła. I wskazała, że ponadto niezbędna jest ochrona starodrzewu leśnego z drzewami matkami i sieciami grzybniowymi, zaniechanie masowych wycinek, zregenerowanie lasów, dbanie o ich różnorodność gatunkową. To tylko kilka z zadań, jakie stoją przed nami, ludźmi. Jednak najważniejsza jest zmiana sposobu myślenia o drzewach: nie jako o martwych przedmiotach, ale jako o stworzeniach, które potrafią się ze sobą porozumiewać i dbają o siebie nawzajem. – Lasy nie są, ot zwykłym zgrupowaniem drzew, które konkurują ze sobą, tylko są super kooperantami – podkreśla Suzanne Simard. Może to jakaś wskazówka dla gatunku ludzkiego?