O rozpadzie i podziale

 

Poetycka lekkość pióra połączona z przejmującymi opowieściami o trudach rewolucji i patologii systemu – oto czym jest zbiór reportaży Katarzyny Kwiatkowskiej-Moskalewicz.

 

 

„Zabić smoka. Ukraińskie rewolucje” można rozpatrywać w trzech wymiarach. Po pierwsze – to opowieść o najważniejszych ukraińskich rewolucjach ostatnich lat: pomarańczowej z 2004 roku oraz Euromajdanu z 2013 roku, który doprowadził do kryzysu krymskiego. Kwiatkowska-Moskalewicz stara się odpowiedzieć na pytania: dlaczego do nich doszło? gdzie leży źródło podziałów wśród ukraińskiej ludności? o co tak naprawdę toczyła się walka? Po drugie – to historia o tym, jak te rewolucje zmieniły życie zwykłych mieszkańców Ukrainy. I w końcu po trzecie – to opowieść o patologii systemu, słabości i ułomności władzy oraz niesprawiedliwości społecznej, w których od wielu lat muszą żyć Ukraińcy.

 

Wszystko to pokazane jest przez pryzmat ludzkich historii. Poznajemy m.in. Bohdana Chmielnickiego, wtrąconego do więzienia za niewinność i latami walczącego o uwolnienie, Andrija, specjalistę od białego i czarnego PR-u, który po rozczarowaniu pomarańczową rewolucją, poświęcił swoje idee dla pieniędzy, Julię od najmłodszych lat będącą, tak jak jej matka, jest prostytutką, chorującą na AIDS i którą lekarze boją się leczyć w obawie przed zakażeniem. Spotykamy mieszkańców Wradijiwki, którzy byli ofiarami przemocy ze strony miejscowej milicji, która dopuszczała się różnego rodzaju zbrodni i przestępstw, a potem tuszowała sprawy lub obwiniała przypadkowych, niewinnych ludzi. Poznajemy też historię Jarosławy, której syn został brutalnie zamordowany przez prorosyjskich separatystów i wielu innych osób, które codziennie toczą o coś walkę: o przetrwanie, o sprawiedliwość, o szacunek, o idee, o chleb. To „ludzkie” spojrzenie na temat wciąga i angażuje czytelnika.

 

Kwiatkowska-Moskalewicz jest w swojej narracji obiektywna. Widać to zwłaszcza w opowieści o rewolucjach. Nie stawia się w roli wyroczni, nie przyjmuje żadnego stanowiska za słuszne. Przedstawia historie i poglądy osób, które walczyły po każdej ze stron – które były za Wiktorem Juszczenką i przeciwko niemu, które są proeuropejskie i prorosyjskie, tych otwartych na ukraińską różnorodność i tych, które tego nie akceptują.

 

Siłą „Zabić smoka” jest poetycki, niejednokrotnie wręcz metaforyczny język, który służy autorce w opowieści. Więcej w nim (zwłaszcza we fragmentach autorskich, a nie w wypowiedziach bohaterów) literackości niż reporterskości. Nadaje to tym trudnym, często dramatycznym historiom pewnej lekkości w formie.

 

Wielowątkowość i wieloaspektowość książki sprawia, że czytelnikowi jest czasem trudno odnaleźć się w tej ukraińskiej rzeczywistości. Wprawdzie, aby opisywane historie poruszyły, a nawet zaszokowały, nie potrzeba głębszej znajomości kontekstu historyczno-politycznego wspomnianych wydarzeń, jednak pełne zrozumienie problemów, z jakimi styka się Ukraina, już tego wymaga. Dlatego „Zabić smoka” nie może być traktowane jako kompendium wiedzy na temat rewolucji ukraińskich, a raczej lektura uzupełniająca i uwrażliwiająca na problemy naszego wschodniego sąsiada.

 

„Czołgi i moździerze były jeszcze daleko od Doniecka, gdy więzi międzyludzkie już pękały z trzaskiem. Kilkudziesięcioletnie przyjaźnie, zgodne małżeństwa rwały się jak nitki. Matki przestawały rozmawiać z córkami, ojcowie wyrzekali się synów i odwrotnie. Wystarczyło mieć odmienne zdanie na temat Majdanu czy Krymu” – tak brzmi jeden z ostatnich akapitów książki, który doskonale opisuje tragedię Ukrainy. Tragedię rozpadu i podziału, o której opowiedziała autorka.

 

 

„Zabić Smoka. Ukraińskie rewolucje”
Autorka: Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz
Wydawnictwo: Czarne

 

 

Czytaj również: