O tym trzeba mówić!


A co gdyby obcokrajowcy zapytani o największe atrakcje turystyczne Polski oprócz Zamku Królewskiego na Wawelu, Mola w Sopocie i Kolumny Zygmunta w Warszawie wymienili także dawny obóz Auschwitz-Birkenau?



„Coś w rodzaju tatuażu” to krótkometrażowy film dokumentalny wyprodukowany przez telewizję Biełsat. Opowiada o 84-letnim Białorusinie, Zacharze Tarasiewiczu, który co roku jeździ do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, żeby ludziom z całego świata opowiadać o dramacie, jaki się tam rozegrał. Zachar wraz z rodziną trafił do Oświęcimia w 1943 roku. Miał wtedy 9 lat. Jego roczna siostra i 5-letni brat zmarli w wyniku przeprowadzanych na nich bestialskich eksperymentów medycznych.

Białorusin spotyka dwie grupy ludzi – z Zimbabwe i Chin. Ci pierwsi przyjechali do Polski na spotkanie z papieżem Franciszkiem. Uważnie słuchają, co były więzień obozu ma im do powiedzenia (na angielski przekłada im Polak), dopytują, oglądają jego numer obozowy na przedramieniu. – To coś w rodzaju tatuażu – tłumaczy im Polak. Wyglądają na przejętych spotkaniem.

Dokument Maksima Shveda to także wstrząsający obraz podejścia ludzi do tematu obozów koncentracyjnych. Pokazuje, jak duża część przyjeżdżających je zwiedzać, traktuje wizytę jak nic innego tylko kolejną atrakcję turystyczną. Świetnie ukazuje to spotkanie Zachara z grupą Chińczyków. On próbuje im opowiadać o swoich doświadczeniach. – Posłuchajcie, to było tak: wchodzisz do kabiny prysznicowej a tam siedzą kobiety, którym obcinają włosy, wszędzie gdzie tylko rosną. Wszystkim kobietom. Golą maszynką – tłumaczy. Co prawda, dzieli ich poważna bariera językowa, jednak Azjaci nawet nie próbują go zrozumieć. Śmieją się i zależy im tylko na tym, żeby zrobić sobie z nim zdjęcie. Nawet w momencie, kiedy Zachar wyjmuje paszport, oni próbują fotografować dokument. Uważam, że to przerażające, aby w takiej chwili myśleć tylko o tym, żeby mieć super fotkę z wakacji. Bo i obóz i mężczyzna, który przeżył jego koszmar są świetnymi atrakcjami, prawda?

„Coś w rodzaju tatuażu” to bardzo ważny głos, pokazujący, jak przez niektórych trywializowany jest temat obozów zagłady. I należy o tym mówić głośno i jak najczęściej, bo jak twierdzi Paolo Rumiz, włoski reporter i korespondent wojenny: – Możemy docenić pokój tylko wtedy, kiedy pamiętamy wojnę.

„Coś w rodzaju tatuażu”
Reż. Maksim Shved
Polska/Białoruś 2018