Centrum Kapuścińskiego

„Najbardziej zaintrygowało mnie w Sendlerowej to, że mimo poświęcenia swojego życia dla ratowania Żydów ciągle coś sobie dodawała do biografii, ubarwiała ją, zmieniała. Po co ktoś tak heroiczny miałby to robić? I im bardziej się zagłębiałam, tym bardziej nieoczywistą postacią okazywała się być Sendlerowa. Nieoczywistą i idącą w poprzek dzisiejszych czasów.”

 

fot. Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki/Facebook

 

Tak w jednym z wywiadów Anna Bikont, polska dziennikarka i pisarka, uzasadniała swoje zainteresowanie postacią Ireny Sendlerowej. To właśnie tej odważnej kobiecie poświęciła swoją ostatnią książkę reporterską „Sendlerowa. W ukryciu”. Już wcześniej w swoich publikacjach podejmowała tematykę Holocaustu i Żydów, tak jak np. w książce „My z Jedwabnego” – reportażu o pogromie w Jedwabnem w 1941 roku. – Nie dała się zniechęcić: to stało się na cztery lata jej misją, obsesją, manią, jak chcecie to nazwać. Zbierała relacje i dokumenty, badała je krytycznie i porównywała, skrzętnie protokołując każdy krok, każdą rozmowę, odsłaniając cały swój warsztat badawczy i analityczny i nie ukrywając własnych emocji – pisał o pracy Bikont nad wspomnianą książką Jerzy Jedlicki w „Zeszytach Literackich”. Za swoją ciężką i żmudną pracę otrzymała m.in. nagrodę historyczną „Polityki” oraz European Book Prize, a amerykańskie wydanie reportażu znalazło się na liście stu najważniejszych książek 2016 roku według „New York Timesa”.

 

W swoich tekstach Anna Bikont obala mity. Tak też było w przypadku książki o Irenie Sendlerowej – tuż po jej premierze reporterka została oskarżona o to, że chce umniejszyć jej zasług. – Sendlerowej to [książka] nic bohaterstwa nie ujmuje. Wiemy, że kto uratował jedno życie, uratował cały świat. Ale dla polskiego ego przyjemnie mieć takie wielkie liczby. Mam poczucie, że w tej książce pokazuję prawdziwe bohaterstwo Sendlerowej, pokazuję to, co ona naprawdę robiła. Wbrew otoczeniu – tłumaczyła. Autorka podejmuje trudne tematy, często bardzo kontrowersyjne, przez co notorycznie zmaga się z falą krytyki i nienawiści płynącej w jej stronę. – Po napisaniu książki nie miałam sił, żeby zostać w Polsce, ale moje córki nie chciały emigrować. Zostałam i się wyizolowałam. (…) Spotkało mnie dużo nienawiści i obojętności. (…) Usłyszałam o wiele więcej kłamstw i obraz, dlatego starałam się jak najczęściej wyjeżdżać za granicę, wszędzie, gdzie moi przyjaciele proponowali mi pokój. Wracając do Polski jeszcze w samolocie wpadałam w panikę i nie mogłam nawet jeść – opowiadała o trudnościach, jakie spotkały ją po publikacji książki o Jedwabnem.

 

Podejmując trudne tematy, reporter naraża się na falę krytyki i niezadowolenia ze strony czytelników. Ale najważniejsze to właśnie w takiej sytuacji robić swoje, zachowując przy tym obiektywizm dziennikarski – to, czego Annie Bikont bez wątpienia nie brakuje.

 

Magdalena Bojanowska

 

Czytaj także recenzję książki „Sendlerowa. W ukryciu”.

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...

Name required

Website