/

Od „Dnia Świstaka” po „Śmierć nadejdzie Dziś”: Dlaczego zabawa z czasem tak nas pociąga?

Kto by nie chciał przeżyć jeszcze raz tego samego dnia i naprawić wszystkich napotkanych po drodze błędów?  Literatura i kino wymyśliły na to sposób. Po co powstają filmy z tak zwaną pętlą czasową? Czy jest to zwykła wycieczka w czasie, czy też próba przekazania nam istotnej wiadomości?

Możemy zastanawiać się, czym jest tak właściwie owa pętla czasowa. Jest to zwykle określony przedział czasu – jeden dzień (Dzień Świstaka), jedna godzina (12:01), czy 20 minut (Biegnij Lola, biegnij), który powtarza się, zazwyczaj więcej niż jeden raz. 

„Usiadłem w fotelu, by na chłodno rozważyć powstałą sytuację. Przeżyłem ją już dwa razy, raz jako ów śpiący, w poniedziałek, a teraz jako budzący go bezskutecznie, we wtorek. Ja z poniedziałku nie wierzyłem w realność zjawiska duplikacji, ale ja wtorkowy już o nim wiedziałem. Była to najzwyklejsza w świecie pętla czasu.”

(Lem „Dzienniki Gwiazdowe”)

W większości przypadków bohater znajduje się w tej sytuacji nie z własnej woli i musi odkryć sposób, aby wyrwać się z nieustannego cyklu powtórzeń. Kiedy jedna pętla czasowa dobiega końca, rozpoczyna się kolejna, a wszystkie postępy poczynione w jej trakcie są resetowane. Z reguły jedynie główny bohater zachowuje swoje wspomnienia, inne postacie niekiedy mają wrażenie déjà vu. 

Choć z perspektywy dzisiejszej nauki pętle czasowe nie są możliwe – wymagałoby to dość niecodziennych okoliczności, m.in. występowania materii o gęstości ujemnej, kino tym bardziej chętnie eksploruje ten motyw. Możliwość igrania z czasem to fascynujący temat. Pozwala na zastanowienie się – czy istnieje przeznaczenie, to znaczy, nasze działania mają z góry przypisane konsekwencje, czy raczej rzeczy, które nam się przydarzają, są skutkiem naszych wyborów? A może światem rządzi przypadek?

„Ok, biwakowicze, wstawać, pobudka! – i nie zapomnijcie o butach, ponieważ jest dziś bardzo zimno. / Codziennie jest zimno. Co to jest, Miami Beach? / Raczej nie!

(„Dzień Świstaka”, Radio o poranku: 38 razy)

Co łączy egoistycznego prezentera pogody (Dzień Świstaka) ze snobistyczną licealistką (Śmierć nadejdzie dziś)? Pętla czasowa bardzo często jest łamigłówką. Postacie z każdym powtórzeniem uczą się czegoś nowego, muszą wykorzystać swoje wspomnienia, aby odkryć dlaczego przeżywają to samo i w jaki sposób mogą się z tej sytuacji wyzwolić. W obu przypadkach okazuje się, że to, co postacie muszą naprawić, to… swój charakter. 

Meteorolog telewizyjny Phil Connors (Bill Murray) nie jest w stacji najbardziej lubianą osobą. Jest egoistyczny i sarkastyczny. Kiedy odkrywa, że utknął w trakcie znienawidzonego Dnia Świstaka (kiedy podczas hucznej ceremonii świstak ma wywróżyć kiedy nadejdzie wiosna), początkowo stara się wykorzystać ten fakt dla swoich celów. Jednak im dłużej sytuacja trwa, bohater odkrywa, że musi zmienić swoje życie, a przede wszystkim podejście do innych ludzi.

Choć komedię-horror „Śmierć nadejdzie dziś” ciężko uznać za szczytowe osiągnięcie ludzkości (wystarczy przyjrzeć się zarysowi fabuły: licealistka zostaje zamordowana w dniu swoich urodzin, następnego dnia budzi się żywa, odkrywając, że w nieskończoność będzie przeżywać dzień swojej śmierci), to film porusza podobny problem. Pętla czasowa to okazja, by zrobić rachunek sumienia. Zmienić optykę. Możemy zauważyć ile znaczą małe gesty, jak podziękowanie za podanie wody, czy zwyczajny uśmiech, zamiast zgrzytania zębami. Jeden dzień może zmienić wiele – nieraz nawet wpłynąć na całe nasze życie, jeśli tylko dokonamy dobrych wyborów. 

„Wiesz, to zabawne, przeżywasz ten sam dzień w kółko, zaczynasz widzieć, kim naprawdę jesteś. Gdyby moja mama mnie teraz zobaczyła i kim zostałam, nie sądzę, by była bardzo dumna. (…) Nie jestem dobrą osobą, Carter. Może to karma, może zasługuję na to, co mi się przytrafia”

(„Śmierć nadejdzie dziś”)

Nieco inaczej jest w „Czasie na Miłość” w reż. Richarda Curtisa. Kiedy dwudziestojednolatek dowiaduje się o rodzinnym sekrecie – każdy męski potomek ma dar cofania się w czasie – postanawia wykorzystać go, aby znaleźć sobie dziewczynę. Po wielu podejściach, zmianach i błędach, odkrywa receptę na szczęście: „Każdy dzień przeżywam tak jakbym specjalnie do niego wrócił, by rozkoszować się ostatnim dniem mojego nadzwyczajnie zwyczajnego życia.” Kolejne podróże w czasie dają perspektywę, że najlepiej nie zmieniać nic, lecz przeżywać każdy dzień tak, aby nie trzeba było go poprawiać.

Motyw pętli czasowej  jest na tyle popularny, że warto samemu prześledzić listę filmów i książek. Możemy trafić na prawdziwe perełki, które będą nie tylko dobrą zabawą przy rozwiązywaniu samej zagadki, ale także sprawią, że poświęcimy jedną czy dwie myśli na to, jak sami przeżywamy kolejne doby. Dni podczas kwarantanny zlewają się w jedno – obyśmy nie utknęli w naszym własnym „Dniu Świstaka”. 

Chociaż, czy to znowu tak źle?

.

Obrazek wyróżniający: Author LoMit, licencja: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Budzik.JPG

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.