/

Ona. Teresa Torańska

Słynny zbiór wywiadów z komunistycznymi dygnitarzami epoki stalinowskiej – „Oni” – uczynił ją legendą jeszcze za życia. Nic więc dziwnego, że już parę miesięcy po jej odejściu w 2013 roku redakcja i nowopowstała fundacja przyznały pierwsze dziennikarskie Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej.

Choć dziś patronka nagrody stanowi niedościgniony wzór dla kolejnych pokoleń dziennikarzy, sama twierdziła, że w tym zawodzie znalazła się raczej przypadkiem. Urodziła się dokładnie 1 stycznia 1944 roku w znajdującym na przemian pod radziecką, niemiecką i znów radziecką okupacją Wołkowyjsku (dziś na Białorusi). Stamtąd pochodzili również jej rodzice, matka, która dostała od Sowietów nakaz pracy w tamtejszej szkole i ojciec, który po powrocie z łagru na Syberii nie potrafił już znaleźć z żoną wspólnego języka. Młoda Tereska wychowywana samotnie przez matkę początkowo chciała zostać pianistką. Jako nastolatka porzuciła jednak marzenia o karierze muzycznej i zdecydowała się na studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. Gdy jako absolwentka dostała nakaz pracy w Piasecznie, szybko uciekła z nudnej posadki na studium dziennikarskie i zaczęła pracę w redakcji tygodnika „Argumenty”. Tam uczyła się fachu od reportera Jerzego Ambroziewicza, który wysyłał ją w teren, ale i próbował temperować jej niebezpieczną w tych czasach bezpośredniość. Na przykład, gdy o Związku Socjalistycznej Młodzieży napisała: „Biorą pieniądze za nic”.  Od 1975 roku aż do wprowadzenia stanu wojennego pracowała w dziale reportażu społecznego „Kultury”, później współpracowała także z paryską „Kulturą”.


Oni, czyli kto?

Był 1980 rok, właśnie rodziła się Solidarność, w kraju czuć wiatr zmian, ale wciąż nie ten z piosenki Scorpionsów. Nikt nie wiedział, że w przyszłym roku dynamicznie rozwijającą się sytuację polityczną zmiecie wprowadzenie stanu wojennego. Tymczasem w głowie Torańskiej kiełkuje myśl, za którą oberwie się jej od wielu redakcyjnych kolegów, a która zaowocuje dziełem przetłumaczonych na kilkanaście języków. Młoda dziennikarka chce porozmawiać z partyjnymi działaczami komunistycznymi z lat 40. i 50. – spojrzeć w oczy przegranych, tak jak już wcześniej zrobił to z nazistami Krzysztof Kąkolewski w „Co u pana słychać?”. Zaczęła od Wiktora Kłosiewicza, bo tylko do niego znalazła numer w książce telefonicznej. Po kolei dociera do kolejnych komunistów z tych lat: Edwarda Ochaba, Stefana Staszewskiego, Julii Mincowej, która dziennikarkę chciała szczuć pieskiem…Zaczyna serię rozmów, z samym tylko Jakubem Bermanem spotkała się około trzydzieści razy. W sumie rozmawiała z kilkudziesięcioma komunistami próbując na podstawie uzyskanych od nich informacji odtworzyć rzeczywistość w jakiej obracała się partyjna wierchuszka tamtych czasów, poznać ich opinie i racje.


Teresa Torańska w trakcie jednej z rozmów z Edwardem Ochabem. Źródło: Culture

Choć niektórym styl wywiadów Torańskiej kojarzy się z przesłuchaniem, czy skrupulatnym badaniem bohatera-pacjenta, sama reporterka wolała nazywać je po prostu rozmowami. Precyzyjne i oczyszczone z nadmiaru słów, do bólu proste pytania, które czasem miały przycisnąć danego bohatera do ściany, zazwyczaj pozwalały mu jednak bez skrępowania wyrazić wszystkie swoje przekonania i sposób patrzenia na zdarzenia, osoby. Torańska pozwoliła zepchniętym już na margines historii rozmówcom na kilkudziesięciu stronach tekstu odtworzyć historie sprzed dwudziestu i trzydziestu lat, bez oskarżeń i pretensji.


Co dalej?

Po sukcesie „Onych”, najpierw wydanych w tzw. drugim obiegu, później już przez polską emigrację a po 1989 r końcu oficjalnie, Torańska czuła się trochę skołowana. Po takim osiągnięciu trudno napisać coś lepszego, jak sama przyznawała w wywiadach, osiadła na laurach. Pod koniec lat 80. wyjechała z mężem Leszkiem Sankowskim do Stanów Zjednoczonych, on dostał tam ofertę pracy, ona stypendium na Harvardzie. Kursując między USA a Polską nakręciła dla brytyjskiego Channel Four dokument o przemianach w Polsce. W TVP prowadziła talk-show „Teraz Wy”, w którym również rozmawiała z byłymi działaczami partyjnymi.

W 1995 wydała kolejny zbiór rozmów o równie lapidarnym tytule „My”. Tym razem na tapet wzięła przywódców solidarnościowych tj. Jarosława Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Janem Krzysztofem Bieleckim. Już jako dziennikarka „Gazety Wyborczej”, a konkretniej „Dużego Formatu”, w którym pracowała do 2012 roku, opublikowała kolejną książkę: „Byli” (2006). Oddając głos m.in. Wojciechowi Jaruzelskiemu i Jerzemu Urbanowi powróciła do czasów PRL z perspektywy jej przywódców, by znowu rok później w „Są” skłonić do wyznań Jana Nowaka-Jeziorańskiego czy biskupa Bronisława Dembowskiego, pytając ich o osobiste tragedie. Smutnych wydarzeń dotyczy również jej kolejna publikacja, tym razem o nieco bardziej złożonym jak nią tytule: „Jesteśmy. Rozstania ‘68”. W niej, czterdzieści lat po wydarzeniach marcowych, zmuszeni do emigracji w wyniku antysemickiej nagonki rządu opowiadają o swoich wspomnieniach z tamtych dni. W 2010 roku wydała „Śmierć spóźnia się o minutę”, gdzie rozmawia z ocalonymi z Zagłady.

Między kolejnymi rozmowami, pieczołowitym spisywaniem wspomnień bohaterów i szlifowaniem formy tekstu do perfekcji, by nic nikomu nie zabrać, ale i żeby niczego nie było „ponad”, Torańska zbierała nagrody i wyrazy uznania za swoją pracę. W 2000 roku za „Onych” dostała Nagrodę Polskiego PEN Clubu im. Ksawerego Pruszyńskiego, a rok później została odznaczona Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2004 roku została pierwszą laureatką Nagrody im. Barbary Łopieńskiej, swojej redakcyjnej koleżanki z czasów „Kultury”, za wywiad prasowy z gen. Wojciechem Jaruzelskim.

Opublikowane zbiory wywiadów Teresy Torańskiej. Źródło: Tezeusz

W pracy i w domu

We wspomnieniach znajomych jawiła się zawsze jako profesjonalistka i perfekcjonistka. Sama na dopracowywaniu tekstów potrafiła spędzać długie godziny i nie cierpiała bylejakości. Nie dziwi więc, że w książce „Wolne” Remigiusza Grzeli postawiła współczesnemu dziennikarstwu dość gorzką diagnozę:

Dziennikarstwo stało się byle jakie, więc i etyka jest naciągana. Celem tego dziennikarstwa jest sprzedanie się. Dziennikarze zostali pozbawieni pamięci […] Poza tym zaczynam wątpić w prasę drukowaną. Woda się leje z tekstów. Spróbuj wycisnąć jakikolwiek tekst z gazety codziennej przez sitko. Jakieś drobiazgi na nim zostaną. Resztki po faktach, po informacjach. Wodolejstwo. Byle odwalić robotę i sprzedać. Już się najwidoczniej popracować nie chce.

Grzela R., „Chciałabym by moja książka o Smoleńsku przeszła do historii” [w:] Tok FM

Włodzimierz Kalicki w Dużym Formacie, z którego w 2012 roku Torańska przeszła do Newsweeka, przyrównywał ją, ze względu na wielki dorobek, do innej słynnej z wywiadów dziennikarki, Włoszki Oriany Fallaci. Z tego względu mieli ją nawet w redakcyjnym gronie przezywać „Torraci”. Zwykle zapracowana Torańska – według jej męża, to on zazwyczaj odpowiadał za obiady w domu dla nich i matki Teresy – nie była jednak skupiona wyłącznie na swojej karierze. Jak zauważyła Katarzyna Surmiak-Domańska w rozmowie z Leszkiem Sankowskim dla „Dużego Formatu”:

Teresa miała tę miłą i rzadką cechę, że czytała teksty nas, młodszych dziennikarzy. Potrafiła zadzwonić i pogratulować. Potrafiła też opieprzyć, a to jest jeszcze rzadsze. Ją po prostu interesowało dziennikarstwo. Nie tylko własne.

Surmiak-Domańska K., „Leszek Sankowski. Dziady smoleńskie Tereski” [w:] Duży Format

Torańska uważała chorowanie za stratę czasu, więc gdy w 2011 roku zdiagnozowano u niej raka płuc nie zwolniła tempa, między naświetleniami ciężko pracowało nad swoją kolejną zaplanowaną publikacją, tym razem o katastrofie Smoleńskiej. Po początkowym pokonaniu choroby nowotwór powrócił ze zdwojoną siłą. Reporterka do ostatnich dni nie rozstawała się ze swoim laptopem, ciągle pisała, ale reportażu o Smoleńsku nie ukończyła.

Teresa Torańska zmarła 2 stycznia 2013 roku, dzień po swoich 69. urodzinach. Została pochowana na warszawskich Powązkach, na jej pogrzebie pojawiły się tłumy, w tym prezydent Bronisław Komorowski, który kilka dni później pośmiertnie odznaczył ją Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.


Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej po raz pierwszy przyznano w 2013 roku. Źródło: Newsweek

Od 2013 roku redakcja Newsweeka wraz z Fundacją im. Teresy Torańskiej przyznają Nagrodę Newsweeka im. Teresy Torańskiej w kategoriach: „Najlepszy materiał dziennikarski”, „Najlepsza książka”, Stypendium im. Teresy Torańskiej, za działalność publiczną i od 2016 roku – „Najlepsze w Internecie”.


Obrazek wyróżniający: Teresa Torańska, źródło: Wikipedia

Wpisy

Człowiek z Cieszyna w Warszawie, studentka dziennikarstwa i bohemistyki. Cierpi na chroniczny czasobrak, ale na przeczytanie kolejnego reportażu i sport zawsze czas znajdzie. Zakochana w Czechach i uzależniona od poznawania nowych ludzi.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.