/

Oni nie są twoimi murzynami


„Dzikus”, „Bestia” „Czarnuch”, „Murzyn”, „Kryminalista” to przezwiska, które osoby o innym kolorze skóry niż biały słyszą na co dzień. Stanowi to tylko wierzchołek góry lodowej problemu z dyskryminacją i systemowym rasizmem, który obserwujemy w USA.


Pod koniec maja bieżącego roku cały świat obiegła informacja o śmierci George’a Floyda,  z premedytacją uduszonego kolanem przez funkcjonariusza policji w Minneapolis. Dzięki internetowi i social mediom wiadomości o tym zdarzeniu dotarła do ogromnej liczby osób, zwracając uwagę na problem nierówności rasowej. Pojawiają się głosy wsparcia, przeprowadzane są pokojowe protesty, lecz jednocześnie możemy zaobserwować wylew nienawiści, dezinformacji, zakłamania oraz przemianę marszów w agresywne i niebezpieczne zamieszki.


Samo wydarzenie wywołało wiele dyskusji wśród ludzi na całym świecie, co, niestety, ujawnia głęboko zakorzeniony problem z uprzywilejowaniem rasy białej oraz wykorzystywaniem swojej pozycji i siły przez przedstawicieli władz. Fakt ten, połączony ze stygmatyzacją i stereotypową klasyfikacją osoby czarnej jako niebezpiecznej oraz brakiem wiedzy na temat niesprawiedliwego traktowania tej społeczności przez system, zmniejsza szansę na zaznanie przez nią równości.

fot. Dominika Knap


Podczas zgłębiania tematu nieraz spotkałam się ze stwierdzeniem, że osoby czarnoskóre są głównym problemem przestępczości w Stanach Zjednoczonych. Takie stwierdzenie kreuje ich tym samym na ludzi niebezpiecznych i pozbawionych skrupułów. Przedstawiciele tego poglądu bardzo chętnie przytaczają statystyki pokazujące, że za większością morderstw i kradzieży stoją osoby o ciemnym kolorze skóry. Co ciekawe, ignorując fakt, iż w więzieniach w USA znajduję się ponad 2 miliony osadzonych, a to stanowi 25% wszystkich więźniów na świecie, gdzie w większości ta liczba składa się z ludzi o innym kolorze skóry niż biały. Stąd fałszywe przekonanie o większej tendencji do przestępczości wśród osób czarnoskórych. Widząc statystyki, które pokazują, iż w więzieniach jest więcej osadzonych Afroamerykanów, niż białych obywateli Ameryki, łatwo wysnuć wniosek, że to właśnie osoby o innym kolorze niż biały są zagrożeniem.


Co więcej, należy pamiętać, że problem z postrzeganiem ludności czarnoskórej, jako kryminalistów jest wynikiem, między innymi, luki w XIII poprawce do konstytucji, która weszła w życie po zakończeniu wojny secesyjnej. Jej treść brzmi: „§1. Nie będzie w Stanach Zjednoczonych lub jakimkolwiek miejscu podległym ich władzy ani niewolnictwa, ani przymusowych robót, chyba że jako kara za przestępstwo, którego sprawca został prawidłowo skazany. §2. Kongres ma prawo zabezpieczyć wykonanie niniejszego artykułu przez odpowiednie ustawodawstwo”.


Gwarantuje więc ona wolność wszystkim Amerykanom. Istnieją jednak wyjątki, takie jak przestępcy. Fakt ten, umożliwił dowolne interpretowanie pojęcia czynu zakazanego oraz sankcjonowanie go na własne potrzeby. Skutkiem tego zaczęły się masowe aresztowania Afroamerykanów za drobne przestępstwa, takie jak włóczęgostwo. Traktowano więźniów tak samo, jak przedwojennych niewolników oraz zmuszano ich do ciężkiej pracy. Zadaniem była odbudowa, przede wszystkim, południowej gospodarki kraju, która trwała w kryzysie po zakończeniu działań militarnych.

fot. Dominika Knap


W połowie lat 80. USA rozpoczęło walkę z narkotykami, kiedy pojawiła się nowa używka o nazwie crack. Występuje on pod postacią niewielkich białych kryształków. Najczęściej jest produkowany z pasty kokainowej z domieszką węglanu wapnia i amoniaku. Jego działanie jest około 20 razy mocniejsze, niż tej samej używki w czystej wersji. Za posiadanie 30 gramów cracku dostawało się karę pozbawienia wolności tak samo długą, jak za posiadanie 3 kilogramów samego proszku kokainy. Zazwyczaj aresztowani byli czarnoskórzy obywatele Ameryki albo Latynosi, którzy dostawali wyroki na długie lata, podczas gdy biali dilerzy byli upominani tylko naganą. Był to moment, kiedy w bardzo szybkim tempie zdziesiątkowano czarne społeczności, zabierając mężczyzn od swych rodzin (tak samo, jak za czasów niewolnictwa). Walka z narkotykami przerodziła się w walkę z rasą.


Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż więźniów wykorzystuje się do pracy, a przemysłowy kompleks więzienny to system masowej inkarceracji i firm, które na tym korzystają. Więziennictwo zostało sprowadzone do funkcji generowania zysków. Na przykład Victoria’s Secret i JCPenney zmieniło dostawców, dopiero gdy ujawniono ich powiązania z wyzyskiem osadzonych. Krótko mówiąc, korporacje działają w więzieniach i czerpią z tego ogromne korzyści finansowe.

fot. Dominika Knap


Efekt stereotypu niebezpiecznego Afroamerykanina, oprócz wieloletnich i masowych aresztowań, został spotęgowany także przez kulturę i sztukę. Wizerunek sympatycznego ciemnoskórego mężczyzny, przedstawionego na przykład w powieści Joela Chandlera Harrisa pod tytułem „Wujek Remus”, został zastąpiony fałszywą ideologią. Ukazywała ona mężczyznę o czarnym kolorze skóry, który nie panuje nad swoimi popędami w stosunku do białych kobiet i stwarza dla nich bezpośrednie zagrożenie. W roku 1915 powstał propagandowy film pt. „Narodziny Narodu”, który odniósł ogromny sukces. Skutkiem spopularyzowania tego filmu stały się masowe zabójstwa osób czarnych. Dochodziło do wielu linczów, których ofiarami byli ciemnoskórzy, podejrzani o dokonanie przestępstwa. Niewinne osoby publicznie wieszano, aby zademonstrować swoją dominację.


Ludzie wyrażający się krytycznie w dyskusjach o aktualnych zamieszkach w Stanach Zjednoczonych, argumentują swoje zdanie, że 400 lat opresji nie tłumaczy aktów wandalizmu i przemocy, pomijają fakt wieloletnich i bezkarnych aktów nienawiści kierowanych do społeczności czarnoskórej oraz nadużyć władz.

fot. Dominika Knap


Ze znanych powszechnie przykładów niesprawiedliwego, wręcz karygodnego traktowania Afroamerykanów, pozwolę sobie przytoczyć tylko kilka.


Sierpień 1955 roku. Emmett Till, 14-letni chłopiec, został brutalnie zamordowany przez dwóch białych mężczyzn za podejrzenie obrażania białej kobiety w sklepie spożywczym. Carolyn Bryant oskarżyła go o nagabywanie i gwizdanie na nią. Koloryzując i naciągając fakty, tym samym skazała chłopca na śmierć w wyjątkowo nieludzki sposób. Został wielokrotnie postrzelony, jego twarz została zdeformowana i okaleczona, a na koniec jego zwłoki zostały wrzucone do rzeki. Mąż kobiety Roy Bryant i J.W Milam, którzy dopuścili się tej zbrodni, zostali oczyszczeni z zarzutów i nigdy nie ponieśli odpowiedzialności za swoje czyny.


Kwiecień 1989 roku. Grupa młodych chłopaków, w większości poniżej 18 roku życia, została zatrzymana i skazana za zgwałcenie białej kobiety uprawiającej jogging w Central Parku. Byli przetrzymywani w areszcie, siłą zmuszani do składania fałszywych, często sprzecznych między sobą, zeznań. Osadzono ich w więzieniu, zanim badania DNA wykazały, że nie mają z tym przestępstwem nic wspólnego. W związku z tą sprawą, Donald Trump wykupił w czterech nowojorskich gazetach, w tym w New York Timesie, miejsce na swoje oświadczenie pt. „Bring the death penalty. Bring back our police.!” Opowiadał się za kara śmierci dla oskarżonych. Zaznaczał, iż nie interesuje go zrozumienie dla przestępców, tylko surowe ukaranie. W 2019 r. po ujawnieniu niewinności skazanych, odmówił przeprosin. „Są dwie strony tej historii. Przyznali się do winy.” – w ten sposób prezydent Stanów Zjednoczonych odniósł się do sprawy sprzed 31 lat. 


Tutaj też należy przyjrzeć się absurdowi działania wymiaru sprawiedliwości. Za drobne przestępstwa, gdzie biały człowiek dostaje tylko naganę lub kare grzywny, czarna osoba dostaje ultimatum. Jeżeli się przyzna, dostanie wyrok więzienia na 3 lata, jeżeli nie to na 30. Tak było w przypadku Kaliefa Browdera, który wracając do domu z imprezy na Bronksie, został zatrzymany przez policję. Oskarżono go o rzekomą kradzież plecaka, czego, jak się później okazało, nie popełnił. W wywiadzie transmitowanym przez HuffPost Live wyznał, że policjanci zapewniali go, iż złoży tylko zeznania i pozwolą mu wrócić do domu. Tak się nie stało. Postawiono przed nim możliwość wpłacenia kaucji na 10 000$, jednak nie miał pieniędzy, aby to zrobić. Kalief przesiedział swoją karę w celi, co bardzo odbiło się na jego zdrowiu psychicznym. Skutkiem tego było samobójstwo, które popełnił 2 lata po wyjściu na wolność. W USA 97% oskarżonych decyduje się na ugodę, ponieważ jest zbyt biedna, by wpłacić kaucje. Fakt ten stanowi jedno z największych pogwałceń praw człowieka.

fot. Michał Mitoraj


Osoby czarnoskóre w USA spotykają się z nierównym traktowaniem w kwestii zarobków. Według raportu amerykańskiego think-tanku Economic Policy Institute (EPI) z 2015 r., biali pracownicy zarabiali średnio 25,22 USD za godzinę, podczas gdy czarni pracownicy 18,49 USD. Co więcej, taka różnica istnieje nawet w przypadku pracowników o takim samym wykształceniu. Czarnoskóre absolwentki zarabiają 10,7% mniej od białych. W przypadku mężczyzn ta dysproporcja jest większa i wynosi 18%. Mając na uwadze takie trudności z płacą, nie można żądać wpłacania tak wysokich kwot. Wolność nie powinna zależeć od posiadanych pieniędzy


Luty 2012 roku. Uzbrojony w pistolet George Zimmerman podążył, wbrew woli dyspozytora, za 17-letnim Trayvorem Martinem, którego uznał za „podejrzanego” z racji tego, iż trzymał rękę w kieszeni. Wywiązała się między nimi bójka, padli na ziemię, a Zimmerman zastrzelił chłopaka. Mężczyzna nie mógł zostać aresztowany. Florydzkie prawo chroniło go, poprzez zezwalanie na zadanie śmierci w przypadku obrony swojego życia. Pomimo że to on z bronią w ręku gonił niewinne dziecko. Nigdy nie poniósł odpowiedzialności za to, co zrobił. Z sądu wyszedł jako człowiek wolny.

To tylko trzy przypadki, jednak udokumentowanych jest o wiele więcej.

fot. Michał Mitoraj


Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Biali ludzie nigdy nie będą wiedzieć, jak to jest, gdy od urodzenia jest się uczonym o swojej mniejszości, jak to jest być nazywanym „bestią” i „kryminalistą”. Strach przed policją, której zadaniem jest ochrona życia człowieka, jest obcy dla osób nieposiadających czarnego koloru skóry. Według Mapping Police Violence czarni obywatele Ameryki są 3 razy bardziej narażeni na zabicie przez policjantów, niż reszta amerykańskiego społeczeństwa. Fakt, ogólny chaos sprzyja chuligaństwu i kradzieży. Nie powinno się jednak oceniać i winić Afroamerykanów za swoją frustrację i złość. Ludzie, którzy nie doświadczyli segregacji i stygmatyzacji rasowej, nie powinni decydować, jaka forma protestu jest najbardziej odpowiednia. Zastanawiające jest, iż jako bardziej kontrowersyjne uważa się niszczenie mienia, niż lata upokorzeń i braku równości, z jaką mierzą się osoby czarnoskóre na co dzień. Agresja nie rodzi się sama z siebie. Jest efektem wieloletniego praktykowania masowych zabójstw i aresztowań (według Instytutu Tuskegee między latami 1882-1968 w Stanach Zjednoczonych zostało zlinczowanych 4.743 ludzi, w tym 3.446 osób czarnoskórych i 1.297 białych)  oraz systemu, który chroni morderców dopuszczających się odebrania życia niewinnemu człowiekowi. Swój przywilej bycia białym powinno się ulokować w szerzeniu prawdziwej historii niewolnictwa i  faktów na temat niesprawiedliwości zaznawanych z racji koloru skóry. Poprzez edukację będzie możliwe zrozumienie bezsilności czarnych społeczności i powodu, dla którego w pewnym momencie przemoc staje się jedynym rozwiązaniem, aby zwrócić na siebie uwagę. Co więcej, przeprowadzano pokojowe protesty, jednak przez brak kontrowersji nie przyniosły żadnej realnej poprawy. Przykładem takich działań jest gest amerykańskich sportowców. Podczas hymnu narodowego wykonują gest klęknięcia na jednym kolanie, aby w ten sposób przeciwstawić się brutalności policji i dyskryminacji. Walka z brakiem świadomości na temat systemowego rasizmu nie należy do prostych. Potrzebuje czasu i odpowiedzialnych decyzji ze strony rządu USA, jednak kiedy ma ten odpowiedni moment nadejść, jeżeli nie teraz?


Jako zakończenie posłużę się cytatem Jamesa Baldwina, amerykańskiego powieściopisarza. Cytowany fragment pochodzi z jednego z odcinków serialu telewizyjnego American Masters pt. „James Baldwin: The Price of the Ticket” z 1989 r.:


 „I was born here almost sixty years ago. I’m not going to live another sixty years. You always told me it takes time. It has taken my father’s time, my mother’s time. My uncle’s time. My brother’s and sister’s time. My niece’s and my nephew’s time.
How much time do you want for your…’progress’?”

[Urodziłem się tutaj, prawie sześćdziesiąt lat temu. Kolejnych sześćdziesięciu nie przeżyję. Zawsze mówiliście, że wymaga to czasu. Zabrało to już czas mojego ojca i matki. Czas mojego wujka. Czas mojego brata i siostry. Mojego siostrzeńca i siostrzenicy. Ile jeszcze czasu potrzeba, na przyjście waszego rozwoju?] 

Twój adres email nie zostanie opublikowany.