Oszustwo (prawie) idealne

 

Prawdopodobnie każdy, nawet jeśli nie interesuje się kolarstwem, kojarzy to nazwisko. Lance Armstrong – siedmiokrotny zwycięzca legendarnego Tour de France. Jak miało się okazać, żadnego z tych zwycięstw nie odniósł w uczciwej walce.

 

 

Historię kolarza, któremu przez lata udawało się oszukiwać kibiców na całym świecie, możemy poznać w filmie „Lance Armstrong. Nie cofnę się przed niczym” w reżyserii Alexa Holmesa. Dokument najlepiej opisuje hasło, które pojawiło się na promującym film plakacie: „Myślisz, że znasz tę historię? Nie znasz jej.” To sama prawda. Niby każdy z nas słyszał o Armstrongu. Niby zdajemy sobie sprawę z tego, że odebrano mu ogromną część kolarskich sukcesów, a jednak o kulisach oszustwa Amerykanina nie wiemy zbyt dużo. Film wyjaśnia wiele aspektów tej historii i pozwala nam spojrzeć na nią z szerszej perspektywy. O kolarzu, jego działaniach i wyborach podejmowanych w trakcie kariery opowiadają ludzie z jego otoczenia: koledzy z zespołu i członkowie sztabu. Otwarcie mówią, kto z nich był wtajemniczony w proceder przyjmowania zakazanych substancji. Z filmu można również dowiedzieć się m.in. jakie metody dopingu stosowano w amerykańskiej grupie U.S. Postal (było to np. obarczone sporym ryzykiem przetaczanie krwi).

 

Dokument wyjaśnia, kto jako pierwszy odważył się wyznać prawdę i dlaczego to zrobił. Materiały filmowe pokazują także, jak szybko po ujawnieniu oszustwa rozpętało się piekło oraz jak kolarz próbował się bronić przed oskarżeniami i jakich sposobów się chwytał, by je oddalić i zniechęcić znajomych do dalszego obciążania go.

 

Film Holmesa nie pomija wątku fundacji zbierającej pieniądze na badania i walkę z rakiem, którą założył Armstrong. Kolarz sam zmierzył się z chorobą nowotworową jeszcze przed swoimi siedmioma zwycięstwami w Tour de France. Wątek ten kontrastuje ze stosowaniem przez Armstronga dopingu, przez co uczucia w stosunku do człowieka, który „nie cofnie się przed niczym”, żeby osiągnąć to, czego pragnie, stają się ambiwalentne. Z jednej strony cenimy go za charytatywną działalność, z drugiej jednak – nie opuszcza nas poczucie złości, że oszustwo Amerykanina wyszło na jaw tak późno. Ciągle zadajemy sobie jedno pytanie: dlaczego Lance Armstrong wybrał taką drogę?

 

Mimo wszystko, nie warto oglądać filmu, mając do Armstronga złe nastawienie. Warto powściągnąć emocje. Choć z ust bohaterów filmu często padają ostre słowa, trzeba po prostu stać się obserwatorem i powstrzymać się od pochopnych ocen. Wtedy widać więcej.

 

 

„Stop at Nothing: The Lance Armstrong Story” (2014)
reż. Alex Holmes
studio Passion Pictures