/

Pani na Stawisku – Podkowa Leśna oczami Anny Iwaszkiewicz

Podkowiańska willa w Stawisku, należąca niegdyś do Iwaszkiewiczów, już od prawie stu lat stanowi ważny punkt na mapie polskiej kultury. Wydaje się jednak, że mury Stawiska opowiadają swoje historie inaczej, a to za sprawą ludzi, którzy to miejsce tworzyli. Czytając wspomnienia Anny Iwaszkiewicz, staram się odnaleźć w willi resztki prawdziwego, ciepłego domu, schowanego pod warstwą muzealnych suchych faktów na tabliczkach.

Anna Iwaszkiewicz urodziła się w grudniu 1897 r. w Brwinowie. Jej matka, Jadwiga Stankiewicz, trzy lata po narodzinach córki opuszcza męża, aby wyjechać na wschód z nową miłością – pianistą Józefem Śliwińskim. Od tej pory nie może się widywać z córką. Annę wychowuje ojciec, Stanisław Wilhelm Lilpop, z pomocą swojej siostry, Anieli z Lilpopów Pilawitzowej. Nad intelektualnym rozwojem Ani czuwa też Henryk – mąż Anieli, który poleca dziewczynce stosowne lektury.


Panna Lilpop

W latach 1915-1916 Anna wraz z ojcem przeprowadza się do Kijowa, gdzie rozpoczyna najpiękniejszy okres odkrywania i przeżywania sztuki. W czerwcu 1915 napisze w dzienniku: „Przejęcie się w sztuce głównie tym, co pełne melancholijnego »werteryzowania« – ujęcie sztuki jeszcze tylko jako piękno i odzwierciedlenie uczuć, przeżyć osobistych – to lata 1915-16”. Dwa kolejne lata spędzają w Moskwie. To właśnie wtedy Anna bierze udział we wspólnych czytaniach dzieł Mickiewicza czy Słowackiego. Uczęszcza też na wykłady Limanowskiego o Szekspirze i Wyspiańskim, gdzie poznaje swojego przyszłego narzeczonego – księcia Krzysztofa Radziwiłła.

Po powrocie Anna dalej żyje miłością do sztuki. Zafascynowana twórczością Skamandrytów prosi swojego serdecznego znajomego, Romana Jasińskiego, o umówienie jej na spotkanie z wybitnym pisarzem – Jarosławem Iwaszkiewiczem. Spotykają się po raz pierwszy 1 lutego 1922 roku, a po wielu telefonach i listach, dwa miesiące później wyznają sobie miłość. Jarosław napisze 4 maja do swojej przyszłej żony: „Pojechałem do mojej matki do Milanówka i siedziałem tam do dziś (czwartek) po południu, pisząc bardzo dużo tej nieznośnej powieści („Hillary, syn buchaltera” – przyp. red.), która ma być dedykowana albo »mojej żonie«, albo »X-nej Hannie R…łłowej«. Jak? To już od Pani zależy”. Ostatecznie Iwaszkiewiczowska powieść zostaje zadedykowana jego żonie, gdyż kilka miesięcy później, 12 września, Anna i Jarosław biorą ślub, a w 1928 roku zamieszkują w Stawisku.


Młoda Anna Iwaszkiewicz przed willą „Aida” w Podkowie Leśnej. Źródło: Wikipedia

Willa w głębi lasu

W te wakacje wracam do mojego rodzinnego miasta, Podkowy Leśnej, żeby przeżyć ją na nowo, oczami Anny Iwaszkiewicz. W końcu to ojciec Anny jest twórcą tego magicznego miasta-ogrodu. Niemalże sto lat temu, tereny Podkowy należały do Stanisława Wilhelma Lilpopa. Zdecydował się założyć na nich spółkę „Miasto Ogród Podkowa Leśna”, wraz z inżynierem Januszem Regulskim oraz koncernem „Siła i Światło”, reprezentowanym przez Tadeusza Baniewicza. Z powstaniem miasta jest ściśle związana budowa kolejki WKD (dawniej EKD – Elektryczna kolej dojazdowa), która obecnie stanowi jedyne połączenie z Podkowy Leśnej do Warszawy. W latach 20. ubiegłego wieku kolejka należała do „Siły i Światła”, która to do spółki z Lilpopem i Regulskim wniosła miastową komunikację. W zachodniej części Podkowy znajduje się Stawisko – posiadłość z 35ha ziemi i piękną willą, zbudowaną w 1928 roku przez Stanisława Gądzikiewicza. Nazwę wymyślili Jarosław i Anna Iwaszkiewiczowie, którzy sprowadzili się tam w tym samym roku.

Mijam ulicę Iwaszkiewicza 7, gdzie wcześniej ojciec Anny, Stanisław Wilhelm Lilpop, wybudował willę „Aida”, którą 15 lat później splądrowało wojsko. Obecnie nieopodal tej działki znajdują się tak zwane słupki – miejsce, gdzie gimnazjaliści i gimnazjalistki z pobliskiej szkoły odkrywają swoje pierwsze papierosy. Kieruję się na zachód, do Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewicza w Stawisku, które mimo upływu lat, cały czas przypomina zamieszkały dom. Wchodzę do pierwszego pokoju – jadalni, pośrodku której znajduje się ogromny stół ubrany w śnieżnobiały obrus. W pomieszczeniu wisi mnóstwo fotografii i obrazów, a także pamiątkowych mebli, podarowanych Annie przez ojca.


Jadalnia Iwaszkiewiczów. Fot. Marcelina Cywińska

Fotografie rodzinne i obraz Franciszka Kostrzewskiego „Pojedynek pod dębem”, olej na płotnie, 1876. Fot. Marcelina Cywińska

Jadalnia pełniła wówczas funkcje salonu. Za swojej świetności tętniła życiem i była istotnym miejscem spotkań polskiej śmietanki kulturowej i przyjaciół rodziny. W marcu 1955 roku została tu ugoszczona belgijska królowa Elżbieta, która odwiedziła Stawisko przy okazji V Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego, odbywającego się wówczas w Warszawie. W czasie okupacji natomiast jadalnia przeobraziła się w schronienie dla ludzi, którzy stracili swoje domy. Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie byli niezwykle zaangażowani w pomoc Żydom, co podczas wojny często poza zapewnieniem tymczasowego schronienia, łączyło się z wyrabianiem fałszywych dokumentów lub szukaniem nowych mieszkań. W 1988 roku za swoją działalność zostali odznaczeni medalem „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata” przez Instytut Yad Vashen. Dziennik Anny Iwaszkiewicz urywa się w roku 1935, a bohaterka wraca do pisania dopiero pod koniec 1945: „Nie chcę, żeby skończył się ten rok bez napisania choćby paru wspomnień. Skończy się za trzy dni rok, który przyniósł koniec wojny. K o n i e c  w o j n y”. Prawie dwudziestostronicowy zapisek stanowi gorzką i osobistą refleksję na temat początku wojny.

Po wejściu na hall podsłuchuję rozmowę pracowniczki muzeum – kobiety o bardzo ciepłym głosie, która mimo bycia wegetarianką, regularnie pielęgnuje trofea myśliwskie Stanisława Wilhelma Lilpopa wiszące na ścianach w hallu. Ojciec Anny Iwaszkiewicz był pasjonatem myślistwa. W 1910 roku wyjechał na safari do Kenii, skąd przywiózł nie tylko bogatą kolekcję fotografii, ale również liczne trofea myśliwskie. W pomieszczeniu nie brakuje również innych pamiątek: wspomnianych fotografii czy pocztówek z wypraw Lilpopa.


Trofea myśliwskie Stanisława Wilhelma Lilpopa, zbierane w latach 1882-1925. Fot. Marcelina Cywińska

Hall jest środkowym punktem Stawiska. Można z niego przejść, poza jadalnią, do dwóch innych pomieszczeń. Po lewej stronie znajduje się biblioteka, w której mieszkańcy zgromadzili (według informacji na stoliku obok) około 22 tysiące tomów. W tym momencie wyeksponowana została jedynie część z nich. Na prawo od hallu mieści się dawny pokój Lilpopa, obecnie przerobiony na galerię artystyczną. Przyglądam się coraz to lepszym portretom Anny i Jarosława, ale jeden obraz szczególnie przykuwa uwagę. Jest to portret Iwaszkiewiczów namalowany przez Stanisława Ignacego Witkiewicza.


Witkacy – Portret Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, olej na płótnie, 1922. Fot. Marcelina Cywińska

Portret powstał w 1922 roku w Zakopanem jako prezent ślubny dla młodej pary. Podczas swojego żywota w Stawisku regularnie zmieniał lokalizacje. W 2005 roku został skradziony, podczas włamania do muzeum i odnalazł się dopiero po sześciu latach.

Patrząc na obraz, przypomina mi się zapisek Anny Iwaszkiewicz z 29 kwietnia 1922, na dzień przed ślubem Witkacego z Jadwigą Witkiewiczową (z domu Unrug). Iwaszkiewiczowa wspomina w nim tajemniczość ślubu, którego datę znali wówczas jedynie świadkowie – Zan i Zamoyski. Opisuje również swoje sceptyczne odczucia na temat związku Witkiewicza, a zwłaszcza na temat jego wybranki. Relacjonując spotkanie z kobietą, dziwi się na widok jej utraty wagi i smutnego wzroku. Przyznaje jednak, że jest interesująca i może się spodobać, zwłaszcza takiemu dziwakowi jak Witkacy. Jadwiga prosi Annę o rozmowę i zwierza jej się z braku uczucia do mężczyzny. Chce wziąć z nim ślub, ponieważ wierzy, że jest mu potrzebna. Anna przyznaje w dzienniku, że: „Nagle dla tej istoty prawie obcej doznałam tak głębokiego współczucia, takiego gorącego uczucia sympatii i żalu, że ona musiała to odczuć”. Nie wiem, czy Anna w podobnych sytuacjach była osobą wspierającą, nie wiem też, czy umiała doradzać, jednak gdy czytam podobne wspomnienia, jestem przekonana, że stwarzała dla rozmówcy atmosferę bezpiecznej przestrzeni i była wrażliwą słuchaczką ludzkich historii.


Historie inne, intymne

Na piętrze willi w Stawisku znajdują się: pokój sypialniany, pracownia Jarosława Iwaszkiewicza z ogromnym biurkiem, pokój gościnny oraz pomieszczenie zaaranżowane na galerię pamiątkowych fotografii i urywków wspomnień małżeństwa. Moją szczególną uwagę przykuwa sypialnia, z której Anna w połowie lat 70. przeniosła się do innego pokoju, nie chcąc, jak twierdziła, konkurować z psami, które nieustannie domagały się, aby spać u boku swojego pana. W sypialni znajduje się kolekcja pamiątek po Annie, głównie upominki od jej ojca: stare biurko, fotografie i obrazki o tematyce religijnej. Anna była osobą głęboko wierzącą. Odnoszę wrażenie, że najpiękniejszego przeżycia duchowego doświadczyła w 1915 roku w Kijowie, kiedy pisała: „Otwierają się bramy piękna i ukazują treść – zrozumienie istoty sztuki. Jest nią Bóg, poprzez Boga widzę każde piękno, jest Jego odbiciem, Jego dziełem”.


Sypialnia Iwaszkiewiczów. Fot. Marcelina Cywińska

Jarosław Iwaszkiewicz oświadczył się Annie w Wielkanoc 1922 r. w parku Agrykola. Kobieta zmarła 23 grudnia 1979 roku, a mąż dołączył do niej dwa miesiące później. Wielokrotnie natrafiłam na opinie, że Jarosław Iwaszkiewicz zmarł z tęsknoty za Anią. Świadczyć o tym może przedmowa do dzienników Iwaszkiewiczowej, napisana przez córkę – Marię: „W szafie pokoju, ostatniego Jego (Jarosława – przyp. red.) pokoju, z którego wywieziono Go na śmierć do warszawskiej lecznicy, znalazłam w pudełeczku w kształcie serce dwie niebieskie ozdobne tasiemki od Jej wspaniałej wieczorowej sukni i poziomkowego koloru sweterek. Porównując zdjęcia odkryłam, że był to ten sam sweterek, który miała na sobie Anna w momencie, kiedy wyznali sobie miłość w ogrodzie Agrykola, na wiosnę 1922 r.”. Poziomkowy sweterek znajduje się do dziś w monumentalnej szafie Jarosława Iwaszkiewicza, w pokoju gościnnym w Stawisku.

Po śmierci Jarosława Iwaszkiewicza, zgodnie z jego ostatnią wolą, Stawisko stało się własnością państwa, a następnie zostało przekształcone w muzeum. Organizowane są tu spotkania literackie, rocznice, konkursy recytatorskie i inne wydarzenia. Przy wejściu można zakupić wiele pozycji związanych z Iwaszkiewiczami i samą willą. To, co najistotniejsze – duch Stawiska jest wiecznie żywy i oby tak zostało. 


Muzeum im. Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów w Stawisku. Fot. Marcelina Cywińska

Bibliografia:
– stawisko.pl
– „Dzienniki i wspomnienia” – Anna Iwaszkiewiczowa
– „Pra. O rodzinie Iwaszkiewiczów” – książka Ludwiki Włodek
– Almanach o Stawisku
– Listy Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów 1922-1926


Tematem miesiąca nowego działu Teczka z Historią są historie przywiezione z wakacyjnych podróży.


Obrazek wyróżniający: Anna Iwaszkiewicz z córką, źródło: Wikipedia

Wpisy

Studentka polonistyki na UW, miłośniczka literatury pięknej i ogromna entuzjastka kultury. Jej feministycznym marzeniem jest wychowywanie młodych dziewczyn na pewne siebie kobiety poprzez pisanie.
Sekretarz magazynu „Nowy Folder”. Zajmuje się nowym działem „Newsletter kulturalny”.