/

Paryż bez kontroli

Hakim Lightman opuszczając paryski dom z aparatem na szyi zamienia się w turystę, który odkrywa miasto po raz pierwszy. Polegając na intuicji i będąc prowadzonym przez wewnętrzny GPS, obserwuje Miasto Świateł przez czarno-białe okulary. 

Określasz siebie jako fotografa-humanistę. Co to znaczy?

Obchodzi mnie wszystko, co ludzkie. Pragnę uchwycić piękno codzienności, a przez to oddać hołd szczęściu i idei, że każdy z nas może być bohaterem swojego dnia.

Dlaczego wybrałeś fotografię uliczną?

Zdecydowałem się na fotografowanie ulicy dlatego, że tam nikt i nic mnie nie kontroluje. Musisz się nagimnastykować, żeby coś osiągnąć. W końcu nie wiesz gdzie i kiedy uda ci się uchwycić odpowiedni moment. To mnie motywuje do bycia jeszcze ostrożniejszym łowcą. Wybrałem ten rodzaj sztuki intuicyjnie, moja codzienna praktyka Sufi [sufizm – zbiorcze określenia dla różnorakich nurtów mistycznych w islamie –  red.] sprawia wręcz, że jest to doświadczenie duchowe.

Food and Love | Jedzenie i miłość
© Hakim Lightman

Uprawiasz jeszcze inny rodzaj fotografii?

Zarabiam realizując zlecenia fotograficzne dla przedsiębiorstw i korporacji. Wykonuję też proste, płatne portrety.

Jak wygląda twój typowy dzień?

Wstaję bardzo wcześnie. Dużo energii wkładam w rozwój umysłu i życia duchowego. Na zdjęcia wychodzę, gdy czuję, że już czas. Bez tego impulsu nie fotografuję.

Czyli nie spotkamy cię na ulicy codziennie. 

Tak jak mówiłem wcześniej, muszę poczuć, że właśnie teraz czas wziąć aparat i rzucić się w poszukiwanie miejsc w Paryżu, polegając na intuicji. Chcę kręcić się tam, gdzie często przebywają ludzie, ale nie ma reguły, że akurat tam usłyszą moją migawkę. Nie wiesz gdzie jest twoje zdjęcie. Jedyna opcja, by się dowiedzieć, to zaufać wewnętrznemu GPS-owi. Kiedy robię warsztaty dla studentów, pytam ich, gdzie się wybieramy. Może zdjęcie czeka na ciebie po prawej, a może po lewej?

Ze względu na pandemię koronawirusa siedzimy teraz zamknięci w domach. Jeśli fotografujesz ulicę kiedy chcesz, nie musisz aktualnie opuszczać czterech ścian. Czy mimo wszystko ci się zdarza?

Nie, na ten moment nie wychodzę. Urodziło mi się dziecko, chcę zadbać o bezpieczeństwo mojej rodziny. Prowadzę obecnie e-learning z trójką studentów przez zooma, ale szczerze przyznam, że nie mogę się doczekać, kiedy znów wyruszę na ulicę. To moja pasja, ale podchodzę do niej nietuzinkowo. Zdarza mi się nie robić zdjęć przez trzy, pięć miesięcy, bo czuję, że to nie jest odpowiedni moment. A zaraz trafia się miesiąc, w którym fotografuję codziennie. Nie traktuję tego jako pracy. Gdy czuję blokadę i nie doświadczam fotografii, szukam inspiracji we wszystkim innym: książce, filmie czy podróży. Szczególnie to ostatnie pozwala mi być lepszym, bo zdobywam nowe ID, emocje czy świeżą perspektywę.

Czy Paryż jako miasto cię inspiruje? Jak wpływa na twoją pracę artystyczną?

Trudno uprawiać tu uliczną fotografię, bo Francuzi boją się zdjęć. Ciągle myślą o swoim prawie wizerunkowym nie wolno robić Ci tego zdjęcia! –wykrzykują. Uważam to za problem we Francji. W innych krajach np. w Polsce, tak nie jest, działa więcej fotografów ulicznych.

Urodziłem się w Paryżu, mieszkam tu od zawsze. Przez rok pracowałem jako taksówkarz, co pomogło mi poznać miasto od podszewki. Jedną z rzeczy, które w nim kocham, to kosmopolityczny charakter tej metropolii, gdzie ludzie różnego pochodzenia żyją razem. Większość paryżan nie przepada jednak za tym, że w mieście jest dużo turystów. Ja codziennie staram się wewnętrznie pozostać jednym z nich, by nie zatracić zachwytu. Kiedy odwiedzasz Paryż po raz pierwszy i spoglądasz na Wieżę Eiffla, mówisz ,,wow”. Jeśli widzisz ją codziennie, zapytasz raczej ,,cóż to jest”. Już jej nie zauważamy. Percepcja pierwszego razu jest bardzo ważna. Pomaga mi ona zauważać ciągle nowe rzeczy.

Le temps passe mais la vie continue | Czas mija, a moje życie idzie wciąż do przodu
© Hakim Lightman

Co zmieniło się w obrazie Paryża?

Fotografuję jego ulice zaledwie cztery lata, ale to, co jest uderzające, to nieudolność, jaką wykazuje urząd Miasta – nie radzi sobie z nim. Zmieniono ruch uliczny, przez co zwiększają się korki. Ograniczono transport samochodowy, zrobiono więcej przestrzeni dla przechodniów. W założeniu zmniejszenie emisji spalin miało poprawić życie paryżan. W rzeczywistości powietrze o wciąż kiepskiej jakości nie wnosi nic lepszego, nie mówiąc już o sprzątaniu miasta, które się pogorszyło. Nie przepadam za polityką, ale nie podoba mi się fakt, że miasto staje się coraz droższe. Ludzie z niskimi płacami opuszczają Paryż, czego skutkiem jest powstawanie osiedli zamieszkałych tylko przez zamożnych. Ale takie są reguły gry.

Kolejny problem polega na tym, że coraz więcej mieszkań przeznaczanych jest na Airbnb. Jeśli wybierzesz się na Île de la Cité [jedna z dwóch naturalnie pozostałych wysp Sekwany w centrum Paryża –  red.], spotkasz tam tylko turystów. Kupowanie apartamentów pod wynajem się opłaca. Kiedyś przestrzeń ta była popularna wśród mieszkańców, teraz przepełniają ją biznesmeni. Paryż stał się miastem bardziej dla turystów, niż lokalsów.

Miasto tętni życiem i kolorem, a ty przedstawiasz je głównie za pomocą czarno-białych zdjęć. Skąd pomysł na tę konwencję?

Próbuję przekonać się do koloru, ale preferuję czerń i biel ze względu na możliwość operowania światłem. Jestem trochę jak jeden z moich ulubionych piłkarzy, Edgar Davids, który z powodu jaskry mógł grać tylko w okularach. Może jak on, lepiej widzę po prostu na biało i czarno.

Jak sprawiasz, że ludzie, których fotografujesz, cię nie dostrzegają? Większość twoich prac zachowuje intymny charakter sceny.

Podążam za tłumem i staram się trzymać ludzi jak najbliżej, a czasem potrafię stać godzinami nie robiąc żadnego zdjęcia, bo nic mnie nie interesuje. Nazywam to techniką ,,na turystę” – nie robię zdjęć z poziomu oczu, a aparatu zawieszonego na szyi.

Jak ninja.

Ludzie zmieniają wyraz twarzy, jak tylko zauważą obiektyw. Chcę zachowywać ich naturalność i ten l’instant decisif [fr. decydujący moment].

Hélicopter granny | Babcia helikopter
© Hakim Lightman

Na tym polega ten instynkt, działanie wewnętrznego GPS-a, o którym wspomniałeś wcześniej?

Każdy rodzi się z własnym GPS-em, ale trzeba nad nim pracować. Słucham siebie, obserwuję co dzieje się w mojej głowie. Pierwsze co do niej przychodzi jest cenne jak diament, nawet jeśli reszta rzeczy wskazuje przeciwnie. Nie brzmi to logicznie, ale właśnie tak to działa. Dlatego kocham fotografię ulicy. Nie czuję tego robiąc zdjęcia ,,normalnie”. Pamiętam swoje pierwsze graffiti w Paryżu, jeszcze w młodości. Malowałem ściany przez cztery lata. To bardziej niebezpieczne, mogą złapać cię gliny, czujesz adrenalinę, działasz w nocy. Ale chodzi o ten sam instynkt, podobny do zwierzęcego. Nie znasz efektu końcowego, znów – nie masz kontroli.

A czy kiedykolwiek kontrolujesz dobór fotografowanych? Szukasz kogoś konkretnego?

Nie wiem. Uwielbiam wybierać zakochanych, bo to jest mocno związane z Paryżem. Lubię też fotografować starsze osoby, bo reprezentują sobą historie, które podziwiam. Biedny czy bogaty, to nie ma dla mnie znaczenia. Szukam pewnej osobliwości. Wszyscy ludzie są dla mnie na swój sposób wyjątkowi.

Co z zakochanymi ze zdjęcia, którym wygrałeś konkurs w magazynie Photo? Jaka jest ich historia?

Tamtego dnia krążyłem w kółko przez dwie godziny. Zrobiłem kilka zdjęć, ale nie byłem z siebie zbytnio zadowolony. Szczerze mówiąc, zacząłem wątpić w swoje umiejętności i w końcu powiedziałem sobie, że to nie jest mój dzień i lepiej, żebym wracał do domu.

Biorę metro, stoję na czele wagonu i kilka stacji dalej zauważam parę. Całują się z otwartymi ustami, szalenie w siebie zapatrzeni. Widzę ich z dystansu i mówię sobie, że może jednak dziś nie wrócę z niczym. Wstaję z krzesła i biegnę przez trzy przejścia metra. I w końcu robię zdjęcie wiedząc, że na pewno wyszło niedbale. W domu orientuję się, że nie jest zupełnie ostre. Zachowałem je jednak, myśląc o jednym z moich mentorów –  Robercie Doisneau, którego słynne zdjęcie ,,Pocałunek przy Hotelu de Ville” też jest nieostre. Potraktowałem to jako znak.

Bon baiser de la ligne 9 | Niezły pocałunek z linii 9
© Hakim Lightman

Hakim Lightman – fotograf samouk, humanista, mieszka i działa w Paryżu. Kształtował swoje artystyczne spojrzenie poprzez różne twórcze aktywności: w muzeum, gdzie w wieku 8 lat spędził wiele godzin szkicując oglądane obrazy; na ulicy, gdzie w wieku lat 15 zadecydował, że będzie artystą; szyjąc ubrania i ręcznie malowane czapki; malująć podpisywał się jako „Hack”, gdy miał 22 lata; później zajmując się kostiumami teatralnymi wyprodukował także własne show jednego aktora. Wtedy przylgnął do niego pseudonim Hackman. W wieku 27 lat zaczął fotografować pod imieniem Lightman, łącząc w ten sposób wszystkie wcześniejsze doświadczenia artystyczne. Zawsze szukający „tego decydującego momentu”, przemierza ulice z zamiarem inspirowania innych do uchwycenia piękna codzienności.

Do inspirujących go artystów zaliczają się: Da Vinci, Rembrandt, Van Gogh, Shoe, JR, Cartier-Bresson, Doisneau, Toscani, McCurry, Maier, Winogrand, Meyerowitz, Klein and Erwit.

W styczniu 2019 r. został laureatem jednego z największych konkursów fotograficznych organizowanego przez magazyn Photo. 

Instagram Hakima Lightmana

Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami są metropolie. W ramach otwartego majowego pokazu Nowy Folder x Against Gravity mieliśmy wyświetlić „21 x Nowy Jork” (reż. Piotr Stasik, 2016). Film można obejrzeć za darmo na Ninatece.

fot. obrazek wyróżniający: © Hakim Lightman

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.