Centrum Kapuścińskiego

Książka Davida Granna „Zaginione miasto Z” zdmuchuje kurz z zapisków dawnych odkrywców i prowadzi nas w labirynt dżungli, która sto lat temu była białą plamą na mapie świata.

 

 


Wedle podań, Eldorado miało istnieć na skraju Boliwii, Peru i Brazylii. Pierwsi szukali go portugalscy konkwistadorzy. Na przełomie XIX i XX wieku Europa jeszcze wierzyła, że zielona Amazonia skrywa to cudowne miasto. Przekonanie to rozgrzewało wyobraźnię nieustraszonych odkrywców takich jak Percy Fawcett (1867-1925), który po latach stał się  głównym bohaterem książki „Zaginione miasto Z”.
Fawcett był brytyjskim wojskowym oraz podróżnikiem. Używał tytułu pułkownika, choć w wojskowej hierarchii nigdy nie dosłużył się tego stopnia.  Kiedy miał 19 lat wstąpił do Royal Artillery i odbywał służbę na Ceylonie. 15 lat później wstąpił do Królewskiego Towarzystwa Geograficznego (Royal Geographical Society), gdzie został przeszkolony w dziedzinie kartografii. Na zlecenie wywiadu brytyjskiego wyjechał do Afryki. W 1906 roku odbył pierwszą podróż do Brazylii. Stanął na czele wyprawy mającej wytyczyć granice między Brazylią a Boliwią. Rozpoczął karierę jednego z najbardziej nieustraszonych odkrywców tamtych czasów, który odczuwał niemalże obsesyjną chęć odnalezienia Eldorado.  W 1925 roku zabiera w podróż swego dorosłego syna i jego kolegę. Wyprawa ginie bez śladu. Ekipy poszukiwawcze również przepadają w dżungli.
Autor książki David Grann, amerykański dziennikarz i pisarz współpracujący m.in. z „The New Yorker”, rzuca się w wir starych notatek Fawcetta i kronik konkwistadorów, przez co na moment staje się niewolnikiem obsesji Fawcetta.  Cała historia jest bardzo dobrze poprowadzona, dzięki czemu książka nie przytłacza ilością dat, a wciąga opowieściami o niebezpieczeństwach dżungli. Jest napisana tak sugestywnym językiem, że czytelnik ma wrażenie jakby wraz z wychudzoną i wynędzniałą ekipą przechodzimy wszystkie przygody i choroby, których doświadczyli. Można wręcz poczuć dokuczające im komary i larwy, które zalęgają się pod skórą.
Znana krytyczka literacka Michiko Kakutani uznała „Zaginione miasto Z” za jedną z dziesięciu najlepszych książek 2009 roku. Napisała, że jest ona „jednocześnie biografią, opowieścią detektywistyczną i fenomenalnie wyrazistym przykładem literatury podróżniczej, która łączy w sobie zdolność obserwacji Bruce’a Chatwina z poczuciem absurdu podobnym do Evelyna Waugha”. Książka  zainspirowała również reżysera Jamesa Graya do stworzenia scenariusza filmu biograficznego o Percym Fawcetcie.
Do dziś nie wiadomo, co się stało z bohaterem książki: czy zmarł z powodu chorób i wycieńczenia, czy został zabity przez indiańskie plemiona, czy może przeżył jeszcze parę lat zasymilowany z tubylcami. Wiadomo za to, że do dziś jest patronem wszystkich ekscentryków, dla których zdjęcia satelitarne to za mało i którzy eksplorują to, co jeszcze nieodkryte.

 

Monika Tułodziecka
„Zaginione miasto Z. Amazońska wyprawa tropem zabójczej obsesji”
David Grann
Tłumaczenie: Dominika Cieśla-Szymańska
Wydawnictwo WAB
Wydanie I 2010, Wydanie II 2018

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Nobel ma w sobie coś z kobiety

Nobel ma w sobie coś z kobiety

O Swietłanie Aleksijewicz, Nagrodzie Nobla i Białorusi pisze Alesia Ptushka...
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

Paweł Cywiński: Biedak ubrany w ideały

„Duży Format zmonopolizował reportaż” – rozmowa z Pawłem Cywińskim

Name required

Website