/

Piękny jest kraj, w którym ludzie mówią, że wszystko jest złe

[spider_facebook id=”2″]

 

Tomasz Sikora to polski fotograf, autor kilkudziesięciu wystaw, które można oglądać na całym świecie. W ostatni wtorek, 28 kwietnia, na spotkaniu w Galerii Kuratorium w Warszawie przedstawiał swój album z cyklu „Out of Context” ze zdjęciami ze Stambułu.

 

Tomasz Sikora chętnie rozmawiał o Stambule z gośćmi wystawy (fot. Agnieszka Wilkos) 

 

Fotografie pokazują życie wiecznie zatłoczonej ulicy İstilkal.– Robiąc zdjęcia, zdałem sobie sprawę, że zatrzymanie momentu, chwili, jest bardzo trudne. Później, kiedy na nie patrzyłem, widziałem osoby, które prawdopodobnie nigdy z sobą nie rozmawiały, nie znały się. Jednak na fotografiach zachodzą między nimi relacje. Jeśli wytniemy fragment, jakąś postać, z kontekstu i zestawimy ją z innym zdjęciem – uzyskamy inną historię. Tu pojawia się pytanie: na ile jest to dokumentem, skoro możemy kształtować rzeczywistość? – zastanawiał się autor.

 

Podczas spotkania o Stambule opowiadali także Tuğrul Çetiner i jego żona Bożena. To właśnie im Sikora zadedykował swój album. Tuğrul Çetiner, Turek, mówił o zmianach w mieście. Porównywał dzisiejszy Stambuł z tym, który pamięta z młodości. – Kiedy jako młody człowiek wychowywałem się Turcji, to miasto liczyło pięćset tysięcy mieszkańców. Dzisiaj ta liczba wzrosła do dwudziestu pięciu milionów. Ludzie przyjeżdżali z dzikiego wschodu, szukali pracy. Każdy z nich przyjechał ze swoją kulturą. Muszę przyznać, że te zdjęcia to dzika strona Arabii. Kiedyś to była Europa. Do obecnego Stambułu nie tęsknię – skomentował Çetiner.

 

Jego żona natomiast stwierdziła, że Stambuł jest dynamicznym miejscem, a mieszkańcy są otwarci, komunikatywni, pełni emocji. – Tamtejsze relacje są zupełnie inne. Nie przeszkadza nam, że jesteśmy świadkami pewnego rodzaju Orientu i że w nim uczestniczymy. To miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie, w którym każdy może poczuć się dobrze – mówiła.

 

Dalej państwo Çetiner, odpowiadając na pytania zadawane przez gości, opowiadali o codziennych sprawach miasta, o ludziach, o zwierzętach oraz wyjaśnili, dlaczego dobrze jest być w Stambule kotem. Były także rozmowy o polityce oraz sztukach teatralnych wystawianych przez Tuğrula Çetiner.

 

SONY DSC

Jeśli wytniemy fragment, jakąś postać, z kontekstu i zestawimy ją z innym zdjęciem – uzyskamy inną historię. Tu pojawia się pytanie: na ile jest to dokumentem, skoro możemy kształtować rzeczywistość? – zastanawiał się autor (fot. Agnieszka Wilkos)

 

Sam Sikora o prezentowanym albumie mówił niewiele. Zdecydował się na czarno-białe fotografie, uznając, że kolor zbyt przyciąga, odwraca uwagę od relacji, które możemy zauważyć na fotografiach. – Nie sposób sobie wyobrazić, jak Stambuł jest barwny, dynamiczny i egzotyczny. Gdybym zdecydował się na użycie koloru, nikt nie dostrzegłby tego, co dzieje się na zdjęciach. Każde z nich to osobna historia. Oglądając je, za każdym razem możemy interpretować je w inny sposób. Użycie barw w tego rodzaju fotografiach jest zbędne. Nie chodzi o pokazanie egzotyki i tysiąca kolorów, w które bogate jest to miasto. Chodzi o relacje, o reakcje ludzi.

 

Co więcej, autor zwrócił uwagę na specyfikę robienia zdjęć tłumowi. Zaznaczył, że dynamika, jaką cechuje się ta ulica, jest niewyobrażalna. Zależało mu na ujęciach twarzy, które, według niego, mówią najwięcej. Zdjęcia nie są pozowane, a spontaniczne, naturalne.    – To zdjęcia ludzi przynależących do różnych grup wiekowych: od zakochanej pary, poprzez śpiące dzieci i przygnębioną młodzież, po starsze panie robiące zakupy na targu. To także ujęcia dobrze ubranych kobiet i ubogich osób. Album jest przepełniony różnymi emocjami, a jego układ pozwala na szeroką i dowolną interpretację. Dobierałem zdjęcia tak, żeby postacie do siebie pasowały. Starałem się łączyć je w pary. Dzięki temu, mimo że w rzeczywistości te osoby prawdopodobnie nigdy z sobą nie rozmawiały, tutaj tworzą relację. To właśnie mnie fascynuje w fotografii: że mogę tworzyć własną historię – opowiadał Sikora.

 

Agnieszka Wilkos