/

Pierwiastek z Chybia

– Wyślę pani nasz folder. Proszę tylko podać adres. – A można mailem? – Nie, my to mamy w wersji papierowej. Wyślemy pani pocztą, we wtorek. W czwartek czeka na mnie duża koperta. W środku –  jubileuszowe wydawnictwo „45 lat Amatorskiego Klubu Filmowego Klaps”.

Franciszek Dzida przy pracy w klubieFranciszek Dzida fot. archiwum AKF Klaps

Było ich trzech: Franciszek Dzida, Józef Orawiec i Kazimierz Pudełko. Wszyscy młodzi, pełni zapału. Chcieli od życia więcej niż tylko pracy w fabryce zaopatrującej w kostki cukru całą Polskę. Klub filmowy – to było to! Pierwsze spotkanie odbyło się 10 czerwca 1969 roku. Idea, która się wtedy narodziła, trwa w Chybiu do dzisiaj.

Najważniejsze są ogromna chęć i pasja tworzenia – mówi Rafał Cymorek, członek klubu od 1994 roku i dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury, w ramach którego działa obecnie „Klaps”. – Wciąż jesteśmy tak samo otwarci na nowych chętnych. Każdy, kto do nas trafia, bez względu na to, ile ma lat, nosi w sobie taki szczególny pierwiastek, gen wspólnej pracy.

W trakcie spotkań, a te starają się organizować dwa razy w tygodniu, nie rozmawiają jednak tylko o kinie i sztuce. Są jak rodzina. I tak jak w rodzinie – ich siłą jest wielopokoleniowość. Nie wszyscy członkowie zajmują się zresztą działalnością artystyczną.

Klapsowiczem jest się wtedy, gdy pracuje się na rzecz klubu – opowiada Rafał Cymorek. – Jedni reżyserują, drudzy robią zdjęcia, jeszcze inni są odpowiedzialni za pomoc techniczną i światła. Mamy stałych współpracowników, którzy zajmują się stroną internetową. Czasami trzeba też po prostu przyjść i posprzątać.

Kiedy Kieślowski spotyka Dzidę

Przez 45 lat istnienia „Klapsa” powstało ponad sto utworów: filmów i etiud. Właśnie trwają prace nad dokończeniem i uruchomieniem archiwum. Wszystkie materiały są digitalizowane. Ostatnio w trakcie przewijania starych taśm udało się znaleźć 3,5 minuty filmu Kazimierza Pudełki, które ten od 42 lat uważał za zaginione. Trafiono też na inne cenne znalezisko.

spotkanie klubowe 1Spotkanie klubowe fot. archiwum AKF Klaps

Dwa dni temu odkryliśmy 8 minut nagrania z premiery „Amatora” w Chybiu – mówi Rafał Cymorek. – Do tej pory byliśmy przekonani, że z tego wydarzenia zachowało się tylko 1,5 minuty, które mamy na VHS-ie.

Pierwszy w Polsce pokaz jednego z najbardziej znanych filmów Krzysztofa Kieślowskiego odbył się tutaj nieprzypadkowo. Opowieść o Filipie Moszu – młodym zaopatrzeniowcu, który kupuje kamerę, by zarejestrować narodziny i rozwój swojej córki, a z biegiem czasu odkrywa w sobie filmową pasję – jest inspirowana historią Franciszka Dzidy – jednego z trzech założycieli i prezesa „Klapsa”. Dzida i Kieślowski poznali się w 1977 roku podczas Ogólnopolskiego Przeglądu Filmów Amatorskich w Krakowie. Dwa lata później – dokładnie 29 września 1979 roku – „Amatora” zaprezentowano w Chybiu.

Przez długi czas, my, młodzi, którzy dołączyliśmy w latach 90., nie byliśmy świadomi, że Franek to pierwowzór postaci Filipa Mosza – wspomina Rafał Cymorek. – Franek, zawsze taki wygadany, w tym jednym przypadku pozostawał dziwnie skromny. Nie wykorzystywał tego, nie obnosił się z tym. Spotkania z Kieślowskim, jego przyjazdy do Chybia miały jednak wielki wpływ na działanie „Klapsa”.

spotkanie klubowe 4 Spotkanie klubowe fot. archiwum AKF Klaps

Przez lata klub dorobił się własnej marki kulturalnej. Filmy realizowane przez jego członków skupiały i skupiają się na człowieku. Nawet w czasach PRL-u pozostawały dalekie od polityki, co nie do końca podobało się władzom cukrowni, przy której „Klaps” funkcjonował. Jakby tego było mało, klapsowicze poruszali w swoich obrazach kwestie erotyczne. Nagość na ekranie budziła zgorszenie, po wsi krążyły plotki, że za zasłoniętymi oknami dawnego oficerskiego kasyna dzieją się jakieś bezeceństwa.

Tematyka erotyczna działała na wyobraźnię, ale nie było też tak, że powstawały tu tylko czy głównie tego rodzaju filmy – wyjaśnia Rafał Cymorek. – Wszystkie istniały w jednej kopii, więc żeby je zobaczyć, trzeba było przyjść na projekcję. Utrudniony dostęp do kina dotyczył zresztą nie tylko działalności „Klapsa”. Takie mieliśmy wtedy czasy. Teraz w dobie mediów masowych jest dużo łatwiej.

Postęp technologiczny umożliwił szersze dotarcie z filmami tworzonymi przez członków klubu. Najpierw były dostępne na kasetach VHS w wypożyczalni wideo, dzisiaj można je znaleźć w bibliotece publicznej.

Po latach rozmów i obserwacji miejscowości myślę, że większość negatywnych wypowiedzi i plotek wynikała z zazdrości i zawiści tych, którzy nie odkryli w sobie tego pierwiastka, żeby realizować się w „Klapsie” – mówi Rafał Cymorek.

Pieczątki prezesa i inne skarby

Na przełomie lat 80. i 90. mało brakowało, a w „Klapsie” nie realizowałby się nikt. W 1989 roku z pomieszczeń klubowych ukradziono kamery, magnetowidy, kasety. Straty wyceniono na 20 mln złotych. W 1991 roku przyszedł kolejny cios: podjęto decyzję o likwidacji Środowiskowego Centrum Kultury w Chybiu, a to oznaczało, że klub stracił mecenasa. Franciszek Dzida zaczął walczyć o przetrwanie inicjatywy. Tymczasem w 1992 roku grupa młodych miłośników kina utworzyła Klub pod Amfiteatrem. Oba przedsięwzięcia zaczęły się przenikać, aż stały się filarami utworzonego w 1995 roku Gminnego Ośrodka Kultury. Tymi filarami są zresztą do dzisiaj. Oprócz tego w GOK-u prowadzona jest jednak także szeroko zakrojona działalność warsztatowa: istnieje aż 16 grup artystycznych. Ośrodek organizuje do tego cykliczne imprezy i zajmuje się wydawnictwami dotyczącymi Chybia.

To specyficzna gmina – podkreśla Rafał Cymorek. – Mamy tu pięć sołectw, 9,2 tys. mieszkańców. A działa kilkanaście różnych form stowarzyszeń, do których należy dwa tysiące ludzi.

1P7A6179Po 45 latach klub wciąż działa, fot. archiwum AKF Klaps

W jubileuszowym folderze poświęconym 45-leciu „Klapsa” znalazły się fotografie obecnych członków klubu. W sumie 52. Nie ma wśród nich Franciszka Dzidy. Prezes zmarł w 2013 roku. Zachowały się jego pieczątki (chociaż klub nigdy nie był sformalizowany), dzisiaj wystawiane w gablotach. Takich pamiątek klubowiczów zebrało się tyle, że zorganizowano „Wystawę archiwaliów”. Uroczyste otwarcie nastąpiło 16 czerwca 2014 roku. W archiwum Dzidy wciąż czekają jednak nowe materiały.

Chcemy je uporządkować do końca roku – mówi Rafał Cymorek. W planach na najbliższy czas jest też rozpoczęcie prac nad wydawnictwem podsumowującym 45-lecie klubu. Od września do produkcji ruszają do tego dwa pierwsze filmy związane z jubileuszem. Przed „Klapsem” również dwa projekty warsztatowo-szkoleniowe dla dzieci i młodzieży organizowane przy użyciu nowego sprzętu zakupionego w ramach operacji „Zielona Akademia Filmu i Fotografii”. Wciąż trwa realizacja pomysłu „Gadające głowy” – dokumentów o najbardziej znanych chybianach. Tytuł zapożyczony od Kieślowskiego to oczywiście nie przypadek.

 

Agnieszka Kapela