/

Piiiii

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


(Tu coś, czego nigdy nie robię, ale wszystkich językowych purystów proszę o pominięcie tego tekstu i zapoznanie się z całą masą kulturalnych artykułów znajdujących się na naszej stronie. Innymi słowy, PARENTAL ADVISORY i kontynuujecie na własną odpowiedzialność. Pozdrawiam serdecznie.)


Polska jest swego rodzaju Tabulandią. Wszystkie tematy i wyrażenia zakazane jak nazwisko Voldemorta nie mają nawet barw politycznych, bo od kiedy pamiętam, lista tego, o czym mówić, a najlepiej myśleć, nie wypada, jest długa jak tomik zebranych idiotyzmów Marka Suskiego. A tu przyszły feministki przebrzydłe i nie tylko głosem, ale i transparentami łamią językowe tabu. Nie byle jak, bo jednym z bardziej dosadnych wulgaryzmów oznaczonych w Słowniku polskich przekleństw i wulgaryzmów PWN-u przez Macieja Grochowskiego ostrzegawczym wulg.!


Obiektywny w temacie wulgarnego języka nie jestem. Przyznam się, że w bliskich kontaktach towarzyskich wplatam tu i ówdzie kilka wulgaryzmów w dość swobodny sposób, bez większego zastanowienia. Ale manifestacje to nie przyjacielskie zloty. W związku z tym cały ruch oburzonych rzuca się w przestrzeni publicznej, że jak to tak, te dziewczęta nie zwracają się do rządu z uprzejmą prośbą, żeby opuścił swoje stanowiska, a karzą mu wypierdalać? No nie przystoi tak demoralizować. Ale, kur…czę, dlaczego?


Wulgaryzmy mają siłę. Wspomniany wyżej Maciej Grochowski w swojej słownikowej definicji określa je jako „jednostki leksykalne, za pomocą których mówiący ujawnia swoje emocje względem czegoś lub kogoś, łamiąc przy tym tabu językowe”. Łamanie tabu jest oczywistością, ale zwróćmy uwagę przede wszystkim na aspekt wyrażania emocji. Nie jest przypadkiem tak, że inne słowa zawiodły? Co więcej, czy nie w tym celu wyodrębniliśmy sobie te kilka słówek z całego językowego koszyka? Właśnie do sytuacji, w których każda inna forma zawiedzie. Kiedy bezsilność odcina wgrane w mózgu zahamowania, a narastające rozżalenie przeradza się we wkurwienie, które jak para w czajniku musi znaleźć swoje ujście.


Z drugiej strony, może taki ból przeciwników Strajku Kobiet o język protestów wynika z zastałych norm kulturowych? Może, po prostu, kobiecie nie wypada? Wiele antypisowskich manifestacji temu Władysław Frasyniuk wspominał przez mikrofon ze sceny swój pobyt w więzieniu. Przytoczył historyjkę, w której jeden z osadzonych, stojąc przy oknie, krzyczał „jebać komunę!”, na co inni odpowiadali „jebać, jebać i się nie bać”. Pamiętacie, żeby zrobił się wokół tego taki dym, jak wokół dzisiejszego „wypierdalać”? Do napisania na ten temat skłonił mnie łódzki radny PiS-u Sebastian Bulak, który zażądał ustąpienia ze stanowiska Agnieszki Kobylińskiej – pełnomocniczki Hanny Zdanowskiej ds. dzieci i młodzieży. Na czwartkowej demonstracji powiedziała ze sceny: „Tak długo się blokowałam, żeby w miejscu publicznym, tak samo jak stoję nie używać słów wulgarnych. Ale już jestem tak wkurwiona na to wszystko, ja pierdolę, naprawdę jestem wkurwiona”. I naprawdę mamy jej mieć to za złe? Czy nie ma na co być wkurwiona w obecnej sytuacji? Czy jest sens w całej tej paranoi chować emocje za kurtyną elegancji i taktu? Czy to, w ogóle, jest nietaktowne? Wracamy do słownika. Według SJP jest to „umiejętność zachowania się”. Postawmy na jednej szali odebranie polskim kobietom ich godności i praw, na drugiej baner z napisem „Jebać PiS”. Naprawdę waga przechyla się według Was na stronę z tekturą wymalowaną farbą?


Podsumowując, widzę to tak: jeżeli jest tak, że to kobietom nie wypada i stąd jest ten cały szum, wróćcie do swoich jaskiń, neandertalczycy. Jeżeli nie wypada, bo miejsce publiczne, wiece, mikrofony i sceny, to pomyślcie najpierw, czy znacie jakieś niełamiące tabu słowa, które odpowiadają obecnej sytuacji. A jeżeli jest tak, że no niby słów znaleźć nie możecie, ale i tak olaboga przeklinajo, to mam dla Was inny przekaz z transparentu: „To jest wojna” – czołgi rozgrzane, radzę zejść z drogi, bo tych leksykalno-purystycznych pierdół gąsienice nawet nie poczują w trakcie przejazdu.

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.