/

Plaster dla mnie i dla ciebie

Gratulujemy Janowi Komasie i ekipie filmu „Boże Ciało” nominacji do Oscarów w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy. Na tej liście powalczy właśnie z „Krainą Miodu”, która nominowana została również w kategorii Najlepszy Pełnometrażowy Film Dokumentalny.

Wioska bez rzeki nie jest prawdziwą wioską – przypomina starą prawdę matka Hatidze, bohaterki dokumentu „Kraina Miodu”. Albo wioska bez pszczół. Albo świat bez szacunku.

50-letnia Hatidze Muratova polega na skrzydlatych przyjaciołach. Utrzymuje się jedynie z produkcji miodu, który sprzedaje na targu w Skopje. Jest zaradna, jak trzeba spuści z ceny, innych przekonuje, że za miksturę dobrej jakości płaci się 20 euro. Pamięta, by kupić schorowanej matce farbę do włosów, choć tamta nie wstała z łóżka od czterech lat, a jej stara, owinięta w kokon z chusty twarz, jest trudna do rozpoznania. Hatidze wie jednak, że każdy chce czuć się pięknym, a wie to ponieważ piękno potrafi dostrzegać. Jest doskonałą, subtelną obserwatorką, dlatego z uwagą śledzi wydarzenia, jakie odmienią wioskę w bałkańskich górach.

Między prymitywnie zbudowane domki, przypominające odosobnieniem scenerię z ,,Szczęśliwego Lazzaro”, wjeżdża pewnego dnia korowód licznej rodziny. Choć najmniejsze dzieci biegają w postrzępionych ubraniach, za przyczepami ciągnie się stado kilkudziesięciu krów. Hussein, typowa głowa patriarchalnej rodziny, ma ambicje na dochodowy biznes. Podpatrując działania sąsiadki Hatidze, sam rozpoczyna hodowlę pszczół. Z jednej strony wmawia dzieciom, że pieniądze z produkcji przeznaczy na ich edukację, z drugiej zmusza je do pracy mimo iż boją się broniących swoich siedzib owadów. Mam żądło w głowie – powie potem w bólu sam Hussein i w efekcie, raczej nieświadomie, podsumuje celnie własną osobę.

fot. dystrybucja

W trakcie oglądania „Krainy Miodu” bardzo czytelnie odkodowuje się różnice między sąsiadami wioski (oddziela ich nawet symboliczny, kamienny mur). Hatidze, doświadczona pszczelarka, wie, że cierpliwość sprzyja lepszym owocom. Hussein traci wiele plastrów, sięgając po słodycz zbyt szybko. Ona, choć świadoma odpowiedzialności za utrzymanie chorej matki, nie bierze więcej miodu, niż potrzebuje. Połowę zostawia pszczołom, bo wie, że bez tej części zginą. Chciwy ojciec zgadza się z kolei na układ z handlarzem i małą hodowlę próbuje gwałtem zmienić w masową – to właśnie jego będą żądlić owady. Hatidze nie musi zakładać specjalnych rękawic. Te same dłonie z podobną dozą czułości będą głaskały kota, psa, drzewa, ale też głowę leżącej w swym kokonie matki.  

Aż ciężko uwierzyć, że film ten, zresztą doceniony na wielu festiwalach na wszystkich kontynentach (laureat między innymi Sundance i warszawskiego Millenium Doc Review), jest dokumentem, nie zaś fabularną formą artystyczną. Niewiarygodne są ciepłe, autentycznie przywołujące na myśl barwy miodu kadry (Daut, Ljuma), ale i sama Hatidze, rzeczywista do bólu w swojej godnej postawie wobec życia. Wzrusza jej śpiew, którego nawet nie przetłumaczono, spacer po polach, do których nie da dotrzeć się samochodem, a także praca z pszczołami, którą może trafniej byłoby nazwać relacją. Ta w gruncie rzeczy samotna kobieta jednocześnie zawstydza tym, z jaką oczywistością szanuje otaczający ją świat. Czuć od niej pierwotną mądrość, archetyp człowieka, który widząc płonący jałowiec nie zachwyca się ogniem, a próbuje go ugasić, bo wie, że trawa jest codziennym pokarmem dla pszczół. Nie ucieka przed odpowiedzialnością za świat, w którym żyje, jak Hussein, który ponosząc porażkę szybko załadowuje korowód powrotny i znika, łudząc się, że nikt nie odczuje szkód, jakie po sobie pozostawił.

„Krainę miodu” warto obejrzeć nie tylko w kontekście refleksji nad zmieniającym się w zawrotnym tempie świecie naturalnym. Macedońska produkcja, którą National Society of Film Critics ogłosiło najlepszym dokumentem 2019 roku, jest też według mnie pozytywnym dowodem na to, że człowiek współczesny może rozbudzić swoją świadomość. Bywa też, że ponownie ma odwagę wracać do mądrości i wzorców, które nie straciły swojej wartości przez wieki, wśród nich wypatrując szacunku, który kwestionowany jest regularnie.

,,Kraina Miodu” (Honeyland)
Reż. Tamara Kotevska, Ljubomir Stefanov
Produkcja: Macedonia Północna 2019, 85 min
Dystrybucja: Against Gravity

fot. dystrybucja

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.