PO CO NAM KAPUŚCIŃSKI?


Na tytułowe pytanie niejednokrotnie już odpowiadałem. Nie tylko moim studentom (dziennikarstwa, żeby było jasne). Odpowiadałem rozmaicie i powodowany różnymi sytuacjami. Albowiem z Kapuścińskim po jego śmierci jest w Polsce pewien problem.


Nie jest on zresztą ani nowy, ani jakiś nadzwyczaj oryginalny, ponieważ dotyczy wielu ludzi wybitnych (lub za takich uznawanych). Skoro się wybili, zyskali sławę i uznanie, to niektórych drażnią. Prowokują, by teraz, gdy ich już nie ma wśród nas (choć krążą ich „duchy” i dzieła) – rzucić „nowe światło”, zdjąć z piedestału, odbrązowić, zniesławić. Tacy wspaniali byli? Ujawnimy jak grzeszyli! Tacy wielcy? Potrafimy ich pomniejszyć! Tacy mądrzy? Ejże, są mądrzejsi…


Dalej mógłbym wyliczać te niezbyt ładne motywy, które nieraz stoją za kwestionowaniem uznanych mistrzów, sław, autorytetów. A przecież są i motywy jak najbardziej uczciwe, szlachetne. I bywają jeszcze inne: koniunkturalne, polityczne, światopoglądowe oraz bardzo niejasne… Aczkolwiek wiadomo, że za negowaniem czyichś osiągnięć, prestiżu czy wniesionych do kultury wartości, często stoją własna małość, niewiedza, krótkowzroczność, ignorancja, głupota. 


– Mam już dosyć Kapuścińskiego – powiedziała mi studentka, kiedy zapowiedziałem, że na zajęciach będę rozmawiał o jego twórczości. – Dlaczego ma go pani dość? – spytałem. – Bo wszędzie o nim mówią. – A co mówią? – Że wszystko zmyślał… – A przeczytała Pani jakąś jego książkę? – No, nie… Po co mam czytać, skoro go nie lubię?


Ta rozmowa miała miejsce kilka lat temu lat temu na Uniwersytecie Warszawskim. Od tamtego czasu dociekam, co moi studenci wiedzą o „cesarzu  reportażu” i dlaczego go lubią, bądź nie lubią. Okazuje się, że najczęściej nie lubią, jeśli go nie czytali. Zresztą, nie da się ukryć – przeważnie niewiele o nim wiedzą. Owszem, nazwisko coś im mówi. Jest zresztą w Wikipedii. Ale tak naprawdę, coraz częściej Kapuściński młodemu pokoleniu jest znany z tego, że jest nieznany. Zresztą w Polsce – generalizując – jego dorobek jest słabo przemyślany i skromnie  wykorzystywany (pomimo pojawiania się ciekawych prac naukowych). Tymczasem jego empatyczny sposób patrzenia na świat i na człowieka dzisiaj jest szczególnie potrzebny.  Potrzebny jest niepokój o media i krzyk rozpaczy spowodowany urynkowieniem i dehumanizacją dziennikarstwa.


Nieprzemyślenie, odstawianie do lamusa… Tak jest nie tylko z Kapuścińskim. Również z wieloma innymi, znakomitymi polskimi umysłami, które pozostawiły po sobie wspaniale dzieła, do których możemy (i powinniśmy) się dzisiaj odnosić, ale nie odnosimy; od których możemy się odbić, a nie odbijamy. Mogłyby dodać nam skrzydeł i odwagi w zmaganiach ze współczesnością.


Nie zawsze trzeba rączo podążać za tym, co nowe.


Problemy i pytania, które stawiał Kapuściński są wciąż aktualne. I ważne. Korespondują z dzisiejszymi wyzwaniami i zagrożeniami. Na świecie prowadzi się poważne debaty (vide: Kapuscinski Lectures) inspirowane jego refleksjami na temat Innego, globalizacji, roli Trzeciego Świata, zwalczania ubóstwa czy też polityki migracyjnej. Moglibyśmy się tym szczycić, ale czy szczycimy? Czy znamy jego rolę w krzewieniu praw człowieka? Czy podobnie jak on postrzegamy Innego? Naszą planetę? Czy płynący z jego dzieł humanizm jest passe? Z czego bierze się nienawiść? Czy polityka zawsze jest brudna? Czy pisanie ma sens? Czy dziennikarstwo to zawód dla cyników?


Można i trzeba się o to pytać. Dyskutować. 

Można i warto się z Kapuścińskim spierać.

Po to w końcu są jego przelane na papier myśli, po to są w obiegu kulturalnym jego książki.

Wpisy

Opiekun magazynu Nowy Folder. Prezes Fundacji Badań i Edukacji im. Ryszarda Kapuścińskiego. Twórca filmów dokumentalnych (m.in. "Żyłem 17 razy", "Tala od różańca", "Still Alive", "Zanussi - rozmowy istotne"). Chodząca encyklopedia wiedzy o Ryszardzie Kapuścińskim i Krzysztofie Kieślowskim. Pisał i wydawał książki między innymi o Agnieszce Holland, Jerzym Kawalerowiczu, Bogusławie Lindzie, czy Zbigniewie Zamachowskim. Od ponad dekady wykłada na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii (wcześniej Instytucie Dziennikarstwa) Uniwersytetu Warszawskiego.