Podwójna dawka inspiracji

 

„Historia uczy, że historia niczego nie uczy. One próbowały to zmienić” – te zdania promują najnowszą książkę Remigiusza Grzeli ,,Podwójne życie reporterki”. Jej bohaterkami są ikony dziennikarstwa: Teresa Torańska oraz Oriana Fallaci.

 

Na podstawie ,,Podwójnego życia reporterki” powstał monodram Ewy Błaszczyk wystawiany w Teatrze Studio. Fot. Magdalena Krowicka

 

Silne, bezkompromisowe i pracowite kobiety. Łączyła je pasja, odwaga i talent do rozmawiania z ludźmi. Dzieliło wychowanie, charakter, temperament, podejście do życia, sposób pracy i żelazna kurtyna. Nigdy się nie spotkały, choć podobno pewnego razu w Nowym Jorku dzieliło je jedynie 15 km.

 

RPO w pierwszym rzędzie
I właśnie obie wybitne dziennikarki były głównymi bohaterkami autorskiego spotkania z Remigiuszem Grzelą 28 listopada w Faktycznym Domu Kultury. Wśród licznych gości była także prof. Ewa Łętowska, pierwsza w historii Rzecznik Praw Obywatelskich. Specjalnym gościem był Leszek Stankowski, mąż Teresy Torańskiej i osoba, bez której książka by nie powstała.

 

Przede wszystkim dziennikarstwo
Jednym z głównych tematów rozmowy była jakość współczesnego dziennikarstwa: – Coraz częściej jest biznesem i liczy się tylko, czy tekst sprzeda prenumeratę i wypełni kwartalne cele sprzedażowe – gorzko podsumował Remigiusz Grzela. – Warto walczyć o niezależny głos. Zarówno Fallaci, jak i Torańska miały poczucie, że mogą coś zmienić – tłumaczył. Dlatego właśnie podjął się niezwykle trudnego zadania napisania o nich książki.

 

Ojcowie sukcesu
Grzela przyznał, że dużo łatwiej pracowało mu się nad częścią poświęconą Teresie Torańskiej: ją znał i pracował z nią. Nie miał także problemu, by dotrzeć do osób z rodziny, przyjaciół, innych współpracowników. Natomiast, aby wiernie oddać sylwetkę Oriany Falacci, autor „Podwójnego życia reporterki” przeprowadził liczne rozmowy z siostrzeńcem włoskiej dziennikarki, Edoardem Perazzim, a także z jej kolegami: Ferruciem de Bortolim, redaktorem naczelnym „Corriere della sera” (namówił Fallaci do zabrania głosu po zamachu na WTC), Alessandrem Cannavo z „Corriere” i Danielą Di Pace (asystentką w ostatnich latach). Rozmawiał także z bliskimi przyjaciółmi Fallaci z ostatniego okresu jej życia oraz z jej lekarką, a w wydawnictwie Rizzoli uzyskał dostęp do archiwum reporterki.

 

To nie pierwszy raz, kiedy Grzela wraca w swojej twórczości do postaci Oriany Fallaci. Jest też m.in. autorem dramatu „Na gałęzi” inspirowanego reporterką. Fot. Magdalena Krowicka

 

Tak inne

Podczas spotkania nie zabrakło rozmów o czasach dziecięcych dziennikarek. Mama Torańskiej, Eloenora Bernatowicz, zwana Lonią, dbała, by jej córka od najmłodszych lat obcowała z kulturą. W domu było wiele książek, szczególnie poezji. – Z wykształcenia romanistka, przez całe życie próbowała nauczyć Teresę francuskiego. I bardzo chciała, aby córka została pianistką. Nie stać jej było na kupno instrumentu, więc malowała Teresce klawiaturę na papierze – opowiadał Grzela, powołując się na jedną z książek Torańskiej, w której pisała, że gdy mama miała do wyboru kupno czegoś lepszego do jedzenia albo biletu na koncert, wybór padał na to drugie.
Włoska reporterka miała inne pochodzenie: – Oriana nie pochodziła z intelektualnego domu. Mama była krawcową, ojciec prowadził warsztat stolarski. Tylko wuj był bardzo ważnym dziennikarzem. Jak sama mówiła „jadła chleb i książki” – mówił polski dziennikarz.

 

Warto rozmawiać
Obie przeprowadzały wywiady, jednak każda, jak podkreślał Grzela, na swój sposób. Teresa Torańska pisała obrazami, zwracała uwagę na rytmikę zdań, topografię miejsc. „Oni”, książka będąca zapisem rozmów z siedmioma byłymi prominentnymi działaczami komunistycznymi , wzięła się z jej poszukiwań prawdy. W tym wypadku o systemie komunistycznym w Polsce. Nie bała się wprost skrytykować Wojciecha Jaruzelskiego podczas wywiadu.
„Oriana Fallaci była gwiazdą. I doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Dama dziennikarstwa światowego” – mówił o niej autor „Podwójnego życia reporterki”. Zmuszała świat, aby czytał jej teksty. O Kissingerze napisała: „Nawet dostał Nobla. Biedny Nobel”.

 

Teresko, przestań, bo nieszczęście z tego gotowania będzie
Dzięki obecności Leszka Stankowskiego, męża dziennikarki, mogliśmy poznać Teresę Torańską od kuchni, również dosłownie. Według niego fatalnie gotowała: – Miała wiele talentów, ale akurat tego nie umiała. Mieliśmy umowę, że Teresa gotuje zupy, ja drugie dania, a mama Lonia desery. Skutek był taki, że zupy jedliśmy czasami, drugie dania codziennie, a desery bywały od świąt… najczęściej z poprzednich – opowiadał.
Torańska nie przykładała też wagi do tak prozaicznych rzeczy jak ubiór. Jedna z koleżanek napisała: „Teresa ostentacyjnie się nie ubierała”. O jej garderobę musiał dbać mąż, zabierając reporterkę choć raz w roku na zakupy.

 

Spotkanie z autorem cieszyło się wyjątkowym zainteresowaniem. Już kilkanaście minut przed rozpoczęciem zabrakło miejsc siedzących. Fot. Magdalena Krowicka

 

To takie marnotrawstwo umierać
Fallaci, charyzmatyczna, bezkompromisowa dama światowego dziennikarstwa, w jednej sferze była bezsilna: nie potrafiła budować relacji z innymi ludźmi. – Nie potrafiła kochać. Gdy w pewnym momencie znalazła mężczyznę, który spełniał jej oczekiwania, osaczyła go, a ich relacja stała się niezdrowa. Tak bardzo uwierzyła w jakość miłości, że była w stanie schować godność do kieszeni – powołała się na słowa biografki Cristiny De Stefano Weronika Warzkowicz, dziennikarka prowadząca spotkanie. Oriana miała otwarty portfel, ale nie serce: jej sytuacja materialna pozwoliła na zakup mieszkań dla rodziców, sióstr, opłacenie studiów siostrzeńca, mimo to bardzo szybko straciła kontakt z rodziną. – Uważała, że urządza świat na swoich warunkach – mówił Grzela. Fallacci uwielbiała na przykład przygotowywać przyjęcia, na które zapraszała rodzinę, jednak bardzo szybko nudziła się gośćmi i sugerowała, żeby… sobie poszli. Najlepsze relacje utrzymywała ze swoim siostrzeńcem Edoardem Perazzim.
Oriana Fallaci ciężko chorowała na raka płuc. Tylko w „Podwójnym życiu reporterki” została opowiedziana historia jej ostatnich lat. Kobieta, która miała u stóp cały świat, w czasie choroby była zupełnie sama: nawet siostra pojawiła się dopiero na pogrzebie. Jednak Fallaci nigdy nie żałowała tego jak przeżyła swoje życie, żałowała, że się kończy: – To takie marnotrawstwo umierać – powiedziała.

 

Książka Remigiusza Grzeli „Podwójne życie reporterki” to nie tylko wyjątkowa podróż sentymentalna, ale również inspiracja dla każdego dziennikarza. Postawy dziennikarek są bowiem nawoływaniem do odwagi i, co kilkakrotnie podkreślił autor podczas spotkania, wykorzystywania swojej pozycji jako czwartej władzy, o czym tak często dziennikarze zapominają. – Milczenie w wielu sytuacjach jest grzechem – podsumował.

 

 

Diana Wawrzusiszyn